Nie kupuj prezentu, bo tak wypada…

Chciałabym obwieścić wszem i wobec: NIE MASZ OBOWIĄZKU KUPOWANIA PREZENTÓW MOJEMU DZIECKU. Jeśli nie masz ochoty tego robić, to po prostu nie rób. Jeśli masz ochotę, ale nie wiesz co kupić, nie masz pomysłu, czasu, czy nastroju aby się nad tym zastanowić, to również tego nie rób. Nie rób tego, bo tak wypada. Nie traktuj tego, jako przykry obowiązek, z którego musisz się wywiązać. Nic nie musisz, jeśli nie chcesz.

Moje dziecko nie poczuje się skrzywdzone, jeśli nie dostanie nowej zabawki. Delikatnie mówiąc, ono ma w nosie wszelkie zasady, co wypada, a co nie. Zapewniam cię, że bardziej ucieszy się z twojej obecności, niż z kolejnego misia, lalki, czy samochodu. Gdy przyjdziesz, poświęcisz mu trochę czasu, pobawisz się z nim, gdy będzie mogło pokazać ci wszystkie swoje skarby. Moje dziecko potrzebuje uwagi i zainteresowania, a nie twojego wydanego 50 zł. Niech ci więc nie przyjdzie do głowy pozbawiać je twojej obecności, ponieważ nic dla niego nie masz.

Wiem, wiem, dzieci lubią niespodzianki. Zresztą kto ich nie lubi? Ale często w swoich upodobaniach bywają bardzo wybredne i zaskakujące. Czasami nawet ja, matka, nie nadążam za swoim dzieckiem, bo to co jednego dnia znajduje się w czołówce, następnego już leży porzucone w kącie. A ulubiona zabawka, to niekoniecznie ta z najwyższej półki, na którą trzeba oszczędzać miesiącami, to czasami najtańszy miś sprzedawany w supermarkecie z okazji walentynek, czy kredki kupione w kiosku.

Oczywiście, nie chodzi mi o to, że musisz wybierać zabawki, które koniecznie przypadną mu do gustu, bo sama wiem, że czasami z tym trudno. Ale nie wrzucaj pospiesznie byle czego do wózka z zakupami, dlatego że z gołą ręką do dziecka przyjść nie wypada. Nie kupuj paczki pampersów, wychodząc z założenia, że tego nigdy za wiele. Zapewniam cię, że moje dziecko się z tego nie ucieszy. To tak jakbyś ty miała dostać chusteczki higieniczne, albo jeszcze lepiej, podpaski. Co prawda, nie mieszkamy w domu z basenem, a wakacji nie spędzamy na Karaibach, ale jeszcze stać nas na pieluchy.

Nawet jeśli kompletnie nie masz pojęcia, co wybrać (nie dziwi mnie to, zważywszy na ilość zabawek w sklepach), istnieje wiele rozwiązań tego problemu. Możesz zawsze skorzystać z koła ratunkowego i:

a. zadzwonić do mnie, bo przecież matka najlepiej wie, o czym marzy jej dziecko

b. zasięgnąć opinii sprzedawcy w sklepie z zabawkami

c. poszperać w niewyczerpanym źródle wiedzy, jakim jest Internet.

 

Nie dawaj więc mojemu dziecku Lego Creator przeznaczonego dla dzieci w wieku 7-12 lat (bo przecież kiedyś do nich dorośnie), czy grzechotki dla niemowlaków. Nie dziw się, że weźmie w rękę, a po chwili odłoży, albo rzuci w kąt.

To właśnie ta grzechotka, a w zasadzie piszczałko-grzechotka z oznaczeniem 0+, była inspiracją do napisania tego tekstu. Moja prawie że 1,5 roczna córka została obdarowana takim wspaniałym prezentem. Darczyńcą nie była bezdzietna singielka, ani dojrzała kobieta, nie mająca od ponad 20 lat kontaktu z małymi dziećmi, tylko matka dwójki małych przedszkolaków. Jakież było jej zdziwienie, gdy Melushka odpakowała prezent, zobaczyła i oddała jej z powrotem. To trochę tak, jakby dorosła kobieta dostała lalkę Barbie.

Dlatego też, w takich sytuacjach nie zamierzam tłumaczyć powodu, dla którego moja córka nie okazuje radości, czy tym bardziej mówić jej, że tak nie wypada. Moje dziecko jest naturalne i szczere w okazywaniu swoich emocji, a ja nie zamierzam mu tego odbierać. To jest bezcenna umiejętność, której my dorośli niestety nie posiadamy.

Jeśli naprawdę chcesz sprawić przyjemność mojemu dziecku i kupić mu prezent, nie rób tego bezmyślnie, zrób to z głową, a przede wszystkim z sercem.

amelushka 2

amelushka 3

amelushka 1

amelushka 4

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Pewnie ta grzechotka im zalegała w domu i postanowili się pozbyć jej nie wydając nic na upominek. Smutne… Ja uwielbiam robić upominki zwłaszcza dzieciom. I właśnie zdzwonię do znajomych mam, czy ich pociechy już mają daną rzecz, albo co akurat lubią. To miłe. Sama pamiętam, jak dawno niewidziana kuzynka, która mieszka za granicą kupiła mojej córci maskotkę Myszkę Minnie, bo widziała na fejsie, że pisałam kiedyś, że mała uwielbia tą bajkę. Ciepło mi się zrobiło na sercu, że jej tak zależało, a Minnie od tej pory jest Blanki ulubioną przytulanką. I o to chyba chodzi w dawaniu prezentów.

    • Z grzechotką pewnie tak było, ale ja od nikogo nie oczekuję prezentu dla Melushki, więc nie wiem po co takie wymuszone obdarowywanie. Ja również uwielbiam kupować prezenty dzieciom, ale zawsze dokładam wszelkich starań, aby były trafione i aby maluch się z nich cieszył. Ale oczywiście nie każdy może to lubić, więc jak nie wie co i nie chce, to niech po prostu nie kupuje. Tak jak napisałam, to nie jest żaden obowiązek.

  • O tak!!! A później nie wiadomo co z tym robić. Ja mam jeszcze 5 nierozpakowanych takich grzechotek 😉

    • Ja też nie mam pojęcia co z tym robić, bo tylko zawala miejsce w domu.

  • niecalkiemsamamama

    Strzał w 10. Świetnie napisane. Hit htów u nas to dać lizaka młodszej, wiedząc że jest jeszcze starsza. Pozdrawiam. niecałkiemsamamama.blogspot.com

    • Dziękuję. Ja jak na razie mam tylko córkę, ale również wychodzę z założenia, że jeśli jest dwoje dzieci, to prezent powinni dostać oboje, nawet wystarczy jakaś drobnostka, ale chodzi o sam gest.

  • Podpisuję się pod każdym słowem. Wprawdzie za pieluchy się nie obrażałam, ale dostawałam je tylko zaraz po urodzeniu dziecka (wiadomo że wtedy każda ilość pieluch się przyda). Za to najbardziej mi przykro, gdy moje dzieci dostają w prezencie badziewie, które rozpada się przy pierwszej próbie zabawy albo jakieś uszkodzone zabawki z przeceny. Mnie by było wstyd obdarowywać kogoś takimi prezentami. Już nie mówiąc o tym, jak czuje się dziecko, które dostaje zabawkę, którą nie da się bawić.

    • My tylko raz dostaliśmy pieluchy, tylko problem był w tym, że były one za małe 😉 A co do badziewia, to również mnie to wkurza. Już czasami wolę, żeby ktoś, kto bardzo chce coś kupić mojemu dziecku, kupił jej kredki w kiosku, niż byle jaką zabawkę, która tak naprawdę nie nadaje się do użytku.

  • Ja zawsze dzwonię i pytam, co by było akurat potrzebne albo z czego by się moi siostrzeńcy ucieszyli. Czasami też umawiamy się z siostrą, że nie będę nic kupowała np. na Gwiazdkę, bo i tak chłopaki pod choinką znajdą tyle, że się pogubią, więc lepiej żebym kupiła np. większy prezent na urodziny albo ten gwiazdkowy wręczyła w innym terminie 🙂

    Nie ma nic gorszego niż prezenty kupowane na siłę, totalnie nietrafione.

    • Muszę przyznać, że świetny pomysł z tym odkładaniem prezentu na później. Chyba zacznę stosować taką technikę przy większych okazjach 😉

  • Przypuszczam, że takie podejście ma każda matka 😉

  • Lepiej czasami nic nie kupować 😉

  • Według mnie dawanie prezentu powinno sprawiać radość zarówno obdarowanemu, jak i dającemu. O to w tym wszystkim chodzi. A dawanie prezentów bez okazji jest chyba najpiękniejsze w tym wszystkim 🙂

  • Ja również wychodzę z takiego założenia, ale niestety inni rzadko biorą to pod uwagę. Wiele razy spotkałam się też z taką sytuacją, że ktoś mi mówił, że nie przyjdzie, bo nie kupił prezentu dla Melushki. Powiem szczerze, że nie rozumiem takiej postawy, bo chyba w stosunkach międzyludzkich chodzi o co innego, niż dawanie sobie prezentów.

  • Dlatego też uważam, że jeśli ktoś ma ochotę dać dziecku prezent, to niech zrobi to, gdy jest jakaś okazja, typu urodziny, dzień dziecka. A na co dzień, niech przyjdzie, pobawi się i okaże zainteresowanie, bo to jest o wiele cenniejsze, niż kolejna zabawka, która i tak za jakiś czas wyląduje w kącie.

  • Amen.

    • Lepszej puenty bym nie znalazła 😉

  • Tekst czytałam i poparłam Twoje podejście. Może niektórzy ludzie przywiązują się do rzeczy materialnych i dlatego nie chcą się ich pozbywać. Uważam jednak, że należy odróżnić rzeczy, które są dla nas wartościowe pod względem wspomnień, a rzeczy totalnie bezwartościowe, jak popsute zabawki, czy kompletne badziewie. Ja sobie nie wyobrażam jak wyglądałoby moje mieszkanie, gdybym nie wyrzucała rzeczy niepotrzebnych.

  • Na pewno wypróbuję przy pierwszej większej okazji 🙂

  • Dokładnie! Chociaż akurat za pieluszki nie obrażałam się, o ile były w dobrym rozmiarze (dwa razy dostaliśmy dużo za małe)

    • My pieluszki dostaliśmy tylko raz, i to właśnie za mały rozmiar 😉

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Taka prawda…nic mnie tak nie irytuje jak dziwny prezent na widok, którego nawet ja nie potrafię powstrzymać zdziwienia. Choć dodałabym jeszcze, że oprócz specyficznie dobranego prezentu bardzo irytują mnie siatki słodyczy wątpliwej jakosci czy jakiś lizaków. Mój syn akurat nic takiego nie jada, bo po prostu nie lubi i zawsze z dezaprobatą oddaje zawartość temu, kto mu podarował „prezent”…

    • Moja córka na szczęście jeszcze nie dostaje słodyczy, ale gdyby ktoś jej podarował, to na pewno nie byłabym zadowolona, ponieważ póki co nie pozwalam jej ich jeść. Doszłam do wniosku, że jeszcze się w życiu naje cukru 🙂 Ale wiem, że wszystko przed nami i że prezenty w postaci słodyczy też się będą pojawiały.

  • U mnie w piwnicy już jest składowisko, ponieważ w obecnym pokoju mojej córki był mój gabinet. A że z zawodu jestem tłumaczem i nauczycielem, to trochę papierów mi się nazbierało i większość z nich musiała iść do piwnicy, więc zabawek sobie już tam nie wyobrażam, bo by się chyba nie dało wejść 😉

  • Dokładnie, dlatego ja wolę kupić coś droższego, ale lepszej jakości. Ale niestety nie wszyscy mają takie podejście.

  • Ja również jestem przeciwna kupowaniu słodyczy, tym bardziej, że uważam, że trzeba ograniczać ich jedzenie, a nie zachęcać. Z pluszakami też mamy problem, bo Melushka ma dopiero 1,5 roku, a mamy już ich mnóstwo, więc nie wiem co to będzie za kilka lat. A co do pampersów, to zgodzę się w kwestii niemowlaków, ale dobrze by było gdyby ktoś się zainteresował, jaki rozmiar kupić. Bo nam się zdarzyło, że dostaliśmy za małe.

  • Gosia

    Zdecydowanie podsumowanie twojego wpsiu zgodnie i z moimi przemysleniami.

    • Ja bym powiedziała, że odnosi się ono do wszystkich prezentów, nie tylko tych dla dzieci.