Pierwsze urodziny – organizacja

Jak to zawsze u nas bywa, nic nie poszło według planu. No bo przecież byłoby zbyt nudno.

Opracowałam cały plan tego jak mają wyglądać pierwsze urodziny Amelushki, znalazłam w Internecie masę inspiracji, kupiłam potrzebne rzeczy i rozplanowałam czas potrzebny na przygotowanie dekoracji i menu. Niestety od przygotowania planu do jego realizacji jest jeszcze długa droga. A ja na tej drodze napotkałam wiele przeszkód. Zaczęło się od tortu. Chciałam tort czekoladowy w różowe grochy, z figurką słonika z balonikami, a wokół ustawione kosteczki z napisem: ” Roczek Amelki”. Z projektem pojechałam do mojej ulubionej pracowni artystycznej, gdzie po pierwsze mają pyszne torty, a po drugie są w stanie zrobić chyba każdą dekorację. Okazało się, że na sobotę 12 września mają jakieś ogromne zamówienie i nie przyjmują żadnych zamówień indywidualnych. Że też komuś zachciało się opychać słodyczami akurat w dzień przyjęcia urodzinowego Amelushki. Tort musiałam więc zamówić w innej cukierni. Był czekoladowy i bardzo pyszny, ale niestety musiałam zmienić całą koncepcję jeśli chodzi o jego wygląd. 
Tort to był tylko początek.
Przygotowania większości dekoracji i całego menu zaplanowałam na ostatnie dwa dni przed imprezą, ponieważ mój K. miał mieć wolne. A co się okazało? Zostałam sama z ząbkującą Amelushką, przez cały czas przyczepioną do mojej nogi i patrzącą na mnie tymi swoimi pięknymi dużymi oczami, mówiącymi: „mamo, co Ty ciągle robisz? weź mnie na ręce, pobaw się ze mną”. Brak mojej reakcji = płacz, krzyk, jeszcze mocniejsze czepianie się mojej nogi, a wręcz wspinanie się po niej.
Na szczęście sytuację, chociaż w połowie, uratowali moi rodzice, którzy przyjechali do nas w czwartek późnym wieczorem. Zajęli się Amelushką, a mi pozostało tylko sprzątanie, gotowanie, pieczenie i przygotowywanie dekoracji. Ale jak tu zdążyć ze wszystkim w zaledwie jeden dzień? Niewykonalne. Jedyne co mi pozostało, to zrobić konieczne minimum, a jak starczy czasu, to pozostałe rzeczy. Niestety, jak to u mnie często bywa, konieczne okazało się prawie wszystko.
Jakby tego wszystkiego było mało, wieczorem Amelushka miała duże problemy z zaśnięciem. Co chwilę się wybudzała z płaczem i musiałam Ją na nowo usypiać. Coś mi w tym wszystkim nie pasowało. To nie wyglądało już na ząbkowanie. Intuicja podpowiadała mi, że chyba zaczyna się jakaś infekcja. Niestety miałam rację, więc nie dosyć, że wieczór z głowy, to jeszcze do tego cała noc nieprzespana. Stan podgorączkowy, ból gardła i katar uniemożliwiający oddychanie. Nie ma to jak zakończyć pierwszy rok swojego życia przeziębieniem. Ale Moja Amelushka zawsze miała świetne wyczucie czasu. Zazwyczaj choruje, jak ma mieć jakieś szczepienie, albo jak zaplanujemy jakiś wyjazd. Więc przecież tak wyjątkowa okazja, jak pierwsze urodziny, nie mogła odbyć się bez choroby.
Oczywiście nie udało mi się zrobić wszystkiego, co zaplanowałam. Chciałabym całą winę zrzucić na przeciwności losu, ale okazałabym się wtedy ofiarą nie panującą nad swoim życiem. Ofiarą nie jestem, a to że nie potrafię zarządzać swoim czasem i planować efektywnie to fakt. Zawsze zostawiam wszystko na ostatnią chwilę i jak się uda zrealizować plany, jestem bohaterką, a jeśli nie – jestem rozczarowana. Chyba po prostu lubię działać pod presją czasu i ten mały dreszczyk adrenaliny, a potem zmęczenie, które nie pozwala mi poruszyć ręką, ani nogą, sprawia, że czuję, że żyję. Chociaż przyznam szczerze, że ostatnio postawiłam sobie za cel lepszą organizację swojego czasu i życia. A czy się uda? Zobaczymy…  
Sama nie wiem, czy imprezę urodzinową Amelushki można uznać za udaną, czy nie. Goście nie narzekali i nie było żadnych większych wpadek, ale Solenizantka trochę niedomagała, chociaż była bardzo dzielna i nie dawała tego po sobie poznać. Podziwiam Ją za Jej wytrwałość, bo ja w Jej stanie, nie miałabym siły i ochoty na imprezę, jedyne o czym bym marzyła, to zakopać się w łóżku pod ciepłą kołdrą z książką i kubkiem ciepłej herbaty. A Ona, rozweselając wszystkich, radośnie biegała po całym mieszkaniu, z gilami pod nosem, zamglonymi oczami od podwyższonej temperatury i bólem głowy. Ogólnie była bardzo zadowolona, ponieważ uwielbia być w centrum zainteresowania. Kolejny raz mnie zadziwiła. Niesamowite jest to, że dzieci mają w sobie tak dużo radości i siły.
Po urodzinach Amelushki zaczęłam się zastanawiać, czy warto urządzać przyjęcie. Oczywiście jest to ogromna okazja do świętowania i wspaniała pamiątka dla dziecka, ale tylko na zdjęciach, bo raczej nic z tego nie zapamięta, a może nawet nie zrozumie idei całego przedsięwzięcia. Nie jestem przekonana, czy dziecko zadowolone jest z faktu, że już kilka dni przed przyjęciem, rodzice zajmują się głównie przygotowaniami, potem podczas imprezy ciągle się kręcą obsługując gości, a na dodatek po tym wszystkim muszą zająć się jeszcze sprzątaniem. Niestety, ale to wszystko odbywa się kosztem czasu spędzonego z dzieckiem. Wydaje mi się, że moja Amelushka nie była z tego zadowolona i pewnie wolałaby mieć nas tylko dla siebie, szczególnie podczas swoich pierwszych urodzin. W zamian za to, miała harmider w domu, zaganianą i zmęczoną mamę oraz nie mniej zmęczonego tatę. Pierwsze urodziny są jednak okazją, którą fajnie jest spędzić nie tylko z rodzicami, ale także z najbliższymi. Może dobrym wyjściem z tej sytuacji byłoby zorganizowanie przyjęcia w restauracji. Nie trzeba się wtedy martwić ani o przygotowania, ani o obsługę imprezy, ani tym bardziej o sprzątanie. Wraca się do czystego i spokojnego domu i wszyscy są zadowoleni, no może za wyjątkiem portfela. 

O czym należy pamiętać przy organizacji pierwszych urodzin?
  • Dziecko jest najważniejsze, to jego święto!!!
  • Czas przyjęcia. Należy go dostosować do rytmu dnia dziecka, a w szczególności do pory drzemek i posiłków. Przyjęcie nie powinno zaczynać się późno i trwać zbyt długo, ponieważ panujący kilkugodzinny zamęt może rozdrażnić dziecko.
  • Liczba gości. Nie można przesadzać z liczbą zaproszonych osób. Im więcej ludzi, tym większy harmider, a to może być dla dziecka bardzo męczące.
  • Tort. Jeśli chcemy zamówić go w cukierni, należy to zrobić z odpowiednim wyprzedzeniem.
  • Menu. Należy dobrze przemyśleć i zaplanować menu. Ilość jedzenia trzeba dostosować do ilości osób i czasu imprezy. Jeśli zapraszamy zaledwie kilkanaście osób, nie ma sensu robić 4 dań ciepłych i 5 ciast. Warto również pomyśleć o czymś, co mógłby zjeść mały solenizant.
  • Pomoc. Warto poprosić kogoś o pomoc w przygotowaniu imprezy albo w opiece nad dzieckiem.
  • Zdjęcia. Największą pamiątką dla dziecka są zdjęcia, ponieważ nie potrafi jeszcze zachować w pamięci wspomnień, dlatego też warto wcześniej pomyśleć o jakimś aparacie i osobie, która te zdjęcia będzie robiła.

Miło by było pomyśleć również o:
  • dekoracjach. Aby przyjęcie wyglądało jak pierwsze urodziny, a nie cioci imieniny, dobrze by było pomyśleć o zrobieniu lub kupieniu jakichś dekoracji: balony, pompony, girlandy, banery z napisami, kolorowe serwetki, kwiaty i wiele innych rzeczy. Dobrym pomysłem jest również wybranie jakiegoś motywu przewodniego lub kolorystyki. Jeśli chcemy przygotować dekoracje własnoręcznie, trzeba się za to odpowiednio wcześniej zabrać, ponieważ jest to pracochłonne. Pamiętajmy jednak, aby nie przesadzić z ilością dekoracji, bo zbyt wiele ozdób może przytłoczyć malucha.
  • zaproszeniach. Mogą być w wersji papierowej lub elektronicznej. Jeśli nie mamy czasu, ochoty, bądź zdolności, możemy rozesłać e-maile ze zdjęciem dziecka (a najlepiej dwoma, zrobione zaraz po urodzeniu i obecne) i najważniejszymi informacjami dotyczącymi przyjęcia. Ja wolę zaproszenia w wersji papierowej i mam taki zwyczaj, że zawsze zostawiam jedno na pamiątkę.
  • zdjęciach. Fajnym pomysłem jest przygotowanie zdjęć dziecka z pierwszego roku życia. Można to zrobić w formie plakatu lub prezentacji multimedialnej.
  • liście prezentów. Warto przygotować dla gości listę prezentów, które chcielibyśmy dla swojego dziecka. Dzięki niej unikniemy niepotrzebnych albo powtarzających się prezentów. A poza tym babcia, czy dziadek niekoniecznie muszą wiedzieć, co kupić naszemu dziecku.
  • drobnych upominkach dla gości, które będą pamiątką tej wyjątkowej okazji. Może to być np. zdjęcie dziecka z podpisem, cukierki, lizak, babeczka, ciasteczka, itd.

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest