Zbiór bzdur, jakie słyszy młoda matka #2

Większość z was zapewne przekonała się już na własnej skórze, że uniknięcie „złotych” rad dotyczących wychowania dzieci jest niemożliwe. Nawet gdybyście bronili się rękami i nogami, zawsze znajdzie się ktoś mądrzejszy, kto zechce was uszczęśliwić na siłę, dorzucając swoje trzy grosze do waszego rodzicielskiego garnuszka. A jak wiadomo, zbyt pełny garnuszek, może wykipieć.

Oto dalszy ciąg zestawienia dobrych rad, jakie często słyszy matka na początku swojego macierzyństwa. Pierwszą część znajdziecie tutaj.

 

Płacze, bo jest głodne

Jak tylko zapłacze, przystaw go do piersi lub daj mu butelkę, bo na pewno jest głodne. Bo przecież dziecko nie ma innych potrzeb, niż jedzenie. Nigdy nie ma mokrej pieluszki, nigdy nie jest zmęczone, nigdy nie czuje się samotne, nigdy nic je nie boli. Powodem każdego płaczu i marudzenia jest głód, więc zapewne dajesz za małe porcje mleka w butelce, albo masz za mało pokarmu. Jeśli to drugie, to sama pij więcej mleka (patrz następny punkt) 😉

Moja rada:

Będę powtarzać to do znudzenia: przyjrzyj się swojemu dziecku i postaraj się je zrozumieć !!! Nie każdy płacz, czy marudzenie oznacza, że jest głodne. Sprawdź, czy nie ma mokrej pieluszki, czy nie jest mu za gorąco lub zimno, czy nic je nie uwiera. A być może jest zmęczone, ma za dużo bodźców. A może po prostu potrzebuje, żebyś je przytuliła. Obserwuj uważnie. Zapewniam cię, że niebawem staniesz się specjalistką od płaczu i każdego dźwięku, jakie wyda twoje dziecko.

 

Pij mleko, będziesz miała więcej pokarmu

Jak to, nie pijesz mleka? Nie będziesz miała pokarmu. A jeśli nawet pijesz, to powinnaś pić bawarkę, kawę zbożową i wszystko inne, co zawiera mleko krowie. A gdy mimo wszystko twoje dziecko nadal się nie najada, powinnaś pomyśleć o dokarmianiu (patrz następny punkt).

No tak, bo przecież krowa, aby dawać mleko, musi uprzednio wypić ogromne jego ilości, prawda;)?

Moja rada:

Co prawda, krowami nie jesteśmy, ale nawet jeśli bardzo lubisz mleko, to może trochę cię zmartwię, bo bez względu na to, jaką jego ilość wypijesz, to i tak nie będzie miało ono żadnego wpływu na twoją laktację. Aby zwiększyć ilość pokarmu, jedyne o co musisz zadbać, to częste przystawianie dziecka do piersi. A często nawet i o to nie musisz się martwić, bo zazwyczaj dzieci same o to dbają. Problem tylko w tym, że zazwyczaj jest im tak błogo, że zasypiają jeszcze przed opróżnieniem piersi, co może w pewnym stopniu zaburzyć prawidłową produkcję mleka. Dlatego też, w takich sytuacjach warto delikatnie budzić małego śpiocha.

 

Dokarmiaj, bo się nie najada

Masz mało pokarmu. Masz chudy pokarm. Masz miękkie i małe piersi, więc zapewne nie masz pokarmu. Takie i wiele innych zarzutów słyszy niejedna matka, która zdecydowała się karmić piersią.

Daj mu butelkę, bo krzywdzisz swoje dziecko, głodząc je i uniemożliwiając prawidłowy rozwój. Bo przecież im dziecko „lepiej” wygląda, tym zdrowsze, a twoje takie chude i wątłe.

Moja rada:

Nie ma czegoś takiego jak zbyt mała ilość pokarmu, czy zbyt chuda jego treść. Mleko matki jest idealnie dopasowane do potrzeb niemowlaka i zmienia się wraz z jego rozwojem. Jedyne o co należy zadbać, to prawidłowe przystawianie dziecka do piersi i opróżnianie ich do końca. Jeśli dziecko prawidłowo się rozwija, nie ma potrzeby dokarmiania go mlekiem modyfikowanym.

Owszem, zdarzają się bardzo rzadkie przypadki, kiedy kobieta nie jest w stanie wykarmić swojego dziecka, ale stanowią one znikomy odsetek. Nie daj sobie wmówić, że ty należysz do tej grupy.

Karmienie piersią nie zawsze jest łatwe, czasami trzeba o nie zawalczyć. Ja walczyłam dosyć długo, a jak już mi się udało to ciągle słyszałam, że mam zły pokarm, bo Melushka znajdowała się na dolnych wartościach siatek centylowych. Ale nie poddałam się. Nie zrezygnowałam z karmienia piersią. Nie dokarmiałam. I karmię nadal. Teraz z kolei słyszę, że już nie powinnam, bo jest już na to za duża.

 

Dopajaj

Nawet gdy karmisz piersią, już od pierwszych dni powinnaś dawać swojemu dziecko do picia wodę, herbatkę koperkową, rumianek, czy soki. A jeśli nie chce ich pić, patrz następny punkt (dosłódź). Przecież twoje dziecko musi pić, żeby ugasić pragnienie. Co z tego, że lekarze i położne mówią inaczej? Oni się nie znają, najlepsze są babcine sposoby.

Moja rada:

Babcine sposoby może i rzeczywiście są niezawodne w niektórych przypadkach. Faktem jednak jest, że za czasów naszych babć nie były przeprowadzane żadne badania dotyczące kobiecego mleka, więc wiedza na temat karmienia piersią opierała się tylko i wyłącznie na doświadczeniu i intuicji.

Obecnie nie zaleca się podawania dziecku żadnych płynów do 6 miesiąca, oczywiście za wyjątkiem specjalnych wskazań medycznych. Mleko kobiece składa się w 80-90% z wody, co jest w zupełności wystarczające, aby zaspokoić pragnienie dziecka. Nawet gdy dziecko ma biegunkę, czy są upały, nie ma konieczności podawania dziecku wody, pod warunkiem, że przystawiamy je częściej do piersi.

 

Posłódź i posól

Jeśli twoje dziecko nie chce pić, dosłódź wodę, czy herbatę glukozą, albo podaj słodki sok lub kompot. Posól mu trochę marchewkę, czy zupkę, przecież to jest niedobre. Co z tego, że je nieposolone, ale to mu na pewno nie smakuje. Kto by zjadł takie mdłe, bez cukru, czy soli?

Moja rada:

No cóż, ja mam zupełnie odmienne zdanie, bo sama bardzo lubię rzeczy, które są mało słodkie czy słone, albo w ogóle nie zawierają soli i cukru.

Dziecko, które dopiero co zaczyna swoją przygodę z jedzeniem, uczy się smaków. To czy coś jest posłodzone, czy posolone wcale nie oznacza, że będzie mu bardziej smakowało. Jemu zazwyczaj smakuje to, co zna.

Dlatego też, szczególnie na początku, nie powinniśmy dodawać do jego jedzenia ani soli, ani cukru z kilku podstawowych powodów. Po pierwsze, aby umożliwić mu poznanie prawdziwych smaków, które sól i cukier znacznie zmieniają. Po drugie, od samego początku powinniśmy kształtować w nim zdrowe nawyki żywieniowe, a niestety spożycie cukru i soli nie jest ich elementem. Po trzecie i najważniejsze, nadmierne spożycie zarówno cukru, jak i soli prowadzi do problemów zdrowotnych. A zapotrzebowanie dziecka na sól i cukier jest bardzo małe i jest w 100% zaspokajane przez mleko matki czy modyfikowane, a także inne produkty, które naturalnie zawierają je w sobie. Dlatego też dosalając, czy dosładzając potrawy naszego malucha możemy mu wyrządzić więcej krzywdy, niż pożytku. Jeśli chcesz urozmaicić smak dań swojego dziecka, może lepiej pomyśleć o jakichś ziołach.

 

Podłóż pod główkę dużą poduszkę

…bo inaczej się nie wyśpi. Co to za sen, gdy pod głową nie masz miękkiej poduszki i nie śpisz na pół siedząco? Dziecko musi mieć miękko i wygodnie.

Moja rada:

W tej kwestii również jestem „inna”, ponieważ ja sama uwielbiam spać na płasko, a moja poduszka bardziej przypomina niezwinięty naleśnik, niż pulpeta.

Zdania co do podkładania poduszki pod główkę niemowlaka są podzielone, ale bezsprzecznie nie powinna być ona gruba, gdyż wymusza ona nienaturalną pozycję. Główka niemowlaka powinna znajdować się na równo z kręgosłupem, a poduszka często to uniemożliwia.

Co więcej, nawet cienka poduszka może utrudniać niemowlakowi swobodne poruszanie główką, co w konsekwencji powoduje napięcie mięśniowe, które może prowadzić do asymetrii.

 

Sadzaj na nocniku, jak tylko zacznie siedzieć

…bo będzie chodziło w pieluszce do trzeciego roku życia albo i dłużej. A później będzie miało problemy z nietrzymaniem moczu.

Moja rada:

No cóż, sadzać na nocnik możemy, kiedy tylko chcemy. Pytanie tylko, czy nasze dziecko jest już gotowe, aby sygnalizować swoje potrzeby i pożegnać się z pieluszką?

Na wszystko przyjdzie czas. Nic na siłę. Zdolność kontrolowania swoich potrzeb fizjologicznych rozwija się dopiero w drugim roku życia, ale to nie oznacza oczywiście, że twoje dziecko od razu zacznie siadać na nocnik i będziecie mogli zapomnieć o pieluchach. Wszystko wymaga czasu, a każdy maluch jest inny. Jednemu nauka korzystania z nocnika przychodzi łatwiej, drugiemu trudniej, ale każde dziecko w końcu opanowuje tę umiejętność. Nie masz się co obawiać, twoje dziecko nie będzie używało pieluch do ukończenia 18 lat.

Należy jedynie pamiętać o tym, aby nigdy nie zmuszać dziecka do siadania na nocniku, bo to może przynieść odwrotne skutki. Załatwianie swoich fizjologicznych potrzeb powinno kojarzyć się z czymś naturalnym, a nie wywoływać u dziecka stres.

 

Sadzaj i prowadzaj za rączki

…bo nie nauczy się siedzieć i chodzić. A dla dziecka najlepiej jest, jak opanowuje te umiejętności jak najszybciej.

Moja rada:

Przyznam szczerze, że ja nie spotkałam jeszcze zdrowego dziecka w wieku przedszkolnym, które nie umiałoby siedzieć i chodzić. Owszem, każde dziecko opanowuje te umiejętności w swoim tempie, więc jedno dziecko w wieku 15 miesięcy już biega, a drugie dopiero stawia niepewne kroki. Ale bez wątpienia, i jedno i drugie nauczy się chodzić.

Przyspieszanie tego poprzez sadzanie i prowadzanie go za rączki, gdy jego mięśnie jeszcze nie są na to gotowe, może spowodować więcej szkód, niż pożytku.

Pozwólmy naszym dzieciom rozwijać się w ich własnym tempie.

 

Ubierz, przykryj, bo na pewno mu zimno

Nawet gdy temperatura wynosi 25 stopni, dziecko powinno mieć na sobie sweterek, a co więcej powinno być przykryte kocykiem, a na jesieni i w zimie, to nawet pierzyną. Bo przecież niemowlę leży, nie rusza się i może się przeziębić. A potówki są czymś naturalnym u niemowlaka,  nie jest to objaw tego, że dziecku jest za gorąco.

Do spania dziecko również powinno mieć cieplutko, więc dobrze by było, gdybyś nagrzała pomieszczenie, w którym śpi, a jeszcze lepiej połóż je obok pieca 😉

Moja rada:

Z własnego doświadczenia wiem, że ubieranie dziecka sprawia zazwyczaj spory problem początkującym rodzicom. Bo przecież do tej pory siedziało sobie w ciepłym brzuszku, a tu nagle pojawia się na świecie, gdzie czasami jest zimno, czasami zawieje, a czasami nawet leje. Na dodatek wszyscy wokół muszą dodać swoje trzy grosze, a przy okazji skrytykować, że źle, że za cienko ubrane.

Nie będę nikomu mówiła, jak ma ubierać swoje dziecko, ale proszę róbcie to z głową, bo ogólnie mamy tendencję do przegrzewania naszych maluchów (ja czasami też). Sprawdzajmy kark dziecka, czy nie jest zimny albo spocony i starajmy się zakładać mu tyle warstw ubrań, ile sobie, oczywiście za wyjątkiem noworodków, które w pierwszych dniach życia rzeczywiście powinny być trochę cieplej ubrane.

Prawda jest taka, że powodem chorób u dzieci częściej jest przegrzanie, niż lekkie zmarznięcie. Co więcej, „ciepły wychów” może zaburzyć rozwój naturalnej odporności.

 

Metod wychowywania jest tyle ile ludzi na świecie. Decyzja dotycząca tego, jak wychować i jak postępować z dzieckiem powinna należeć tylko i wyłącznie do rodziców, bez względu na ich doświadczenie i wiek (oczywiście nie mówię tutaj o sytuacjach wyjątkowych). Nie ma metod gorszych i lepszych. Każda matka chce jak najlepiej dla swojego dziecka i kocha je najbardziej na świecie, bez względu na to, czy karmi je piersią, czy butelką, daje smoczek, czy nie, nosi, czy konsekwentnie odkłada do łóżeczka, daje wodę, czy sok, dodaje soli do potraw, czy nie, pozwala oglądać bajki, czy nie.

Bez względu na wszystko, nie zastanawiajcie się nigdy nad tym, czy jesteście dobrym, czy złymi rodzicami.

 


Dla swojego dziecka jesteście najlepszymi rodzicami pod słońcem.

Co więcej, przez długi czas, jesteście jego całym światem.


 
 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Hahaha czyżby doradzały nam te same osoby?! 😀 moja lista brzmiałaby podobnie!

    • Nie wiem, czy te same, ale na pewno z tej samej gliny ulepione 😉 Ach, dobrze słyszeć, że to nie tylko ja jestem taką wyrodną matką, która nie słucha „złotych” rad 😉

  • nic mnie tak nie drażni jak debatowanie nad wychowywaniem cudzych dzieci. Zawsze powtarzam, by każda kura swojej grzędy pilnowała, żeby jej się jaja nie potłukły.

    • Ale się uśmiałam, strasznie podoba mi się Twoje stwierdzenie. Chyba Wprowadzę je do swojego słownika i nie zawaham się go użyć 😉

  • Sama długo się uczyłam, aby nabrać dystansu do niechcianych rad, intuicja i indywidualność dziecka na pierwszym miejscu. 🙂

    • Niestety, nie każdy tak ma. Znam sporo osób, które uważają, że trzeba podążać za tłumem, a nie za swoim dzieckiem.

  • Oj, z nocnikiem to faktycznie nam obie babcie zatruwały życie 😉 Może późno się nauczył z niego korzystać, nie wiem, ale jak wreszcie wyczułam odpowiedni moment to pieluchy pożegnaliśmy w jeden dzień!

    • U nas nocnik nadal jest problematyczną kwestią, ponieważ moja Melushka ma już prawi 20 miesięcy i nie chce na niego siadać. To znaczy, siadać chce, ale swoje potrzeby i tak załatwia, jak już z niego zejdzie i założę jej pieluszkę. A ja nie sadzam jej na siłę i czekam na odpowiedni moment. Bo przecież w końcu nadejdzie 😉

      • Mój syn miał dwa i pół roku, jak się nauczył, także spokojnie 🙂 W końcu każde dziecko się nauczy, nie znam siedmiolatka, który by do szkoły w pieluszce latał 😉

        • Na szczęście, ja też nie znam 😉 Ja staram się zachować spokój, ale te wszyscy wokół oczywiście się dziwią, że jak to, ma już ponad 1,5 roku i jeszcze nie korzysta z nocnika.

  • Oj tak, słyszałam wszystkie te rady pod swoim adresem 😀

  • Cenne rady dla każdej mamy! 🙂

  • Super artykuł! Szkoda, że nie przeczytają go wszystkie starsze Panie Dobre Rady :).
    Kochane Mamy, zgadzam się z autorką, że jesteście najlepszymi rodzicami! Grunt to nie pozwolić sobie wejść na głowę, trzymać się swoich argumentów i nie przejmować się opiniami innych.
    Asia Bogielczyk http://www.bogielczyk.com (lada dzień potrójna Mama <3 )

    • Zgadzam się z Tobą. Ale wiesz przeczytać to jedno, a wziąć sobie do serca, to drugie. Niestety, zazwyczaj te starsze Panie Dobre Rady są niereformowalne.
      Szczęśliwego rozwiązania 🙂 !

  • Nie dość, że jesteśmy dla własnego dziecka najlepszymi rodzicami to najlepiej uczyc się na własnych błędach 🙂

    • Dokładnie. Nic nie uczy nas lepiej, niż własne błędy, bo to my ponosimy ich konsekwencje. I dlatego też uważam, że nikomu nic do tego.

  • Ojej ależ mi bliskie te porady babcine :):) Też musiałam się nasłuchać takich głupot, jednak jestem asertywna i stanowcza i szybko sobie poradziłam z tymi mądrościami 🙂 Napisałam podobny wpis daaawno temu… Muszę go podrasować wizualnie, bo rok temu jeszcze mało wiedziałam -> http://bit.ly/24xKThG Pozdrawiam ciepło 🙂

    • Dobrze wiedzieć, że nie jestem w tym sama 😉 ja potrzebowałam roku na to, aby się postawić, szczególnie jeśli chodzi o bliskie mi osoby.

  • Ja bym nawet powiedziała, że to jest bardzo irytujące. Ale ten problem nie dotyczy tylko i wyłącznie babć, ale wielu innych osób. Ludzie generalnie mają tendencję do wkładania nosa w nie swoje sprawy i przedstawiania swoich racji jako jedyne właściwe.

  • MyMami

    Dokładnie w punkt! Każdy chciałby wychowywać cudze dzieci. Chyba doradzały nam te same osoby:):P

    • Ja czasami mam wrażenie, że ludzie od dobrych rad sprawiają wrażenie, jakby odniosły niewiarygodny sukces wychowawczy, dlatego też czują się „upoważnione” do „wychowywania” cudzych dzieci.

  • Każda matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka. Lubię dostawać mądre porady, od osób które cenię i wiem, że pomagają bo mnie kochają a nie krytukują.

    • Dobre rady nie są złe 😉 Ale dla mnie istnieją dwie zasady: pierwsza: ostateczna decyzja należy do rodziców i inni powinni się do niej stosować, bez względu na to, czy jest ona po ich myśli, czy nie; druga: radzić można zawsze, ale nie wolno robić tego nachalnie.

  • Czasy się zmieniają, my również i chyba stajemy się bardziej świadomi wszystkiego. Oczywiście, nie przeczę, że wszystkie stare rady są złe i krzywdzące, ale nie lubię, gdy ktoś mi je narzuca. Dla mnie kwestia wychowywania dziecka leży w kwestii rodziców i wszelkie dyskusje z innymi osobami są zbędne. Ale niestety nie każdy to rozumie.

  • Oj, ja też się nasłuchałam na temat dokarmiania, a nawet zarzucono mi, że głodzę dziecko, nie dając jej butelki. Nie ugięłam się, ale przyznam szczerze, że były momenty, gdy było to dla mnie bardzo bolesne. To najgorsze co może być, gdy nastawiasz się na karmienie piersią,a ktoś Ci mówi, że nie jesteś w stanie wykarmić swojego dziecka.
    A co do przegrzewania, to ostatnio było u nas 23 stopnie, a moja znajoma ubrała dziecko w kurtkę, wełnianą czapkę i szalik. Ja nie mogłam uwierzyć własnym oczom, a ona zdziwiła się, że moja Mela jest w bluzce z krótkim rękawem.

  • A ja mam nadzieję, że kiedyś w końcu się zmieni 🙂

  • Moja córeczka ma prawie 2 latka i sporo osób się dziwi, w jaki sposób udaje nam się unikać soli i cukru. A według mnie, to kwestia przyzwyczajenia i dawania przykładu.