Nowości w garderobie Amelushki – Zara, H&M

Gdy kobieta staje się matką w jej życiu zmienia się wiele rzeczy. Czasami nawet całe życie wywraca się do góry nogami. Począwszy od wartości i priorytetów, a skończywszy na zwykłej codzienności. I nie wiem jak byśmy się nie starały przygotować do macierzyństwa w czasie ciąży, to jest to raczej niemożliwe.
Bo niby skąd miałyśmy wiedzieć, że tak długo wybierane łóżeczko i wózek będą wrogami numer jeden naszego małego szkraba. Że do 10 miesiąca życia będzie pluło wszystkim, co nie jest ciepłym mleczkiem mamy. Że ząbkowanie może trwać tak długo i być tak bardzo bolesne. Że przez pierwsze dwa lata życia dziecka nie prześpimy ani jednej całej nocy. Wiedzieć to może i mogłyśmy, bo w dobie Internetu można poznać wszystkie możliwe scenariusze. Ale w jaki sposób miałyśmy się do tego przygotować? W jaki sposób miałyśmy wyspać się na zapas? 
Ale nie o rewolucji w życiu początkującej matki miało tutaj być, a o zakupach. Chociaż kwestia zakupów była częścią mojej rewolucji. Odkąd zostałam matką, przestałam lubić wyjścia na zakupy, a wręcz zaczęły mi działać na nerwy. Oczywiście nie dlatego, że matka większość swoich dochodów przeznacza na dziecko (a przynajmniej tak jest w moim przypadku), a na sobie musi mocno oszczędzać. Prawdę powiedziawszy, fakt posiadania nowych rzeczy przez moją Córkę sprawia mi dużo radości, chyba nawet więcej niż Jej. Problemem jest jednak wybranie się na zakupy, a potem chodzenie po sklepach, bo to już nie jest aż tak przyjemne. W obecnej sytuacji mam dwa wyjścia, pierwsze – wybrać się na zakupy w towarzystwie Amelushki i mojego K., drugie – pojechać sama. Niestety, żadna z tych opcji nie jest idealna. Zakupy z Amelushką to jest cała wyprawa. Trzeba zabrać ogromną torbę rzeczy, począwszy od tych podstawowych, typu jedzenie, picie, pieluchy, a skończywszy na rozrywce w postaci zabawek. Oczywiście zabawki są w użyciu tylko i wyłącznie na czas jazdy samochodem, bo odkąd zaczęła chodzić, to w centrum handlowym sama potrafi zapewnić sobie rozrywkę. Biega po sklepach, ściąga wszystkie rzeczy z półek, zostawia ślady swoich małych rączek na każdym napotkanym lustrze, zaczepia wszystkich dookoła. Jedno z nas więc biega za Amelką, a drugie robi zakupy. 
Druga opcja – zakupy bez towarzystwa, również nie jest taka kolorowa. Wydawałoby się, że matka powinna być zadowolona, bo ma wolne i może wreszcie odpocząć. Otóż nie. Robienie zakupów stało się dla mnie generalnie męczącą czynnością i stratą czasu, który mogłabym spędzić w bardziej konstruktywny i przyjemny sposób. Dlatego staram się załatwić wszystko co muszę jak najszybciej i denerwują mnie dzikie tłumy, które mi to utrudniają. Mało tego, centra handlowa zazwyczaj zajmują tyle powierzchni, że aby przemieścić się od jednego sklepu, który mnie interesuje, do drugiego, muszę pokonać kilometry i przeciskać się wśród tych wszystkich ludzi, którzy traktują spacerowanie po centrum handlowym jako swoją główną rozrywkę. Czyż to nie jest męczące? Może trochę zazdroszczę im wszystkim, że mają czas, aby zrobić swoje zakupy bez pośpiechu, nad wszystkim się zastanowić. Sama nie wiem. Ja obecnie ograniczam się do koniecznego minimum. Zazwyczaj jest to dział dziecięcy w Zarze, H&M i Reserved oraz Rossman albo inna drogeria. Jedyny sklep, który uwielbiam odwiedzać to Empik.
Oczywiście istnieje też możliwość zrobienia zakupów przez Internet. Z tej opcji bardzo często korzystam. Szkoda tylko, że przez ekran nie można dotknąć materiału, przymierzyć, czy ocenić jakości danej rzeczy. Zresztą Internet też potrafi pochłonąć wiele czasu, bo żeby znaleźć coś fajnego, trzeba się nieraz długo naszukać. Jednak obecnie jest to mój ulubiony sposób. Od czasu do czasu wybieramy się też na tradycyjne zakupy. A Amelushka, jak większość kobiet, w centrum handlowym czuje się jak ryba w wodzie.

A oto nowości w garderobie Amelushki, kupione w Zarze i H&M. W tym sezonie w Jej szafie pojawi się trochę intensywnych barw, aby rozweselić tę szaro-białą zimę.

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • A.

    Na szczęście są sklepy internetowe :). Widzę, że prowadzimy podobne blogi :), pozdrawiam i zapraszam na http://www.hankaskakanka.pl

  • Poległam na skarpetkach <3, skarpetki dla małych dzieci są taaakie urocze hehe. A tak na poważnie, to mogę jedynie przybić ci piąteczkę! U mnie jest tak samo, najchętniej wszystko bym mogła wydać na córeczkę, ja tam trudno pochodzę w tym co mam.:p i zakupy robię przede wszystkim w internecie. Dobrze, że jest.:)

  • Ja choć jestem kobietą nie cierpię zakupów… Jestem niestety robotem zakupowym 😛 lista w głowie i do dzieła, szybko i sprawnie. Z ubraniami podobnie, choć nie powiem mam czasem "DZIEŃ" kiedy wpadam w szał zakupów i buszuję wśród ciuchów 😉 ale to zdarza się bardzo rzadko 😉

  • Mam ten sam problem z chodzeniem po centrach handlowych. Ewentualnie można to zrobić w poniedziałek od rana. gdy jest zupełnie pusto. Bo tak to przepychanie się jest wybitnie męczące ;/

  • Ale śliczne ubranka! Nie mam jeszcze dzieci, ale bardzo chętnie kupuję dziecięce ubranka dla młodszych członków rodziny.