Zatrzymać się choć na chwilę, żyć wolniej…

Uwielbiam takie dni. Kiedy nic nie muszę, nie czuję presji czasu, nigdzie się nie spieszę, za niczym nie gonię. O nic się nie martwię, problemy odkładam na bok. Cieszę się każdą chwilą, dostrzegam wszystko co wokół, całe piękno świata i życia. Głowę mam pełną marzeń, a serce pełne wiary w to że uda mi się je zrealizować.

I po prostu jestem wdzięczna za wszystko co mam.

To są dni, kiedy planer rzucam w kąt, o istnieniu komputera zapominam, a telefon używam tylko w razie konieczności. Wylogowuję się nie tylko z social media, ale także z ramek codzienności. I bardzo dobrze mi z tym.

 

Jedyne o czym wtedy myślę, to gdzie iść na spacer, jaką książkę wybrać, gdzie wypić dobrą kawę i zjeść pyszny obiad. To są moje jedyne dylematy. Nie szkoda mi czasu na dzienne drzemki, na obserwowanie chmur, karmienie wiewiórek, wąchanie każdego kwiatka po kolei, leżenie plackiem na słońcu, czy relaks w gabinecie kosmetycznym. Na te wszystkie rzeczy, które na co dzień nie mogę sobie pozwolić, bo ciągle się gdzieś spieszę.

 

To właśnie te dni uświadamiają mi, jak bardzo potrzebuję tych powolnych chwil pełnych beztroski. A zarazem jak mało jest ich w moim życiu. Dzięki nim dostrzegam, że to nie świat tak pędzi, tylko to my, ludzie napędzamy go coraz szybciej i szybciej. Gonimy za pracą, pieniędzmi, marzeniami, innymi ludźmi. A często sami nawet nie wiemy za czym. Gonimy dla samej idei, bo w życiu trzeba mieć jakiś cel. Chcemy coraz więcej, szybciej, jak najefektywniej w jak najkrótszym czasie. Sami siebie nakręcamy i często nie potrafimy się zatrzymać. Musimy wyrobić 100% normy, zrealizować plan punkt po punkcie. Tylko problemem jest to, że ciągle podnosimy sobie poprzeczkę coraz wyżej i wyżej, więc coraz trudniej jest nam osiągnąć tę normę.

 

I tak spacerujemy po parku, lesie, a i owszem, ale przecież ciągle musimy być na bieżąco, więc nie rozstajemy się z telefonem ani na krok. Siadamy w kawiarni na kawie i ciastku, a nawet i pysznym obiedzie, ale tuż obok talerza stoi laptop, bo trzeba nadrobić zaległości. Stoimy w sklepowej kolejce, siedzimy w poczekalni u lekarza ze wzrokiem utkwionym w telefon, bo przecież nie może być inaczej, trzeba mieć rękę na pulsie, żeby nie wypaść z obiegu, niczego nie przegapić i wykorzystać każdą szansę. Czasami nawet podczas spotkania z przyjaciółką, czy rodzinnego obiadu, ciągle zerkamy na telefon, bo może akurat ominie nas coś istotnego. A gdy zdarzy nam się wyjść z domu, nie biorąc ze sobą telefonu, czujemy się jak bez ręki.

 

W sklepach wybieramy jak najkrótszą kolejkę i tupiemy ze złości nogą, gdy ktoś przed nami ma pełen koszyk zakupów, czy kasjerka jest zbyt powolna. Jeździmy okrężną droga, aby ominąć korki lub korzystając z uroku osobistego, zajeżdżamy drogę innym. A wszelkie opóźnienia w gabinetach lekarskich wyprowadzają nas z równowagi.

 

Co więcej, stawiamy na wielozadaniowość, wykorzystujemy każdą chwilę do granic możliwości. Uciekamy od ciszy i własnych myśli. Sprzątamy w domu ze słuchawkami na uszach i w międzyczasie zerkamy na telewizor lub Facebook’a. Jadąc samochodem, głośno słuchamy radia i jedną ręką odpisujemy na wiadomości. Nie mamy czasu na czytanie książek, więc coraz częściej sięgamy po audiobooki, bo z nimi można robić dwie rzeczy na raz. Na co dzień poruszamy się samochodem lub innymi środkami transportu, bo szkoda nam czasu na spacer. Zakupy robimy online, nie pamiętając kiedy ostatni raz byliśmy na targu.

 

Wciąż szukamy rozwiązań, dzięki którym będziemy mogli żyć szybciej i na pozór łatwiej. Ale tak naprawdę te rozwiązania mają na celu ułatwienie nam codziennej gonitwy, a co więcej, pomagają nam żyć jeszcze szybciej.  Niczym samonakręcający się mechanizm.

 

I tak po całym dniu, wieczorem lub w środku nocy kładziemy się do łóżka, zamykamy oczy i zaczyna się cała gonitwa myśli. Analizujemy wszystko po kolei. Robimy podsumowanie tego co udało nam się zrobić, a czego nie. Planujemy kolejny dzień. I tak trudno jest zatrzymać te myśli, wyciszyć emocje.

 

Takie życie z jednej strony, bardzo nas nakręca, a z drugiej, ogromnie męczy. Jednak prędzej, czy później, każdy z nas ma dość funkcjonowania na pełnych obrotach i potrzebuje chwili wytchnienia. Niestety, nie każdy sobie na to pozwala, a wręcz nie potrafi odpoczywać, żyć wolniej, uważniej. Takie życie wydaje się nudne, mało trendy. Bo przecież trzeba mieć cel, trzeba mieć pasje, być przebojowym i otwartym. Mieć odwagę przeć do przodu i wybić się z tłumu. Dlatego nie wolno zwalniać, zatrzymywać się, bo przez to można pozostać w tyle.

 

Nie wiem, jak Ty, ale ja nie chcę takiego życia. Chcę dążyć do celu, realizować marzenia, ale chcę to robić w swoim własnym tempie. Nie chcę traktować życia jak toru przeszkód, który trzeba pokonać, aby dotrzeć do celu. Bo co z tego, że osiągnę to co zaplanowałam, jak na mecie padnę na twarz ze zmęczenia? Chcę mieć czas dla bliskich, czas na to, aby usiąść pod kocem z kubkiem kawy i książką. Spacerować po deszczu, wąchać kwiaty, słuchać śpiewu ptaków i obserwować chmury. Tańczyć do upadłego, śpiewać na cały głos, mimo iż nie potrafię, przytulać wszystkich, których kocham. Chcę się cieszyć każdą chwilą. Żyć pełnią życia, bo mam je tylko jedno i to do mnie należy decyzja w jaki sposób chcę je przeżyć.

 

Zatrzymać się choć na chwilę 2

Zatrzymać się choć na chwilę 3

Zatrzymać się choć na chwilę 4

Zatrzymać się choć na chwilę 5

Zatrzymać się choć na chwilę 6

Zatrzymać się choć na chwilę 7

Zatrzymać się choć na chwilę 8

Zatrzymać się choć na chwilę 9

Zatrzymać się choć na chwilę 10

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Bardzo trafne spostrzeżenia. W dzisiejszych czasach coraz częściej zapominamy o tym, że życiem trzeba się cieszyć, a nie tylko gonić za wyznaczanymi sobie przyziemnymi celami.

  • Gosia

    Kochaj, żyj i ciesz sie życiem. Pomyśl o sobie i własnej rodzinie marzeniach. pięknie napisane.

  • Przeciez chyba właśnie po to żyjemy, żeby się tym wszystkim cieszyć 🙂 Szkoda, że tak wielu ludzi o tym zapomina

  • Ale przepiękne zdjęcia <3

  • Takie dni sa cudne 🙂 Najcześciej tak w niedzielę sobie organizujemy 🙂 W tygodniu jak tam coś „oleję” to piętrzą się zaległości, a tego nie znoszę 🙂
    PS cudne zdjęcia!

  • Wszystko prawda! Ten pośpiech spłyca nasze odczuwanie. Ja zaczynam coraz bardziej interesować się pojęciem przepływu, które ciężko doświadczyć w tym pędzie.

  • PRZEPIĘKNY tekst. Cudowny <3 Na mnie czeka taki właśnie czas w naszych ukochanych Dębkach. Już za niespełna trzy tygodnie. I choć to tylko dziesięć dni będzie, w tamtym miejscu zaczynam rozumieć właśnie to, o czym piszesz. Że nie trzeba, nie to jest najważniejsze, ta gonitwa i ciśnienie. I po powrocie staram się jak najdłużej o tym pamiętać. Fakt, nie zawsze się udaje utrzymać ten stan, ale próbuję. I wierzę, że kiedyś tej równowagi się nauczę. Wszystkiego co najlepsze na Dzień Mamy. <3

  • świetny tekst, masz rację, że chcemy wszystko szybciej, lepiej i już i wciąż żyjemy w pośpiechu,
    a przecież trzeba zatrzymać się na moment i zwrócić uwagę na to, co najcenniejsze….

  • Jola Drankowska

    Właśnie zastanawiałam się ostatnio skąd taka potrzeba u ludzi bycia zajętym, produktywnym, działającym. Może to przez to, że jest tyle możliwości i chcemy spróbować jak najwięcej z nich. Kiedyś życie było proste, teraz świat tak szybko się rozwija i nagle możemy zmieniać zawody, studiować wiele kierunków, podróżować po całym świecie. Wszystko zdaje się być na wyciągnięcie ręki, możliwości kuszą, ale tak jak piszesz to jest złudne, bo goniąc tracimy chwilę obecną, czyli jedyną chwilę jaka istnieje. Bardzo fajny tekst, dzięki 🙂

  • Święte słowa 🙂 Ja bardzo długo uczyłam się odpoczywać i żyć pełnią, ustawiać priorytety i realizować kolejne plany w dobrym=swoim tempie. Satysfakcja nie do przecenienia 🙂