Dzień Dziecka – nasza wishlista

To wyczekiwanie i odliczanie dni, które dłużyły się jak przed Bożym Narodzeniem. Potem wreszcie nadchodzi ta upragniona chwila, dostajesz do rąk pudełko zawinięte w papier, już nawet nie pamiętasz jaki, ale na pewno nie kolorowy, z Bolkiem i Lolkiem, czy Misiem Uszatkiem, bo takich po prostu nie było. Odpakowując prezent, nie możesz opanować radości i podekscytowania. Z jednej strony, już chcesz wiedzieć co kryje się w środku, ale z drugiej, chciałabyś jeszcze przedłużyć tę chwilę choć odrobinę, bo na następną będziesz musiała czekać aż do Bożego Narodzenia. W końcu jednak delikatnie rozwijasz papier, tak aby go tylko nie uszkodzić i w myślach powtarzasz sobie: „oby to była lalka Barbie, oby to była Barbie, juz nigdy nie będę chciała prezentu jeśli to będzie Barbie”. Otwierasz więc ten prezent i Twoim oczom ukazuje się plastikowo-gumowa Liza czy Sandy, tańszy zamiennik Barbie, ale dla Ciebie równie piękny. Tylko ci bardziej zamożni, posiadający rodzinę za granicą mają to szczęście mieć oryginał, który nadal pozostanie Twoim marzeniem. Może kiedyś… A tymczasem już sobie planujesz, jakie ubranka uszyjesz dla swojej lalki, jakie mebelki jej zrobisz. Z głową pełną pomysłów, idziesz do swojej przyjaciółki, aby zaprosić ją do siebie na wspólną zabawę. Tak właśnie wyglądał mój Dzień Dziecka. Każdego roku był to dzień wyjątkowy i niepowtarzalny. Dzień kiedy spełniały się małe marzenia.

Teraz Dzień Dziecka wygląda trochę inaczej. Nowe zabawki są dla wielu dzieci codziennością, a nie długo wyczekiwanym świętem. My, rodzice, kupujemy prawie wszystko, czego nasze dziecko tylko zapragnie, a może nawet i ponad to. Często nie możemy się powstrzymać, bo chcemy aby miało wszystko to, czego my nie mieliśmy będąc dziećmi.

Nie zamierzam tutaj oceniać, mówiąc, że kiedyś było lepiej, a teraz jest gorzej, czy na odwrót. Szczęście dziecka nie zależy od ilości posiadanych zabawek. One stanowią tylko dodatek. Chociaż patrząc z perspektywy dziecka, wolałabym pewnie żyć w dzisiejszych czasach i mieć cały wachlarz zabawek do wyboru. Jestem pewna, że gdybym za czasów mojego dzieciństwa znalazła się w obecnym Smyku, to czułabym się jak w raju. Nie wiedziałabym za co się złapać, co wybrać, a być może nie rozumiałabym idei większości zabawek. Nie oznacza to jednak, że miałam gorsze, czy bardziej ubogie dzieciństwo. Owszem, nigdy nie doczekałam się tej wymarzonej lalki Barbie, ale nie uważam, że moje obecne życie wyglądałoby inaczej, nawet gdybym ją miała.

Jestem bardzo ciekawa, jak moja córka będzie wspominała swoje Dnie Dziecka. Czy będzie na nie czekała tak samo jak ja? Czy będzie miała jakieś wymarzone zabawki? Nie wiem. Życie pokaże. A ja będę starała się ze wszystkich sił, aby pamiętała to „święto”, jako coś wyjątkowego. Niekoniecznie jako dzień obfitujący w nowe zabawki, ale dzień wypełniony czasem spędzonym razem, bo obecnie to właśnie ten wspólny czas jest na wagę złota. Chciałabym aby był to dzień, kiedy będę mogła rzucić wszystko, obowiązki odłożyć na później i poświęcić 100% mojej uwagi córce. Oczywiście ten wspólnie spędzony czas nie wyklucza prezentów, czy spełniania dziecięcych marzeń.

W tym roku, Melushka jeszcze jest zbyt mała, aby powiedzieć nam co chciałaby dostać. A raczej powinnam napisać, że chciałaby dostać wszystko, co jest kolorowe i należy do kategorii zabawek 🙂 Dlatego też, pierwszy i chyba ostatni raz stworzyłam naszą listę marzeń na Dzień Dziecka. Naszą – dlatego że większość poniższych wyborów jest też spełnieniem marzeń tego małego dziecka żyjącego wewnątrz mnie.

prezenty na dzień dziecka

 

  1. Tipi

To by był taki nasz mały przytulny kącik, gdzie byśmy mogły się zaszyć i wspólnie czytać książki, jeść arbuza i celebrować wspólnie spędzony czas. Mam w planach samodzielne uszycie takiego namiotu, bo ceny ich są dosyć wysokie. Mam nadzieję, że mój będzie równie piękny, jak ten który znalazłam. Znając mnie, na pewno będzie w nim mnóstwo poduszek 🙂

 

  1. Ramka ze spineczkami

Melushka już może sie pochwalić swoimi pojedynczymi loczkami. Co prawda, warkoczy i kucyków jeszcze nie da się zrobić, ale najwyższa pora na pierwsze spineczki. Może w końcu będę słyszała „jaką ma pani piękną córeczkę”, a nie synka 😉

Wybrane przeze mnie spineczki są oczywiście ręcznie robione. Zarówno ta śliczna ramka ze spineczkami, jak i korona z punktu 3. są wykonane przez dwie dziewczyny, których produkty możecie znaleźć na ich stronie. Robią tak piękne rzeczy, że gdybym sama nie szyła, to chciałabym je wszystkie dla Melushki. No może za wyjątkiem krawatów i much 😉

 

  1. Korona

Ostatnio Melushka bardzo upodobała sobie chodzenie w koronie, którą kiedyś dostała od swojej pani doktor. Niestety, jest ona papierowa, a tym samym mało trwała. Dlatego też chciałabym, żeby miała taką z materiału, jak dla prawdziwej księżniczki. A w tej się wprost zakochałam.

 

  1. Piasek kinetyczny

Melushka uwielbia robienie babek, budowanie i wszelkie inne zabawy z piaskiem. Niestety ze względu na pogodę nie zawsze jest możliwość, aby wybrać się do piaskownicy, więc piasek kinetyczny jest świetnym rozwiązaniem.

 

  1. Kuchnia

Już od jakiegoś czasu marzy mi się taka kuchnia dla Melushki. Jak jedziemy na salę zabaw, to jest to jedna z jej ulubionych zabaw. Ta kuchnia, którą wybrałam jest po prostu śliczna, jest drewniana i ma wszystko to, co normalna kuchnia. Jedyne co mnie przeraża to cena.

 

  1. Puzzle Czuczu – Pojazdy, Zwierzątka na wsi

Melushka jest teraz na etapie układania puzzli i dopasowywania. Poza tym uwielbia pojazdy i zwierzęta. Dlatego też wybrałam oba te zestawy.

 

  1. Lego Duplo

Lego jest u nas absolutnym hitem. Melsuhka swój pierwszy zestaw dostała na Mikołajki w zeszłym roku. Chyba więc najwyższa pora, aby coś urozmaicić i poszerzyć jej kolekcję o kolejny zestaw.

 

  1. Klocki drewniane – puzzle

Kolejne puzzle, tylko tym razem w postaci klocków. A do tego drewniane ;0 Ach, ta moja słabość do drewnianych zabawek.

 

  1. Play-Doh

Melsuhka uwielbia wszelkie zabawy kreatywne i manualne. Chyba ma to po mamie 😉 Dlatego też, niedawno kupiliśmy jej podstawowy zestaw Play-Doh. Mimo iż ma go już ponad miesiąc, nie ma dnia bez ciastoliny, a ja jestem bardzo intensywnie angażowana w zabawę. Nie powiem jednak, że tego nie lubię 😉 Dlatego też, pomyślałam o kolejnym zestawie. I tu przyznam szczerze, że bardziej dla mnie, niż dla niej, bo ciągłe korzystanie z podstawowego zestawu staje się powoli nużące.

 

  1. Rowerek biegowy

Melushka jest coraz bardziej ruchliwa, a przy tym coraz bardziej sprawna, dlatego też rowerek biegowy jest dla niej świetnym rozwiązaniem. Z jego zakupem nosimy się już od jakiegoś czasu, ale nie mogliśmy znaleźć takiego, który byłby odpowiedni dla jej wzrostu. Przyznam szczerze, że nastawiłam się na drewniany, w pastelowych kolorach. Wyszło zupełnie inaczej: jest metalowy w kolorze neonowego różu, za którym nie za bardzo przepadam Ale już zamówiony, więc jeden prezent na pewno będzie 🙂

 

  1. Naklejki wielokrotnego użytku

Melushka uwielbia wszelkie naklejki, ale mają jedna ogromną wadę, da się je przykleić tylko raz, z czym moja córka nie może się pogodzić. Dlatego wpadłam na pomysł, aby kupić jej naklejki wielokrotnego użytku. Mam nadzieję, że zdadzą u nas egzamin.

 
 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Wiesz, tak jak napisałam, moja córeczka jeszcze nie rozumie całej idei prezentów. Ale książki również uwielbia. Co prawda, jeszcze sama nie czyta, ale każdego dnia chce, żebym ja jej czytała. U nas problemem jest chyba to, że ja kupuję bardzo dużo książek zarówno dla siebie, jak i dla niej, że sama nie traktuję ich jako prezentów. A szkoda. Muszę to zmienić 😉

  • u nas ciastolina sprawdza się świetnie. Mela ją uwielbia 😉

  • Nie ma za co 🙂 Ja z miłą chęcią będę Was wszystkim polecać, bo tworzycie naprawdę piękne rzeczy i przyznam szczerze, że gdybym sama nie szyła, to zrobiłabym większe zakupy. A wychodzę z założenia, że polskie rękodzieło trzeba chwalić wszem i wobec 🙂

  • Muszę przyznać, że świetny pomysł. Z chęcią bym go nawet wypróbowała do moich życzeń prezentowych 😉 Dziękuję za link 🙂

  • 🙂

  • Ja już zamówiłam dla swojej córeczki 😉 Już się nie mogę doczekać paczki 🙂

  • Moje wewnętrzne dziecko chciałoby wszystko z tej listy, a chyba najbardziej tipi 😉

  • U nas też nie wszystkie rzeczy będą kupione na Dzień Dziecka, ale myślę, że z czasem większość z nich się u nas pojawi. Niektóre już mamy, a inne w planach. Tipi również będzie, ale ja raczej sama uszyję, bo ich ceny są dosyć wysokie.

  • U nas jeszcze żadne bajkowe „stworzenia” nie są w modzie, bo nie oglądamy bajek. Ale pewnie niebawem i mnie to czeka 😉 Ciekawe co sobie upodoba 🙂

  • U nas, mimo że ja kupuję ogromną ich ilość, to Melushka ma swoje ulubione i muszę je czytać nawet po kilka razy dziennie. A pozostałe leżą na półkach i czekają 😉

  • Ja miałam małą ilość zabawek, ale prawda jest taka, że zawsze tworzyło się coś z niczego. Przyznam szczerze, że teraz kupując mojej córce trochę sobie rekompensuję tę małą ilość w dzieciństwie. Chociaż nawet gdybym bardzo chciała, to pewnie nie miałabym tyle, bo wtedy po prostu nie dało się ich kupić.

  • Och Tipi to coś o czym marzy moja córka

    • Moja jeszcze nie, bo nie wie czym to pachnie 😉 Ale i tak uszyję je dla niej 🙂 A Ty masz zamiar spełnić to marzenie?

  • Świetny pomysł z tą sesją zdjęciową 😉 Kiedyś na pewno skorzystam 🙂

  • Oooo, co prawda już po dniu dziecka, ale z chęcią zobaczyłabym Twoje zestawienie. Podasz mi adres Twojego bloga?

  • Dziękuję 🙂 A sklep jak najbardziej znam, ale teraz czekamy do września na kolejne prezenty, bo Melushka kończy 2 latka 🙂

  • Pingback: Google()