Odpieluchowanie – NIE RÓB TEGO!!!

„Mamo, dzisiaj już nie zakładaj mi pieluszki, jestem już duży/-a, załóż mi majteczki”.

Matka w szoku, sama nie wie co robić, ale daje się namówić i prowadzi to swoje dziecię do żłobka, ze stertą ubrań na zmianę i pięcioma parami majteczek z ulubionymi postaciami z bajek. Z cichą nadzieją, że Marshalla, Elsy, czy Willsona to może nie zasiusia. W pracy przez osiem godzin siedzi jak na szpilkach i tworzy w głowie czarne scenariusze. A gdy wybija godzina, z duszą na ramieniu idzie odebrać tego swojego dążącego do samodzielności brzdąca, przygotowując się psychicznie na to co zaraz usłyszy: „chyba pani oszalała, przyprowadzając dziecko bez pieluchy, wszystko mokre, od góry do dołu.” Przekracza próg żłobka i nie wierzy własnym oczom. Stoi przed nią jej mały berbeć ubrany dokładnie w ten sam zestaw co rano.

 

Scenariusz idealny, ale z życia wzięty.

Nie, nie. Nie z naszego. U nas było trochę inaczej…

 

Dlatego też nie będzie to tekst w stylu „10 złotych rad jak odpieluchować dziecko”, bo niestety nie jestem ekspertką w tym temacie. A nawet wręcz przeciwnie, niektórzy zapewne uznaliby, że poniosłam porażkę na całej linii. Nie podam Wam też żadnych magicznych sposobów, bo takowe nie są mi znane. No może poza jedną: WYLUZUJ.

 

Za to podzielę się z Wami wszystkimi błędami, jakie popełniłam, a trochę ich było, zważywszy na kilka naszych nieudanych podejść do odpieluchowania. A przy tym wszystkim, będę żywiła cichą nadzieję, że nie powielicie moich błędów. Chociaż z drugiej strony, czemu by nie, w końcu mówi się, że na błędach czlowiek uczy się najlepiej.

 

Gwoli wyjaśnienia, dla tych którzy jeszcze mnie nie znają, powiem Wam kilka słów o sobie. Należę do osób, które lubią, gdy wszystko idzie według planu i nawet najmniejsze odstępstwo od normy potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. Poza tym, jestem w gorącej wodzie kąpana, najlepiej gdyby wszystko było na tu i teraz. Niestety, te cechy nijak nie idą w parze z odpieluchowaniem. A nawet wręcz przeciwnie, tworzą mieszankę wybuchową.

I u nas niestety, czasami było wybuchowo. Gdzieś tam po drodze się pogubiłam, chciałam to zrobić szybko, po swojemu. Zapomniałam w tym wszystkim o najważniejszym, a mianowicie, że pożegnanie z pieluszką to dla dziecka mała życiowa rewolucja. A jak wiadomo, z każdą zmianą trzeba się oswoić, a do tego potrzeba czasu. Jedni potrzebują go więcej, drudzy mniej.

To trochę tak, jakby ktoś nagle kazał Ci korzystać tylko i wyłącznie z toalety kucanej. Przypuszczam, że musiałabyś pożegnać się z czytaniem książek, prasy, czy też przeglądaniem Instagrama w miejscu, które czasami, dla szczęśliwców posiadających dzieci, jest jedynym miejscem w domu, gdzie można usiąść w ciszy i spokoju. Chyba że opracowałabyś nowy sposób czytania w kucki. Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie byłaby to prawdziwa życiowa rewolucja. Spróbuj więc wyobrazić sobie co przeżywa Twoje dziecko.

Dlatego też zanim postanowisz się zdenerwować, zastanów się dwa razy.

 

NIE PRZEJMUJ SIĘ TYM CO MÓWIĄ INNI

„Już ma 2 latka i jeszcze nosi pieluszkę?” (a przy tym oczy jak u wyraka).

Każdy jest ekspertem w wychowaniu dzieci, a szczególnie nie swoich. I potem przychodzi ta ciotka w odwiedziny i wielce się dziwi, że Twoje 18-miesięczne dziecko nosi jeszcze pieluszkę, a przy okazji przynosi mu całą torbę słodyczy. Bo przecież pieluszka to wielka zbrodnia i krzywda dla dziecka, a słodycze to samo dobro.

To Twoje dziecko i innym nic do niego i do jego pieluszki. Sama najlepiej wiesz, co jest dobre i właściwe dla Twojego dziecka.

 

NIE KRZYCZ

Gdy już po raz enty latasz z mopem, czy ścierą, pierzesz dywan, czy co gorsza, łóżko, trudno się dziwić, że nie potrafisz zachować anielskiej cierpliwości. Ale pamiętaj, Twoje dziecko nie robi tego specjalnie, nie robi Ci na złość, ani nie żartuje. Zapewniam Cię, że chciałoby sprostać Twoim oczekiwaniom, ale nie zawsze mu się udaje.

 

NIE SZANTAŻUJ, NIE PRZEKUPUJ

„Nie będzie bajki, dopóki nie zrobisz siusiu na nocniczek”. „Dostaniesz ciasteczko, jak usiądziesz i zrobisz kupkę”.

Dziecko powinno korzystać z toalety lub nocnika świadomie. Załatwianie się powinno być naturalną potrzebą, a nie czynnością, która jest nagradzana lub karana. Szantaż i przekupywanie może przyczynić się jedynie do zwiększenie stresu, ale na pewno nie sprawi, że dziecko zaprzyjaźni się z nocnikiem.

 

NIE PORÓWNUJ

„Zobacz, Zosia już tak pięknie robi siusiu i kupkę na nocniczek, a Ty nadal w pieluszkę.”

Oto częsty zabieg rodziców. Niestety, nasz maluch zapewne ma w nosie to czy Zosia siusia ładnie, czy brzydko. Poza tym, to nie zawody ani wyścigi typu „kto pierwszy, ten lepszy”.

 

NIE WYŚMIEWAJ

„Jesteś już taki duży, a jeszcze nosisz pieluchę? Dzidziuś z Ciebie, siusiumajtek.”

Gdy już żadne inne sposoby nie działają, zrezygnowane, często uciekamy się do takich argumentów. Niestety, mogą mieć one odwrotny skutek do zamierzonego. Bez wątpienia, nie przekonają naszego malucha do pożegnania się z pieluchą, a na dodatek mogą podkopać jego poczucie własnej wartości.

My, dorośli, również nie lubimy być wyśmiewani gdy coś nam się nie udaje. Nie wiem jak na Was, ale na mnie na pewno nie działa to motywująco. Co więcej, jest oznaką braku szacunku.

 

NIE POSPIESZAJ

Każde dziecko jest inne i rozwija się w swoim tempie. Niby oklepany zwrot, a jednak nie każdy z nas o nim pamięta.

Jeden maluch biega niczym sprinter już w wieku 13 miesięcy, drugi opanowuje tę czynność dopiero po skończeniu 18 miesiąca, a może nawet i później. U niektórych pierwszy ząbek pojawia się już w 5 miesiącu, a u innych w 11. To nie matematyka, ani logika – nie ma na to żadnej reguły.

Tak samo jest z odpieluchowaniem. U każdego dziecka ten właściwy moment przychodzi w innym czasie i jedyne co nam pozostaje to pogodzić się z tym i wytrwale czekać. Oczywiście, bez przesady.

Pospieszanie dziecka może mieć bardzo złe skutki. U nas tak właśnie było, gdy chciałam odpieluchować Melushkę w okolicach 2. urodzin. Zdejmowałam jej pieluszkę, a ona potrafiła nie siusiać przez 8 godzin. Po czym zakładałam jej pampersa i już po chwili ważył chyba z 5 kilo. Potem zaczęła (niezbyt chętnie) siadać na toalecie lub nocniku. A siusiu robiła, jak tylko z niego wstała.

Dlatego też postanowiłam odpuścić i poczekać na lepszy moment.

I w końcu nadszedł, ale o tym już innym razem.

 

 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Myślę, że nie ma jednego złotego scenariusza, bo każde dziecko jest inne i inaczej wszystko przechodzi. Najważniejsze jest, jak we wszystkim, kierowanie się intuicją i zdrowym rozsądkiem 😉

  • A bo to o dziecko chodzi a nie zachcianke rodzica. By się popisać. Mój syn pół roku miał tłumaczone, aż w jeden dzień poszły pieluchy na bok. Dzisiaj na wyjeździe robi w pieluche gdy już nie daje rady wstrzymać a nie ma WC obok 😉 usiadł i zrobił dopiero wtedy kiedy chciał sam.

  • Wlaśnie jestem z Heniem na etapie myślenia o pożegnaniu się z pieluszką. Twoje rady są w pełni trafione, zgadzam się z każdą! Trzeba się wsluchać w dziecko, a kto je zna tak dobrze jak jego rodzice? Nie ma co przyspieszać niczego na siłę, powoli i do przodu 🙂

  • Piękny wpis. Rodzice często zapominają jaki to stres drą dziecka. Pozdrawiam

  • Pieruńskie maszkety

    U mnie jest dokładnie tak jak piszesz, mój dwulatek robi zupełnie na odwrót, nie chce siadac na nocniku a jak siadzie i zagadam go ksiazeczka to nie zrobi zupełnie nic,tylko po to zeby zrobić siusiu sekundę po opuszczeniu nocnika, postanowiłam odczekać, widocznie jeszcze nie jego moment

  • Ja podeszłam do tego na luzie, choć pewnie też trochę na siłę, ale nie stosowałam żadnego z wymienionych punktów. Wszystko poszło po dobroci. Wybrałam weekend majowy, bo więcej wolnego. Kupiłam w Pepco 30 par majteczek. 🙂 Nie mam dywanów, więc nie zdejmowałam. Mała latała w samych gatkach. Co i raz przypominałam o nocniczku, ale pierwszego dnia robiła siku co 5 -10 minut na podłogę. Koło południa miałam prawie wszystkie gatki do prania, ale było cieplutko, więc szybko wyschły. Drugiego dnia niespodzianka trafiła się może ze 3 razy. Trzeciego dnia dziecko było odpieluchowane. Zakładałam pieluszki jedynie na noc przez dłuższy czas, ale po paru miesiącach zrezygnowaliśmy. Na szczęście w miarę się udało, choć wpadki czasem się zdarzały.

  • U nas też długo nie szło pożegnać się z pieluszką, dopiero w okolicach 2,5 roku jako tako się udało, ale po jakimś czasie (około pół roku) noce były suche, ale mokre majteczki w dzień już niekoniecznie. I z problemem się borykaliśmy bardzo długo i też mi już sił, cierpliwości i sposobów brakowało, żeby temu zaradzić 🙁 I też mnóstwo błędów popełniłam 🙁

  • Ja się chyba najbardziej bałam odpieluchowywania. Było ciężko, ale dałam radę. Moja córka przed drugimi urodzinami pożegnała się na fest z pieluchą.

  • U moich dziewczyn nie miałam parcia na jakieś szybkie odpieluchowanie, ale jak już zaczęło im wychodzić, to myślałam, że nie będą miały wpadek. Miały, baaa, Matylda ma już trzy lata, a nadal zdarzy jej się posikać, gdy się wciągnie w zabawę. No niestety błędów się nie ustrzegłam, ale chyba mi córy wybaczyły 😉

  • Adrienne Isabel

    Dzieki za te przestrogi. Skorzystam!

  • Super dzieciaczki

    Ja miałam to szczęście, że moją córcię odpieluchowano w żłobku. Wiadomo, że w towarzystwie innych dzieci łatwiej.

  • Mam chyba wielkie szczęście bo na razie idzie nam całkiem dobrze: córka chętnie siada na nocnik, codziennie robi na niego kupkę. Dodam, że ma 1,5 roku

  • Wszystko w swoim rytmie, indywidualnym spojrzeniu na dziecko, z pomocą ciepłych dni wakacji, z uśmiechem i nagrodami. 🙂
    Bookendorfina