Ogromny krok do przodu

Moja Mała Dziewczynka chodzi!!! Nie mogę w to uwierzyć.

Jeszcze dwa tygodnie temu myślałam, że będzie potrzebowała co najmniej dwa lub trzy miesiące, żeby nauczyć się chodzić, bo nie przejawiała zbyt dużego zainteresowania poruszaniem się jak homo sapiens. Może trochę z lenistwa, a może trochę z wygody preferowała poruszać się na czworaka (tę umiejętność opanowała do perfekcji). A jak już chciała zrobić chociaż jeden krok używając do tego swoich nóżek, to zachowywała się tak jakby podpatrzyła osiedlowych żulków (których zawsze obdarza szerokim uśmiechem) stojących codziennie pod sklepem w pobliżu placu zabaw. Bujała się na obie strony, aż w końcu upadała na pupę. Na szczęście pampers zapewniał jej miękkie lądowanie.
Nagle zaczęła mnie powoli zaskakiwać. W zeszłym tygodniu postawiła swoje pierwsze kroki. Co prawda zaledwie kilka, ale i tak popłakałam się ze szczęścia na widok Mojej Amelushki idącej przez przedpokój z ogromnym uśmiechem na ustach, uwidaczniającym 5 zębulków Od tamtego momentu, coraz chętniej chodziła pchając swój wózeczek albo rowerek, albo trzymając się za czyjeś ręce (na co za bardzo nie pozwalaliśmy). Czasami próbowała także chodzić samodzielnie, ale chyba trochę brakowało jej odwagi i równowagi.
Na początku tego tygodnia, zaraz po pierwszych urodzinach Amelushki, wzięłyśmy rowerek i poszłyśmy na spacer. W pewnym momencie (maksymalnie po 10 minutach) jazda na rowerku oczywiście znudziła Jej się, więc trzeba było wysiąść i pchać swój pojazd. Gdy chciała odejść od rowerka chociaż na krok, łapała mnie za rękę, a gdy Ją puszczałam, krzykiem wyrażała swoje wielkie niezadowolenie, no bo jakim prawem mama Jej nie chce pomóc, co ona sobie w ogóle wyobraża? Ale ta chęć wspierania się na mamie nie trwała długo, a mianowicie do momentu, kiedy znaleźliśmy się przed szkołą, z której akurat wychodziły dzieci. Amelushka nagle zaczęła wyrywać się z rowerka, a gdy Ją postawiłam na asfalcie, w jednym momencie zapomniała, że nie umie chodzić, że ma problemy z równowagą i zaczęła biegać za dziećmi. Chodzenie z mamą za rączkę stało się obciachem. Byłam w szoku. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Musiałam Ją gonić. 
Moja koleżanka, zaskoczona, mówi do mnie: „Kurcze, nie wiedziałam, że ona już tak sprawnie chodzi.”  A ja jej na to: „Ja właśnie też nie.”

Po tamtym epizodzie nie rwała się do chodzenia, po domu nadal poruszała się głównie na czworaka, a na dworze przy wózeczku albo za rączki. Brakowało jej zewnętrznej motywacji w postaci innych dzieci. Ale gdy tylko zobaczyła kogoś wartego uwagi, zaraz zaczynała się popisywać tym jak świetnie potrafi chodzić, tak jakby chodziła już od miesięcy.
Wczoraj nastąpił jakiś przełom. Zaczęła chodzić samodzielnie, ale już tak na dobre. Po mieszkaniu, po dworze, wszędzie. Chodzi, chodzi i chodzi. W tę i z powrotem. Z salonu do swojego pokoju, do sypialni, kuchni, łazienki, gdzie tylko może. Ciągle bierze ze sobą jakieś rzeczy i przenosi. Co prawda, póki co, chodzi jak mały krasnal, przestępując z nóżki na nóżkę, i dosyć często zalicza upadki (czasami nawet takie spektakularne na twarz), ale jest dzielna i nie poddaje się. Jestem z Niej ogromnie dumna.
Gdy zaczęła chodzić, doszła chyba do wniosku, że Jej wszystkie misie i lalki też muszą opanować tę nową umiejętność. Naukę zaczęła od swojej ulubionej lali. Podeszła z nią do ławki i próbowała zmusić ją do stania, niestety bez powodzenia. Nie potrafiła zrozumieć, jak to możliwe, że Jej ukochana lalka potrafi już mówić, a nie umie jeszcze chodzić. Po kilku nieudanych próbach, poddała się i włożyła ją z powrotem do wózka. Chyba uznała, że już na zawsze pozostanie małą dzidzią.

Muszę przyznać szczerze, że z jednej strony jestem z Niej dumna, ale z drugiej strony odczuwam maleńki smutek. Moja Mała Dziewczynka tak szybko się zmienia, teraz jest już trochę taka dorosła. Może sobie iść gdzie chce, wziąć, co chce, oczywiście w granicach swoich możliwości, ale staje się już coraz bardziej samodzielna i nie jest aż tak zależna ode mnie. Tak szybko rośnie, że aż nie mogę za Nią nadążyć. Z każdą chwilą uczy się czegoś nowego i coraz bardziej mnie zaskakuje.
Jedno wiem na pewno, na zawsze pozostanie moją Małą Dziewczynką, którą kocham ponad życie, nawet gdy będzie już zupełnie dorosła.

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest