Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem

Siedzenie w domu z chorym dzieckiem 24 godziny na dobę to ogromne wyzwanie. Jeśli tym dzieckiem jest nieprzestający mówić i biegać dwulatek, któremu na dodatek trudno dogodzić, to już prawdziwa szkoła przetrwania. A gdy do tego wszystkiego, jeszcze sama matka się rozchoruje, a pobyt w domu przekracza dwa tygodnie, to niczym jazda bez trzymanki. Nigdy nie wiesz co się wydarzy, a Twój dzień głównie zależy od tego w jakim nastroju obudzi się twoje dziecko. Ale nie załamuj się, możliwe, że po drzemce (o ile istnieje) wszystko się zmieni o 180 stopni. Jednak zawsze masz jeszcze jedno wyjście – z samego rana nastroić się mega pozytywnie i uzbroić się w niewyczerpane pokłady cierpliwości, a istnieje cień szansy, że przetrwacie ten dzień.

Życie z dwulatkiem to trochę jak lot samolotem, w razie katastrofy, matka powinna w pierwszej kolejności zadbać o siebie, żeby potem móc ratować dziecko. Tylko taka kolejność może zapewnić im obojgu przetrwanie. Dlatego pamiętaj, że na co dzień, zawsze na początku powinnaś zadbać o siebie, żeby potem móc zaopiekować się maluchem. Szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko.

 

W trakcie choroby warto pamiętaj o kilku podstawowych kwestiach:

 

Zadbaj o poranną toaletę

Ogarnij się od razu po przebudzeniu. Weź prysznic, nałóż ulubiony balsam. A gdy nie jest to możliwe, po prostu odśwież twarz. Ubierz się, ale niech to nie będzie stary brudny dres. Ma być wygodnie, ale estetycznie. Wybierz coś, w czym poczujesz się pięknie. Niby taka prosta rzecz, ale uwierz mi, że opakowanie ma ogromne znaczenie.

Znajdź chwilę, żeby zrobić makijaż, najprostszy z możliwych. Wystarczy zwykły tusz do rzęs albo pomadka o pięknym kolorze. A jeśli możesz sobie na to pozwolić, zaszalej, zrób sobie nawet smokey eye.

 

Ogarnij przestrzeń wokół siebie

Czas chorowania nie jest najlepszym momentem na robienie porządków. Twój dom nie musi lśnić czystością. Świat się od tego naprawdę nie zawali. Warto jednak „z grubsza” ogarnąć przestrzeń, w której przebywasz. Włożyć naczynia do zmywarki, pranie do kosza, pościelić łóżko i pochować zbędne przedmioty. Tutaj świetnie sprawdza się zasada: czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Dlatego jeśli nie masz czasu lub ochoty, powrzucaj rzeczy leżące na wierzchu do szafek lub szuflad. Nie musisz wszystkiego układać pod linijkę. Na to będziesz miała czas po chorobie (albo i nie).

W uporządkowanej przestrzeni znacznie lepiej się żyje, szczególnie jeśli przez dłuższy czas nie możesz wychylić z niej nosa. Chyba że w ogóle ci to nie przeszkadza, więc wtedy po prostu odpuść sobie jakiekolwiek porządki.

 

Znajdź czas dla siebie

Postaraj się znaleźć choć chwilę wyłącznie dla siebie. Gdy maluch ma drzemkę, mąż wraca z pracy, czy wieczorem nastaje cisza i spokój, poświęć sobie przynajmniej 15 minut. Idealnie by było gdyby to była godzina lub nawet dłużej, ale matka dwulatka rzadko może pozwolić sobie na takie luksusy.

Zrób kawę, herbatę, weź gazetę, książkę, włącz ulubioną muzykę, lub po prostu usiądź i posłuchaj swoich myśli, bo pewnie nie często nadarza się ku temu okazja.

A gdy nie masz szans nawet na te 15 minut samotności, staraj się zrobić coś dla siebie przy dziecku. Zaangażuj je w jakieś ciekawe zajęcie, a Ty tymczasem, będąc obok, napij się ciepłej kawy lub zrób coś, co podniesie Cię na duchu.

 

Przygotuj uroczysty posiłek

Najlepiej by było gdyby tym uroczystym posiłkiem było śniadanie, które pozwoli miło rozpocząć dzień i naładuje cię pozytywną energią przynajmniej na kilka godzin. Jeśli się nie uda, może być to również obiad lub kolacja. Każda pora jest dobra na doładowanie baterii, które przy chorym dziecku wyczerpują się w tempie ekspresowym.

Poprzez uroczysty posiłek, nie mam oczywiście na myśli wystawnej uczty z 10 potrawami do wyboru. Bo kto by miał siłę to wszystko przygotować? Pamiętajmy, że naszym głównym celem jest pozyskanie dodatkowej energii, a nie jej pożytkowanie. Dlatego więc, nakryj ładnie do stołu, postaw kwiaty (jeśli je masz) i zaserwuj zwykłą owsiankę, kanapki, czy jajecznicę. Dodatkowo, ten zwykły posiłek możesz uczynić wyjątkowym poprzez dodanie owoców i orzechów do owsianki, zrobienie uśmiechniętej buźki na kanapce, czy ułożenie jajecznicy w kształcie serca.

 

Odpuść

Nie staraj się być perfekcyjna. Rzeczy do zrobienia podziel na 3 grupy: takie, które musisz koniecznie zrobić, takie, które powinnaś zrobić, ale mogą poczekać i takie, które możesz sobie odpuścić. Zrób tylko te należące do pierwszej grupy, a jeśli starczy Ci czasu, zajmij się punktami z listy nr 2. Pamiętaj o jednym: czas dla siebie i odpoczynek znajdują się w pierwszej grupie!!!

Zapewne sporo punktów z listy nr 1 będzie można uprościć. Dlatego też jeśli na przykład, znalazło się tam przygotowanie obiadu, a Ty wyjątkowo nie masz siły ani ochoty tego robić, zamów coś z garmażerki albo zrób coś prostego i szybkiego. U nas świetnie sprawdza się zupa pomidorowa, naleśniki lub placki.

 

Wyjdź do ludzi

Znajdź trochę czasu, aby się z kimś spotkać. Jeśli wyjście z domu nie jest możliwe, zaproś kogoś do siebie. A gdy nie ma chętnego, ponieważ wasz dom jest obecnie wylęgarnią wirusów, bakterii i innych zarazków, po prostu do kogoś zadzwoń. Czasami w tym wszystkim nie chodzi o pomoc samą w sobie, ale o to, żeby się wygadać, wyżalić.

 

Korzystaj z pomocy

Jeśli masz taką możliwość, bierz garściami. Korzystaj z pomocy męża, rodziny, przyjaciół, a nawet znajomych. Każda osoba chętna, czy też niezbyt chętna, ale gotowa do zabawy z Twoim maluchem jest teraz na wagę złota. Nie wstydź się prosić o pomoc. Tobie też należy się chwila oddechu.

 

Ubezpiecz się

Choroba jest świetną okazją do kupienia nowych zabawek, które rozbudzą ciekawość Twojego dziecka, pochłoną go na jakiś czas, a Tobie dadzą chwilę spokoju. Dobrze by było gdyby były to rzeczy, które sprawią frajdę również Tobie.

Zastanawiasz się dlaczego? No cóż, prędzej, czy później i tak zostaniesz zaangażowana w zabawę. Więc jeśli nie chcesz po raz setny jeść drewnianego pomidorka, czy kołysać bobasa w wózku, poszukaj czegoś bardziej kreatywnego, jak klocki, ciastolina, czy farby.

Możesz również zacząć przekopywać Internet w poszukiwaniu ciekawych zajęć bez użycia zabawek. Może to być na przykład robienie piasku kinetycznego, malowanie ciała, wspólne gotowanie, sprzątanie, czy wiele innych rzeczy. Niestety, większość z tych pomysłów pociąga za sobą poważne ryzyko: bałagan.

 

Poćwicz

Jeśli jeszcze choroba nie rozłożyła cię na łopatki i czujesz się na siłach, postaraj się trochę poruszać. Zrób brzuszki, poskacz, pokręć hula-hop, czy potańcz. Gdy możesz to zrobić w samotności to świetnie. Jednak gdy nie masz takiej możliwości, nie masz się co martwić, jeszcze nic straconego. Twój dwulatek może okazać się świetnym kompanem do wspólnych ćwiczeń, które choć w niewielkiej części pomogą dać upust jego niespożytym pokładom energii. A Tobie podniosą poziom endorfin i pozwolą naładować baterie.

 

Uśmiechaj się

nawet gdy nie masz na to ochoty. Taki zwykły uśmiech ma magiczną moc i potrafi zmienić nasze nastawienie do rzeczywistości.

 

Nie trać nadziei

Nie zapominaj o tym, że siedzenie w domu nie będzie trwało wiecznie, mimo iż tak Ci sie może w danym momencie wydawać. Ten czas minie szybciej, niż się spodziewasz i wszystko wróci do normy. Znowu będziecie mogli oddychać świeżym powietrzem, cieszyć sie każdym promieniem słońca i każdą kroplą deszczu.

Jeśli trudno Ci w to teraz uwierzyć, wróć do starych zdjęć i ciesz się chwilą, bo siedzenie w domu też może być przyjemne. Wystarczy tylko mieć do tego odpowiednie nastawienie.

 

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 1

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 2

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 4

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 5

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 7

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 6

 

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 8

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 9

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 10

Poradnik przetrwania z chorym dwulatkiem 11

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Świetne rady. Przydadzą się nie tylko w przypadku choroby dwulatka, ale także dziesięciolatka :). Czasami mam wrażenie, że moja 10 letnia córka łatwiej znosiła chorowanie w wieku 2 lat niż 10 🙂

    • To mnie nie pocieszyłaś, bo myślałam, że z wiekiem będzie łatwiej 😉

  • Co prawda nie mam dzieci (jeszcze), ale zachowam twoje rady na
    przyszłość, bo są bardzo wartościowe. Myślę, że można je także odnieść
    do sytuacji, gdy samej też się choruje (Mam tendencje wtedy do leżenia w
    łóżku i zaniedbywania siebie i całego świata dookoła).

    • Gdybym ja tylko mogła, to też bym leżała plackiem, szczególnie podczas pierwszych dni infekcji 🙂 A tu nie dosyć, że samemu się ledwo żyje, to jeszcze trzeba dziecko ratować 😉

  • Fakt 😉 inaczej będzie ciężko 🙂 a moje siostrzenice potrafią wybitnie dać w kość!!!

    • Chyba każdy maluch potrafi porządnie dać w kość. Ja tylko się zastanawiam, gdzie się podziało to osłabienie podczas infekcji 😉

  • Taak, warto zadbać o siebie:)

    • Ty powinnaś dbać o siebie podwójnie 🙂 Bo wraz ze wzrostem liczby dzieci, powinna zwiększać się intensywność dbania o siebie 😉

      • To prawda, bo czasu mniej na to dbanie. Ale staram się chociaż dopadło i mnie przeziębienie. Tak raz w roku się zdarza. Szkoda ze przy karmieniu piersią nie bardzo można miód, bo zazwyczaj z ciepłą herbatą działał cuda:) jak wasze zdrowie?

        • Przepraszam, że odpisuję z takim opóźnieniem, ale jeszcze po tym całym chorowaniu dopadła nas jelitówka i byłam kompletnie offline. Na szczęście u nas już znacznie lepiej. Szkoda tylko, że pogoda nie dopisuje 🙁 A Ty już się wykurowałaś?

  • oj to niestety trudny czas, choroba dezorganizuje życie, a gdy dziecko przyzwyczajone, że coś się dzieje więcej niż w trakcie „normalnego bycia w domu”, że wychodzi do żłobka, przedszkola to już w ogóle opieka nad nim staje się wyzwaniem

    • Dokładnie, każda taka radykalna zmiana codzienności dla dziecka to mała tragedia. Ja kilkadziesiąt razy dziennie słyszałam: „mama, idziemy na plac zabaw” i trudno było wytłumaczyć, że nie możemy, bo jesteś chora.

  • Ja pamiętam, że chyba najciężej było przetrzymać, gdy syn w wieku dwóch lat właśnie był po operacji i nie mógł się ruszać, tzn. nie wolno mu było, a jest wybitnie ruchliwym dzieckiem, więc trzeba się było nieźle nakombinować, żeby go w łóżku zatrzymać!

    • Nie zazdroszczę. Dla mnie to by było prawdziwe wyzwanie. Szczerze powiedziawszy, nie wyobrażam sobie, żeby moja Melushka musiała leżeć cały czas w łóżku. Chyba musiałabym ją przywiązać 😉

  • W tym wszystkim punkt najważniejszy : kiedy możesz-ODPUŚĆ 🙂

    • Odpuszczanie sobie rzeczywiście jest najważniejszym punktem i to chyba nie tylko podczas choroby.

  • SzaroKolorowa

    a jeszcze jak nie tylko dziecko ale i mama jest chora to już pełen hardcor.. ale damy rade, bo kto jak nie my 😉

    • Właśnie my się razem rozłożyłyśmy. Ciężko było, ale przetrwałyśmy 🙂

  • Choroby jeszcze przede mną, bo moje dziecko (odpukać!) jeszcze w swoim życiu chore nie było, ale rady jak znalazł nawet jeśli nikt w domu nie jest chory 😉 Macierzyństwo to miłość level max, ale bycie z dzieckiem non stop ryje banię, i jeśli nie mamy perspektyw na zmianę, warto celebrować małe rzeczy, dbać o swój komfort psychiczny i fizyczny (to trochę jak w samolocie, najpierw dorosły nakłada maskę sobie;)

    • Dokładnie 🙂 Ja uwielbiam ten wspólny czas spędzony z córką, ale przede wszystkim muszę znaleźć czas dla siebie. Bo gdy tego zabraknie, to staję się rozdrażniona i znacznie mniej cierpliwa, co oczywiście nie wpływa dobrze na moje dziecko. Dlatego też nasz komfort powinien stać na pierwszym miejscu.

  • Oj, nie łatwa sprawa 😉 Powodzenia i duuużo zdrówka Wam życzę 😉

    • Nie łatwa, nie łatwa. Szczególnie, gdy matka sama opada z sil z powodu choroby. Ale podobno, co nas nie zabije, to nas wzmocni 🙂

  • Świetna lista! Bardzo przyda się na czarną godzinę, ale obyśmy musiały korzystać z niej jak najrzadziej 😉

    • Idealnie by było, gdybyśmy nigdy nie musiały z niej korzystać, ale niestety sezon jesienny często przynosi w pakiecie choroby 🙁

  • Przydałby mi się taki poradnik, kiedy moja malutka niunia miała kolki. Najgorsze 3,5 miesiąca w moim życiu

    • My też mieliśmy spory problem z kolkami i żaden magiczny sposób nam nie pomagał. trzeba było po prostu nosić, nosić i jeszcze raz nosić. Najgorsze w tym wszystkim było to, że u nas kolki były w nocy 🙁

  • Wiesz dziękuję ci bardzo za ten wpis. Piszesz o tym jak naprawdę wygląda macierzyństwo bez słodkich pierdów i wychwalania pod niebiosa każdej sekundy z dzieckiem. Masz rację szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko 🙂 Zdecydowanie czas dla siebie każdego dnia to kwitesencja bycia mamą po prostu:)

    • Macierzyństwo jest piękne, ale jak wszystko ma swoje blaski i cienie. Chyba każda z nas ma takie chwile, kiedy uwielbia spędzać czas ze swoimi dziećmi, a czasami ma tego serdecznie dosyć i uważam, że nie trzeba się tego wstydzić, ani się za to obwiniać. To jest naturalna rzecz. Według mnie, my , matki, powinniśmy pokazać naszym dzieciom, że każdy ma prawo na słabość i gorsze dni. Nie ma ludzi idealnych, więc nie ma sensu dążyć do ideału, czy tym bardziej udawać.

      • Tez tak uwazam. Wszystkie emocje I te dobre i zle dziecko powinnno poznac w domu. jak sie udaje zawsze szczrsliwa to robi sie dziecku utopijny obraz zycia… pozniej bolesne jest spotkanie z rzeczywistoscia.

  • No właśnie taki post w sam raz na dziś dla mnie 🙂 Bo obie z córcią chore jesteśmy. Ja już troche lepiej, a ona się właśnie rozłożyła. I kolejny tydzień w domu! Ja dużo rzeczy wtedy odpuszczam, bo po co się męczyć dodatkowo, jak lepiej pobawić się z córcią w łóżku przez pół dnia 🙂

    • Zabawa w łóżku podczas takich dni jest jak najbardziej wskazana 🙂 Zdrówka Wam życzę.

  • Gdy dorosłem, zacząłem się zastanawiać, jak moja mama dawała z nami trzema radę? Ojciec jak chory to wiadomo, mój brat kataklizm na drobnych stopkach, a ja cały czas śpię nie dając oznak życia. Tak przechodziłem choroby co jakiś czas kwękając. Przecież grypa w domu to jakiś koszmar.