Wylogować się i ogarnąć rzeczywistość

Przez ostatnich kilka dni nie było mnie tutaj. Potrzebowałam wylogować się, odpocząć od wirtualnego świata. Uporządkować przestrzeń wokół siebie, poukładać w głowie to wszystko co dzieje się ze mną , jak i obok mnie. Poświęcić więcej czasu samej sobie, jak i bliskim mi osobom. Pozbyć się poczucia, że muszę coś zrobić i robić tylko to na co mam w danym momencie ochotę. A wszystko po to, aby poczuć się lżej.

I nie, wcale nie leniuchowałam. Może za wyjątkiem wieczornego usypiania Melushki kiedy to zdarzało mi się leżeć z nią nawet i dwie godziny, na co na co dzień raczej sobie nie pozwalam, bo zawsze jest coś do zrobienia. Jednak tym razem cieszyłam się każdą minutą kiedy mogłam się do niej przytulić, poczuć jej ciepło i zapach. I przyznam szczerze, że jestem dumna z siebie, że pozwoliłam sobie na to bez żadnych wyrzutów sumienia, co raczej często mi się nie zdarza. A to wszystko przez to, że należę do grupy osób, które ciągle muszą coś robić, nie potrafią siedzieć bezczynnie. Dopiero gdy jestem zajęta po uszy, realizuję plan punkt po punkcie, to czuję, że żyję.

Czasami jednak zdarza mi się przesadzić, nałożyć na siebie zbyt wiele obowiązków. A potem złoszczę się na siebie, że nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć. Sama nie wiem po co i dlaczego, ale zaczynam zastanawiać się jak inni dają sobie z tym wszystkim radę. Jak to możliwe, że u nich dom lśni czystością, wszystko jest na swoim miejscu, na stole zawsze pyszny obiad z deserem, a przy tym wszystkim mają czas dla dzieci, rodziny, przyjaciół i siebie.

No cóż, mnie też zdarzają się chwile słabości. Na szczęście, nie trwają one zbyt długo, a po nich przychodzą te lepsze momenty, kiedy mam ogromną energię do działania.

Odkąd wróciłam do pracy na etat, a tym bardziej odkąd musieliśmy zrezygnować ze żłobka, przyznam szczerze, że co raz częściej zdarza mi się nie ogarniać rzeczywistości, a przy tym wszystkim mam znacznie mniej czasu dla siebie. Wracam z pracy, spędzam czas z Melushką, ogarniam mieszkanie, kąpię i usypiam Melushkę, gotuję obiad na następny dzień, sprzątam kuchnię i zanim się obejrzę , jest już północ. W międzyczasie zawsze staram się znaleźć czas na szycie i robótki.

A gdzie w tym wszystkim czas na blog? I tutaj właśnie pojawia się problem, bo jest go co raz mniej. I gdy już muszę z czegoś zrezygnować, rezygnuję właśnie z pisania. Lubię to moje miejsce w sieci. Cieszy mnie Wasza obecność, każdy Wasz komentarz, wiadomość, czy pytanie. Ogromnie motywujecie mnie do tego, aby pojawiać się tutaj jak najczęściej. Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Blog jest dla mnie ważny, ale wiem, że nigdy nie poświęcę mu się w 100%, bo jest dodatkiem do tego bez czego już nie wyobrażam sobie swojego życia – szycia i szydełkowania. I być może z tego też powodu wkrótce będzie mnie tutaj jeszcze mniej, bo zamierzam spełniać swoje marzenia. A co..

Jednak, póki co, postaram się aby było mnie tutaj trochę więcej. Bo przyznam szczerze, że trochę się stęskniłam za pisaniem i dzieleniem się z Wami moimi pomysłami.

To były dni, kiedy sprzątałam jak szalona, tańcząc i śpiewając na cały głos. Gotowałam domowe obiady, pyszne śniadania, piekłam ciasta z owocami, a potem pucowałam kuchnię na błysk. Szyłam, szydełkowałam, wymyślałam kolejne projekty. Godzinami czytałam Melushce, spacerowałam, spędzałam czas z rodziną. A przy tym wszystkim w ogóle nie włączałam komputera. Udało mi się zrobić porządki w kilku szafkach, pozbyć wielu rzeczy, uporządkować włóczki i pierdółki do szycia. Co więcej udało mi się spełnić jedno marzenie, a może nawet i trzy. I mimo iż prawie każdego dnia  wieczorem padałam na twarz ze zmęczenia, a rano nie mogłam wstać do pracy, czułam ogromną satysfakcję i byłam dumna z siebie, że chociaż trochę potrafię ogarnąć swoją rzeczywistość. I wiecie do jakich wniosków doszłam (ja – ta, która nie lubi sprzątać)? Że w uporządkowanej przestrzeni znacznie lepiej się funkcjonuje.

Wylogować się … Bez żadnych wyrzutów sumienia i bez poczucia, że nie udało mi się spełnić swoich oczekiwań. Właśnie tego potrzebowałam, aby na nowo zacząć traktować to moje miejsce w sieci jak przyjemność, a nie obowiązek do spełnienia.

Do przeczytania wkrótce.

 

Asia (2)

 


wylogować się 3

wylogować się 4

wylogować się 5

wylogować się 6

 

 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Urocze zdjęcia! 🙂

  • Czasem potrzebny jest taki reset 🙂

  • Montownia Marzeń

    Tez często tak mam ze nie wiem w co ręce włożyć a po chwili uswiadamiam sobie ze tak właściwie to pędem biegnę przez życie nie wiadomo dokąd… i wtedy dopada mnie uczucie którego nie potrafię nazwać… dlatego jestem pełna podziwu dla Ciebie ze potrafisz choć na chwilę się zresetować; ) pozdrawiam

  • Taki detoks wspaniale nam służy, najważniejsze to, co dzieje się na zewnątrz, a nie w przestrzeni blogerskiej. 🙂
    Bookendorfina

  • Macierzynstwo-raz!

    Ja właśnie też zrobiłam sobie taki reset 🙂