Jak przetrwać po nieprzespanej nocy? – poradnik przetrwania w kilku krokach

Jak już zapewne większość z was wie, Melushka jest specjalistką w niespaniu, szczególnie tym nocnym. Na szczęście, obecnie rzadko zdarzają się noce z kilkoma lub kilkunastoma pobudkami, które kiedyś stanowiły normę. Ja niestety, nie lubię i nigdy nie lubiłam zarwanych nocy, nawet gdy nie byłam jeszcze matką. Dla mnie każda taka noc nierozerwalnie wiązała się z syndromem dnia następnego, i nie chodzi mi tutaj bynajmniej o syndrom poalkoholowy, a o to, że kolejny dzień był dniem straconym, bo bez względu na to ile bym spała w trakcie dnia, i tak nie potrafiłam odespać  nocy.

Kiedyś jednak mogłam pozwolić sobie na rozlazły dzień w łóżku, a teraz Melushka mi na to nie pozwala. Niestety, nawet po nieprzespanej nocy muszę się zwlec z łóżka z samego rana, a często i bladym świtem. Sama nie wiem, jak to możliwe, ale istnieje u nas zasada, że im gorzej Mela śpi w nocy, tym wcześniej budzi się rano i to na dodatek w bojowym nastroju. Więc ja jeszcze nie zdążę otworzyć oczu, a już muszę wykazywać się ogromnymi pokładami cierpliwości. Co oczywiście, nie przychodzi mi łatwo, bo mój nastrój również pozostawia wiele do życzenia. Tak też było właśnie dzisiaj. Melushka budziła się z płaczem w nocy kilka razy, a rano wstała z muchami w nosie tuż po 6.

Na ogół mój organizm nie potrzebuje dużo snu, ale gdy te moje 5-6  godzin nocnego snu zostaje zaburzone, kompletnie wyprowadza mnie to z równowagi. Staję się wtedy znacznie mniej efektywna, nic mi się nie chce i codzienne czynności wykonuję 2 razy wolniej i 2 razy mniej uważnie. I tak też na przykład, dzisiaj robiąc ciasto na bułki w blenderze, użyłam nożyków do rozdrabniania, zamiast mieszadła do ciasta. A poza tym, mimo iż jest to przepis, który znam już na pamięć, dzisiaj jakimś cudem stwierdziłam, że 2,5 szklanki mąki to 250 gram. Co z tego wyjdzie, zobaczymy.

Taka noc z częstymi pobudkami sprawia, że nasza codzienna spokojna rzeczywistość zamienia się w walkę o przetrwanie. Oczywiście walczymy same ze sobą. Ja jedyne o czym marzę to sen albo chociaż cisza i spokój, a tymczasem muszę wykazywać się nadzwyczajną kreatywnością i cierpliwością, i co chwilę gasić pożar, bo nawet najmniejsza błahostka przybiera rozmiary tragedii. Natomiast Melushka sama nie wie czego chce, zmienia swoje zdanie co 5 minut i szuka dziury w całym. Na szczęście, walka ta trwa tylko do drzemki, z której Melushka zazwyczaj budzi się jak nowonarodzona, a ja niestety, dogorywam do końca dnia.

Dlatego też zawsze w takich przypadkach trzymam się samolotowej zasady, a mianowicie najpierw ratuję siebie, a potem dziecko, bo inaczej obie byśmy zginęły. Staram się kierować dwoma podstawowymi zasadami: nie zapominać o przyjemnościach, jak np. kawa, czy makijaż i odpuszczać co tylko mogę.

 

A oto nasz poranek w kilku krokach, czyli szkoła przetrwania po nieprzespanej nocy.

 

  1. Woda z cytryną

Pierwsze co robię, to piję szklankę przegotowanej wody z dużą ilością cytryny. Świetnie orzeźwia, stawia na nogi, a co więcej, podobno pobudza trawienie i oczyszcza organizm z toksyn.

 

  1. Kawa

W zasadzie powinnam napisać, że pierwsze co robię, jeszcze po omacku, z zamkniętymi oczami, to włączam ekspres do kawy, a gdy się rozgrzewa to piję wodę z cytryną. Zaraz po tym, przystępuję do robienia kawy, bez której generalnie nie wyobrażam sobie żadnego dnia, nie wspominając o dniu po zarwanej nocy.

 

  1. Śniadanie dla Melushki

Zazwyczaj nasz poranek wygląda tak, że Melushka po wstaniu z łóżka idzie się bawić, a ja do kuchni ogarnąć bałagan z dnia poprzedniego i w międzyczasie zrobić kawę dla siebie i śniadanie dla niej. Niestety, po zarwanej nocy, scenariusz wygląda całkowicie inaczej. Idziemy razem do kuchni i po drodze, mimo iż jest ona bardzo krótka, Melushka zdąży z 50 razy powiedzieć „mamuś, zrób mi śniadanko; daj mi śniadanko”. Co oczywiście oznacza, że najlepiej, aby było ono już gotowe, niestety, tak nie jest. Dlatego też, będąc już w kuchni, nalewamy mleka do garnka, gotujemy i robimy coś na szybko. Zazwyczaj płatki owsiane lub ryżowe. A temu wszystkiemu towarzyszą jęki, marudzenie i bezustanne powtarzanie „nałóż mi już na miseczkę”.

Gdy już ogarniemy przygotowanie śniadania, sadzam Melushkę w krzesełku i mam cichą nadzieję, że będzie jadła bez żadnych problemów. Często niestety jest tak, że muszę podmuchać, pochuchać i wspomóc zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Zdarza się również, że po 2 łyżeczkach, kończy swoje śniadanie, bo niby już udało jej sie zaspokoić ten wilczy głód. A po chwili, idzie do lodówki i szuka czegoś innego do jedzenia. A ja zaciskam zęby i spełniam kolejną zachciankę.

 

  1. Chwila dla siebie

Jeśli jedzenie śniadania odbywa się po mojej myśli, czyli Melushka siedzi i pałaszuje swoją zupę mleczną, ja mam czas dla siebie. Wtedy siadam z kawą i biorę się za jakieś robótki na drutach, czy też szydełku.

Co prawda, ta chwila jest bardzo krótka, ale przynajmniej częściowo potrafi podładować moje baterie.

 

  1. Wspólny czas i śniadanie dla mamy

Gdy Melushka jest już po śniadaniu, zabieramy się za jej poranną toaletę, myjemy się, ubieramy, czeszemy, a potem mamy czas tylko dla siebie. Zazwyczaj na zabawę i wygłupy w łóżku. A czasami nawet uda mi się zamknąć oczy na kilka minut.

Po tak spędzonym czasie, obie jesteśmy zadowolone.

 

  1. Odpuszczam

Odpuszczam co tylko mogę. Rezygnuję z porannego ogarniania kuchni i ze wszystkich pozostałych domowych obowiązków, które nie są konieczne do przetrwania.

 

  1. Spacer

Po nieprzespanej nocy spacery zazwyczaj nie są zbyt łatwe. Melushka jest marudna i trudno jej dogodzić. Jednak świeże powietrze trochę mnie orzeźwia, a Melushkę dodatkowo męczy, co w efekcie zapewnia mi dodatkowy spokój, bo po powrocie do domu, moja mała maruda pada ze zmęczenia.

 

  1. Drzemka

Po spacerze i małej przekąsce idziemy spać. Kładziemy się razem i zasypiamy. Moja drzemka trwa zazwyczaj około 30 minut, a Melushka potrafi drzemać nawet 2,5 godziny. A w tym czasie ja robię coś tylko dla siebie.

 

  1. Obiad

W takie dni odpuszczam sobie przygotowywania wykwintnych potraw. Jeśli nie mam obiadu z poprzedniego dnia, wyciągam zamrożony obiad, przygotowany na czarną godzinę lub robię coś na szybko, jak na przykład, naleśniki, placki.

 

A po drzemce to już z górki 🙂 Pozostaje mi tylko jedno: mieć nadzieję, że kolejna noc będzie lepsza. Gorzej jeśli nie jest.

jak przetrwać po nieprzespanej nocy 2

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Przez trzy lata byłam z dziećmi w domu, tęsknię za tym czasem…

    • Ja się właśnie boję, że niebawem ten nasz wspólny czas w domu się skończy. Z jednej strony tęsknię za pracą, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie zrezygnować z tych naszych wspólnych codziennych chwil.

      • Mnie było też cholernie trudno. Pierwszy tydzień najgorszy, miotało mnie dużo różnych uczuć.

  • Drzemki w ciągu dnia się sprawdzają. Podobno dobrze bezpośrednio przed taką drzemką wypić kawę lub zieloną herbatę i po obudzeniu się jest przypływ energii. 😉

    • Muszę koniecznie spróbować z tą kawą lub zieloną herbatą, bo lubię obie. Ja zazwyczaj piję po drzemce, ale nie za bardzo mnie to ożywia. Ale w takim bądź razie, skorzystam z Twojej rady i zmienię kolejność 🙂

  • Zamiast wody z cytryną, spróbuj wieczorem przygotować wodę z cytryną, ogórkiem i miętą. Na noc butelkę do lodówki i od rana popijać. Taka zimna stawia na nogi i dodaje energii 🙂

  • Ann

    Moja młodsza córa też jest z tych problemowych jesli chodzi o spanie. Ma 1,5 roku i potrafi budzic sie w nocy nawet kilkanaście razy. Jej najdłuższy sen ciurkiem trwał 4 godziny. Także post bardzo dla mnie na temat 😉 codziennik-kobiety.blogspot.com

    • U nas problemy ze snem były od samego początku. moja córeczka ma już 26 miesięcy i do tej pory zdarzyły się tylko dwie noce kiedy spała dłużej bez pobudek. Jedna noc – 6 godzin, a druga – 5 godzin. Pozostałe noce są niestety pełne pobudek. Czasami zdarza się kilka razy, a czasami nawet kilkanaście. Chociaż z tego co zauważyłam, to im jest starsza, budzi się coraz mniej, więc mam nadzieję, że niebawem nastanie czas przespanych nocy w całości.

  • Żaneta Bomba

    Dobra rada nie jest zła 😉 U mnie Młody też śpiący nie był. Przeszło Mu w okolicach 18 msc życia.

    • U nas jutro minie 26 miesiąc i niezbyt wiele się zmieniło w kwestii spania. Nadal się często budzi ;( Już taki typ z tej mojej córeczki 😉

  • U mnie też sprawdza się drzemka z dzieckiem i odpuszczanie wszystkiego, co mogę sobie odpuścić. Właściwie to w takie krytyczne dni nie robię nic 😀 Bo wiem, że następnego dnia muszę znowu być w pełni sił, a noc jest zawsze jedną wielką niewiadomą więc muszę się regenerować za dnia 🙂

    • Ja mam dokładnie tak samo, odpuszczam wszystkie obowiązki. I cieszę się, że mogę, bo wiem, że gdybym pracowała na etacie, nie miałabym takiej możliwości. Mam nadzieję, że jak już wrócę do pracy, to w końcu skończą się nasze nocne problemy ze snem. A Ty pracujesz, czy jesteś w domu z dzieckiem?

      • Ania, jestem jeszcze na „urlopie” macierzyńskim. Ale czas szybko leci i za 3 miesiące będę musiała wrócić do pracy… Póki co strasznie mnie to przeraża, ale co ma być to będzie, a ja – jak to kobieta i mama – ze wszystkim sobie poradzę! 🙂

  • ania ch

    U nas zarwana noc zdarza się sporadycznie ale wtedy najlepszym sposobem na podladowanie akumulatorów jest w naszym przypadku wyjście do ogrodu lub na spacer 😀

    • Aniu, my niestety nie mamy ogrodu, więc pozostają nam spacery. Aczkolwiek, po takiej nocy, na mnie mają one zbawienny wpływ, ale na Melushkę niekoniecznie, bo jest marudna i nogi odmawiają jej posłuszeństwa 😉 A tego ogrodu, to Ci zazdroszczę 😉

  • Najważniejsze to wypracować wspólny rytm 🙂 Twój wygląda na całkiem sesnsowny!

    • Ale też nie zawsze się u nas sprawdza 🙂 Wszystko zależy od dnia i od nastroju.

  • Mój organizm źle reaguje na niewyspanie więc jak tylko mogę to w takich sytuacjach dosypiam w ciągu dnia…

    • Dla mojego organizmu też nie jest to korzystne, bo wszystko mi się przestawia. Jednak dla mnie największym problememe jest to, że ja w trakcie dnia nie potrafię odespać zarwanej nocy.

  • Taki dzień po cięższej nocy jest trudny. U nas (odpukać ) córka od jakiegoś czasu śpi dobrze w nocy, chyba, że jest to choroba czy ząbkowanie. Jednak też doświadczam gorszych dni jeśli chodzi o zbyt małą ilość snu. Możesz chociaż spojrzeć na godzinę mojego komentarza 🙂 Chciałam coś dokończyć i zrobiło się późno. Tak czasem mi się coś „przeciągnie” i sen jest dużo krótszy. Ratuje mnie poranna kawa 🙂 Później podobnie jak Ty – odpuszczam to, co jest możliwe. Drzemkę córki wykorzystuję wtedy z reguły na moją regenerację i sama się kładę, chociaż na chwilę. Życzę Ci coraz więcej lepiej przespanych nocy córeczki 🙂

    • Ja na co dzień chodzę spać dosyć późno, bo ok. 1-2, ale często zdarza się tak, że jak ja się kładę spać, to u mojej córki zaczynają się pobudki i właśnie ostatnio tak było. Teraz śpi już znacznie lepiej, niż to było kiedyś, bo zazwyczaj budzi się 2-3 razy, a kiedyś kilkanaście razy, to była norma. Dlatego też, teraz to ja już chodzę wyspana jak nigdy. Czasami jednak nadal zdarzają się noce z kilkunastoma pobudkami. A w jakim wieku jest Twoja córeczka?

      • Widzę, że godziny pójścia spać mamy dość podobne. To faktycznie nie ma lekko z tymi pobudkami. Dobrze, że teraz jest już lepiej i oby takie częste pobudki miały miejsce jak najrzadziej. U nas 2 latka i 1 miesiąc 🙂

  • Ja już w takim wieku, że nie w pełni przespana noc bardzo daje mi się we znaki, gdy się taka zdarzy (na szczęście rzadko się zdarza). A gdzie te czasy, gdy o 6tej rano kończyło się imprezę, brało prysznic i pędziło na wykłady?! 😉

    • Ja ogólnie mało śpię i zawsze mało spałam, ale gdy ktoś mi odbiera te moje godziny snu, czy często je przerywa, to po takiej nocy mam stracony dzień. ale to prawda, że im człowiek młodszy, tym lepiej to znosi.

  • U mnie zarwane noce zdarzają się bardzo często, chociaż nie przez dziecko 😉 Żeby wrócić do świata żywych odsypiam w ciągu dnia 🙂

    • Ja też część nocy zarywam z mojego własnego „widzimiesię”, bo kładę się spać ok. 1-2. Ale w godzinach od 2 do 6 to już sprawka mojej córeczki. A jeśli chodzi o odsypianie w trakcie dnia, to niestety ja jakoś nie potrafię zregenerować sił po nieprzespanej nocy. Mogłabym spać cały dzień i nic. Mogę odespać dopiero kolejnej nocy, więc wtedy kładę się już ok. 24.

  • Prawie nigdy nie udaje mi się nadrobić nieprzespanej nocy. Czasami, jeżeli to jest weekend, pozwalam sobie na luksus wspólnej drzemki z synami.
    Najczęściej jednak nieprzespana noc jest wtedy, gdy na drugi dzień wstaję rano do pracy. W weekend chłopcy budzą się raz bardzo rano, raz trochę później. A w tygodniu, jak w nocy dadzą czadu to potem śpią do 7:30 a ja wstaję jak skazaniec 🙁

  • Kamil Radlak

    Jeszcze nie potrzebuję się zastosować, ale pewnie przyda się na przyszłość 😉

  • Co poradzić? Trzeba ten trudny okres przetrwać :). Z moimi siostrzenicami było dwojako. Jedna spać nie chciała i koniec. Była marudna dużo płakała i krzyczała. Druga spała tak dużo, że nie było się kiedy z nią pobawić. Zaczęła chodzić jak miała może 13-14 miesięcy, bo naprawdę cały czas spała! Teraz ma 3,5 roku, przesypia całą noc (trzeba ją wręcz rano budzić inaczej by spała do 9) i w ciągu dnia zalicza przynajmniej 2godzinną drzemkę (czasami 4….)

  • Moja córka długo spała w dzień, ale za to nocki były koszmarem 🙁 Zaczęła przesypiać noce, gdy w wieku 6lat poszła do szkoły! Woda z cytryną….nie próbowałam!

  • Anna Prokopowicz

    Mój małolat ma ledwo 7 miesiecy i już doprowadził nas na skraj wyczerpania. Codziennie udwadnia że niemowlęta nie potrzebują snu. Nocy również nir należą do łatwych, jednak mam ten luksus że mąż jest w domu i rano zabiera stwora żebym mogła dospać i muszę przyznać że ten poranny sen daje mi energię na cały dzień.