Podsumowania i plany – nostalgiczna i pełna nadziei

Drugi tydzień kolejnego roku dobiega końca. Jak zawsze, początek roku jest dla mnie bardzo nostalgiczny. Jest to czas robienia bilansu, podsumowywania minionego roku. Po raz kolejny dociera do mnie, że coś się skończyło, odeszło bezpowrotnie, że nie da się przeżyć tego wszystkiego jeszcze raz. Przystaję, zaczynam wspominać, tęsknić za tym co było. Ale gdzieś tam w głębi duszy tli się iskierka, która popycha mnie dalej, każe iść do przodu i mówi, że jutro też jest dzień, a po nim kolejny. Że wszystko co najlepsze jeszcze przede mną.

Mój rok 2016 toczył się jednym, w miarę spokojnym, torem. Dni były w miarę przewidywalne i szły według planu, nie licząc drobnych odstępstw typu choroby, ząbkowanie, fochy, czy gorszy nastrój. Wszystko było zależne od najważniejszego, a zarazem najmniejszego członka rodziny – Melushki. Siedziałyśmy sobie w domu i cieszyłyśmy się swoją obecnością. Ona odkrywała przy mnie świat, a ja rozwijałam obok niej swoje pasje.  Ten rok czasami zwalniał, czasami przyspieszał, aż w końcu ogromnie mnie zaskoczył, przynosząc wielkie zmiany. Zaburzył dotychczas wypracowany rytm i zmusił do poukładania rzeczywistości na nowo. Mimo iż te zmiany chodziły za mną niczym cień, to i tak zaskoczyły mnie, niczym zima kierowców. Wiedziałam, że prędzej czy później nadejdą, ale nie byłam do nich w pełni przygotowana.

Wszystko działo się tak szybko, że nie miałam nawet czasu zastanawiać się i analizować. Odstawienie Melushki od piersi, w zasadzie z dnia na dzień, oddanie jej do żłobka, powrót do pracy (prawie po trzech latach), a po drodze choroby, ząbkowanie i tysiąc innych niespodzianek. A to wszystko w przeciągu jednego miesiąca.

Te wszystkie zmiany wiązały się dla mnie z ogromną ilością wyrzeczeń. Po pierwsze, symboliczne rozstanie z Melushką i znaczne ograniczenie wspólnie spędzanego czasu. Po drugie, odłożenie na bok wszystkiego tego, co kocham robić. Owerlok i maszyna zbierają kurz w czeluściach szafy, a druty i szydełka tłoczą się, jedno na drugim, w otchłani szuflady, ciągle czekając, aż uszyję dla nich pokrowiec, którego projekt już od dawna siedzi w mojej głowie. Każdego dnia staram się zrobić choć jeden rządek, jedno okrążenie, ale ciągle okazuje się, że jest coś ważniejszego albo po prostu zmęczenie bierze górę. Nie wspominając już o blogu, na którym jest mnie coraz mniej, a w zasadzie prawie wcale.

Czy żałuję tych zmian? Oczywiście, że nie. Jak już wcześniej pisałam, każda zmiana jest dobra, bo wnosi coś nowego w nasze życie i wiele nas uczy. Cieszę się, że to wszystko stało się tak szybko, bo inaczej odwlekałabym ten pierwszy krok w nieskończoność. Jak wiadomo, zawsze najtrudniej jest wyjść ze swojej strefy komfortu, ale jak już się przekroczy granicę, to rzadko wraca się do punktu wyjścia. Dlatego też postanowiłam skoczyć na głęboką wodę, bez większego zastanowienia, wynurzyłam głowę i teraz nie mam innego wyjścia, jak tylko płynąć, aby nie utonąć. Czasami niesie mnie prąd, a innym razem muszę włożyć więcej wysiłku, aby utrzymać się na powierzchni wody. Ale lubię pływać, więc nie mam nic przeciwko temu, aby się odrobinę wysilić.

Dzisiaj jest mi jeszcze bardzo trudno odnaleźć się w tej obecnej rzeczywistości, zorganizować wszystko tak, aby działało bez zarzutu. Każdy poranek odbywa się w pośpiechu: żłobek, praca, żłobek, powrót do domu, krótkie popołudnia i wieczory, najczęściej zakończone niespodziewanym zaśnięciem razem z Melushką, a potem przebudzenie, szybki prysznic i przeczłapanie do własnego łóżka. A noce? No cóż, noce mijają zdecydowanie za szybko, oczywiście nadal z kilkoma pobudkami. Znacie to uczucie, kiedy dzwoni budzik, a Wam wydaje się, że dopiero co zdążyliście się położyć?

Te wszystkie zmiany zmusiły mnie do tego, aby wyhamować, tymczasowo zrezygnować z części rzeczy, które kocham robić. Trochę mi żal, bo mam świadomość, że już nigdy nie wrócę do dawnego stanu rzeczy. Teraz moje życie będzie wyglądała zupełnie inaczej, co oczywiście nie oznacza, że gorzej.

Nie chcę jednak rezygnować z tego wszystkiego co miałam do tej pory, bo straciłabym cząstkę siebie. Cząstkę, którą uwielbiam. Mam więc nadzieję, że niebawem oswoję się ze swoją obecną rzeczywistością i będę potrafiła znaleźć więcej czasu na realizację swoich pasji. Owszem, zapewne nie będzie mnie tutaj w 100%, a może nawet i w 50%, ale nie zrezygnuję. Lubię to swoje miejsce w sieci, które stworzyłam własnymi siłami i w które włożyłam ogrom pracy, czasu i serca. Wasza obecność i dobre słowo ogromnie mnie motywują do działania. Dziękuję Wam za to, że jesteście. Jednak przyznam szczerze, że mając do wyboru blog albo szycie czy robótki, zawsze wybiorę to drugie. Bo to właśnie rękodzieło pozwala mi odciąć się od rzeczywistości i w pełni odpocząć. A teraz, gdy wracam z pracy, ten odpoczynek jest mi szczególnie potrzebny. Mimo wszystko, mam nadzieję, że z biegiem czasu będzie mnie tutaj coraz więcej, że nie tylko będą się przed Wami wynurzać i dzielić swoimi pomysłami, ale także odpisywać na Wasze komentarze, wiadomości i maile.

 

A na ten nowy rok mam cztery główne życzenia (plany, postanowienia), jak zwał, tak zwał.

 

1. USTALAĆ PRIORYTETY

Dzielić rzeczy na bardzo ważne, ważne, mało ważne oraz nieistotne. Nie chcę, aby było tak jak do tej pory, że istniały dla mnie tylko dwie kategorie: ważne i nieistotne. Oczywiście z tej pierwszej aż się wylewało, a ta druga była prawie że pusta. Wkładałam ogrom wysiłku, aby zrobić wszystko co zaplanowałam. Nie było to łatwe, bo mój kalendarz zazwyczaj pękały w szwach. A co gorsza, nie pozostawiałam marginesu na to, że coś przeszkodzi mi w realizacji planów. Dlatego też, gdy Melushka nagle zachorowała, czy stała się marudna, byłam zła na samą siebie i cały świat wokół, że nie potrafię zmienić rzeczywistości, sprawić, aby niemożliwe stało się możliwe.

 

2. ODPUSZCZAĆ

Odpuszczać wszelkie rzeczy nieistotne lub mało ważne, a czasami nawet i te ważne. A co najważniejsze robić to bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Świat się nie zawali jeśli w domu będzie panował bałagan, na stole postawię obiad z garmażerki, czy przez jakiś czas będę tylko sporadycznym gościem na swoim blogu. Natomiast jeśli zaniedbam (po pierwsze i najważniejsze!!!) siebie, Melushkę, rodzinę i przyjaciół , to nic nie będzie działało tak jak powinno.

 

3. KOŃCZYĆ TO CO ZACZYNAM

Mam w zwyczaju zaczynać wiele rzeczy na raz. I tak w czeluściach mojej szafy można znaleźć bluzę z nieprzyszytymi rękawami, sukienkę z nieobszytym dekoltem, podeszwy kapci na szydełku, hipopotama bez przyszytych kończyn i wiele innych niedokończonych projektów.
Dlatego też mój plan na ten rok jest następujący:

  • skończyć wszystko co zaczęłam
  • nie zaczynać nowych rzeczy, dopóki nie skończę poprzednich
  • nie kupować nowych materiałów, włóczek, dopóki nie wykorzystam obecnych zapasów

 

4. ZNALEŹĆ CZAS NA TO CO KOCHAM ROBIĆ

Każdego dnia poświęcić choć odrobinę czasu na swoje pasje. Nawet jeśli miałoby być to zaledwie 15 minut. Rękodzieło, książki to coś, co pozwala mi się zrelaksować, zebrać nowe siły, odciąć się od wszystkiego co wokół. Teraz już nie wyobrażam sobie bez tego życia. Dlatego nie zamierzam rezygnować.

 

 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Katarzyna Kuźnicka

    Powodzenia w Twoich postanowieniach na ten Nowy Rok! Będzie dobrze ! Zmiany dają nam nową siłę 🙂

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂 Wiem, że będzie dobrze, wierzę w to całą sobą 🙂

    • Dziękuję bardzo 🙂 Ja również wierzę w to, że będzie dobrze.

  • Aleksandra Waliczek

    Powodzenia w realizacji planów!
    Piszesz, że rok toczył się w miarę powoli, a jednak mnóstwo się wydarzyło! Żłobek, praca, odstawienie od cyca – to milowe kroki.

    • Dopiero końcówka roku przyniosła te wszystkie zmiany. Dokonała się taka moja mała rewolucja. A do tego czasu wszystko biegło spokojny i stałym torem. Teraz trochę tęsknię za tym czasem, ale wszedzie dobrze gdzie nas nie ma 🙂

  • Matka-Dietetyczka

    Zmiany są potrzebne, ale utrata tego co uwielbiamy robić musi być zawsze trudna. Nie myślałaś o tym aby swoją pasją móc zarabiać? Udałoby się połączyć ? 🙂

    • Przyznam szczerze, że kiedyś o tym myślałam, ale wymagałoby to własnego kapitału a w mojej obecnej sytuacji niestety nie mogłam sobie na to pozwolić. Ale wierzę, że kiedyś się uda 🙂

  • Macierzynstwo-raz!

    Powodzenia w realizacji planów i wytrwałości! Trzymaj się!:)

  • Wszystkiego dobrego! Faktycznie ogromna zmiana u Ciebie, ale też uważam, ze wszelkie zmiany przynoszą również korzyści. Trzymam mocno kciuki za realizację planów!

    • Dziękuję <3 Ja również uważam, że zmiany mają wiele plusów, nawet jeśli sporo nas kosztują. Tak jak napisałam najtrudniej jest wyjść ze swojej strefy komfortu, ale gdy już się to zrobi, to daje nam to ogromne zadowolenie.

  • Powodzenia w realizacji planów! Życzę dużo siły i wytrwałości!

  • To bardzo dobre postanowienia…:) Ja tez uczę się dokładnie tych samych 4 rzeczy:)

    • To są bardzo uniwersalne punkty i mogą dotyczyć każdego, bez względu na to w jakiej sytuacji życiowej się znalazł. Ach, sama nie wiem dlaczego, ale ja postrzegam Cię jako osobę zorganizowaną i poukładaną, która znajduje czas na wszystko.

  • Ana

    3 i 4 – muszę dopisać do mojej listy! 🙂

  • Dla mnie jakoś zawsze początek roku jest trudnym czasem. Tym razem jest fantastyczny, bo pełen cudownych spotkań z przyjaciółmi, ale też na swój sposób trudny, bo na wszystko brakuje mi czasu!

    • Cieszę się, że tak pozytywnie zaczęłaś ten rok. Życzę Ci tylko większej ilości czasu 🙂

  • elka

    Powodzenia, wytrwałości, w dobrym nastroju i uczuciu miłości i optymizmu.

  • Wiesz, mogłabym podsumować swój rok i napisać dokładnie, dokładnie to samo! Życzę powodzenia i wytrwałości w realizowaniu postawionych sobie punktów.

    • Dziękuję bardzo. Ja również życzę powodzenia i realizacji marzeń.

  • Natalia Jaranowska

    Najbardziej trafia do mnie punkt nr 2 i 4. Czymże jest życie bez pasji? Powodzenia w realizacji i happy new year from New Zealand! 🙂

    • Dokładnie, pasja jest najważniejsza. Stanowi wspaniałą odskocznię i daje ogrom radości 🙂

  • Poświęcanie czasu swoim zainteresowaniom to podstawa.

    • Cieszę się, że wiele osób podziela moje zdanie, bo czasami wydaje mi się, że życie sporej części osób kręci się tylko wokół pracy i obowiązków domowych, a o przyjemnościach zapominają.

  • Justyna

    Powodzenia 🙂

  • Jeśli lubisz czytać, polecam ebooki. Można sięgnąć po ulubioną książkę, gdziekolwiek się jest, choćby czekając w kolejce w sklepie czy u lekarza. Ja od kąd przesiadłem się na elektroniczne wydania, znacznie zwiększyłem „konsumpcję” książek 🙂
    Powodzenia w realizacji planów!!

    • Ebooki są u mnie na porządku dziennym. Chociaż przyznam szczerze, że nigdy nie zastąpią mi w pełni papierowej książki 🙂

      • Na chwilę obecną nie każdą książkę można dostać w formie elektronicznej, więc ciężko zupełnie odejść od papieru 🙂

  • Nie jest łatwo na nowo odnaleźć się w rzeczywistości, która w dodatku pędzi jak szalona. Wiem dokładnie o czym piszesz, dlatego życzę Ci, by Twoje postanowienia, cele, zadania spełniały się wręcz same i bez większego wysiłku 🙂

    • Dziękuję Ci bardzo <3 Czasami chciałabym nacisnąć pauzę i żeby cały świat wokół się zatrzymał, podczas gdy ja nadrobiłabym swoje sprawy 🙂

  • Oj tak…rozumiem to wszystko doskonale, sama jestem mamą i łapię się na tym, że co jakiś czas trzeba spojrzeć na siebie z boku i odpuscic…docenić siebie i to, co się ma, bez natrętnego myslenia o tym, że powinno byc idealnie.

    • Dokładnie, tym bardziej, że bardzo łatwo jest pójść za daleko i zagubić się w tym wszystkim. To nasze dążenie do ideału bardzo często nas przerasta. Ale czy naprawdę warto?

      • Nie warto…trzeba się cieszyć tym, co daje nam każdy dzień

  • Własne zainteresowania są ważne, zdrowy egoizm nie jest zły. Sama mam trójkę dzieci i nie jest łatwo znaleźć czas na swoje zachcianki, ale staram się od czasu do czasu pomyśleć tylko o sobie…

    • Podziwiam Cię, bo przyznam szczerze, że ja mam tylko jedno dziecko i czasami trudno jest mi znaleźć chwilę dla siebie, a przy trójce, to sobie w ogóle nie wyobrażam. A z drugiej strony zazdroszczę, bo moim marzeniem było, żeby mieć trójkę dzieci, niestety nie jest to możliwe do zrealizowania.

  • Powodzenia w obranych celach! Mam nadzieję, że Ci się uda 🙂

  • Kochana, doskonale Cię rozumiem, już niedługo czeka mnie dokładnie taka sama zmiana w życiu i już dzisiaj wiem, że ogarnięcie wszystkiego, będzie graniczyło w cudem! Zawsze potrzeba czasu, żeby oswoić się z nową sytuacją i wypracować sobie nowe sposoby na organizacje. Z czasem będzie łatwiej, choć masz rację, już nigdy tak samo 🙂 Życzę Ci powodzenia, trzymam kciuki za realizację Twoich planów i realizację siebie w swoich pasjach:)

    • Dziękuję bardzo 🙂 A kiedy zamierzasz wrócić do pracy?
      Tak jak napisałaś, potrzeba czasu na to, aby odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Ale z każdym dniem jest coraz łatwiej i łatwiej, aż w końcu nowości stają się codziennością.

      • Chcę zacząć pracę od marca 🙂 Także jestem już na etapie wysyłania CV i pierwszych rozmów kwalifikacyjnych…

        • A pracowałaś gdzieś przed urlopem macierzyńskim?

          • Pracowałam, ja w sumie pracuję od 17. roku życia 😛 Z małymi przerwami 🙂 I teraz też udało mi się znaleźć pracę, wracam od 1. marca 🙂

  • Największy punkt ciężkości postawiłabym przy punktach 1 i 4, a może nawet na samą 4 – bez tego wszystko robi się szare i smutne, a codzienność zmienia się w przykra rutynę.

    • Dokładnie. Dla mnie moje pasje dają mi ogromnego kopa do działania i są idealną odskocznią od tego co trudne i monotonne. A co najważniejsze, ubarwiają moją codzienność. Dlatego też nie wyobrażam sobie bez nich życia.

  • Dziękuję bardzo za miłe słowa. Ja też mam nadzieję, że wszystko się poukłada i będę potrafiła pogodzić obowiązki z tym co kocham robić.

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Ja w tym roku bez jakichś wielkich planów, bo większość udało mi się zrealizować w poprzednim. To bardzo nietypowe jak na mnie – ponieważ do tej pory planowałam dosłownie wszystko, i to z najdrobniejszymi szczegółami 🙂 Aktualnie raczej spontan – i czekam na to, co mi życie przyniesie 🙂

    • A ja właśnie zazwyczaj nie planowałam,a w tym roku początek roku zbiegł się z ogromnymi zmianami w życiu, więc bez planów nie dałoby rady.

  • Punkt trzeci muszę zastosować także u siebie.

  • Super wpis – krótki i na temat. Co do mnie – w tym roku skupię się na punkcie nr 2 – poprzedni rok był zbyt intensywny, za wiele projektów pobocznych i pracy. W tym roku moje motto: nic nie muszę 🙂 Pozdrawiam!

    • Ja wychodzę z założenia, że nigdy nic nie muszę, tylko po prostu chcę 🙂

  • Samych cudowności w Nowym Roku 🙂

  • Plany masz bardzo rozsądne, trzymam kciuki za powodzenie. I szacun za ogarnięcie tego miesiąca, wygląda, że mieliście dużo na głowie 🙂

  • Dokładnie, niby by się wydawało, że cóż to za sztuka odpuścić, dać sobie spokój, a jednak wiele z nas musi się tego uczyć.