Nadzieja umiera ostatnia, więc nie poddam się

„Proszę tego nie lekceważyć. Są momenty, które stanowią zagrożenie dla życia pani córki”. Usłyszałam te słowa i nogi się pode mną ugięły. Nie wiedziałam gdzie podziać oczy, co zrobić z rękami, w jakiej pozycji stanąć. Nie wspominając już o wyduszeniu z siebie jakiegokolwiek słowa. Zaparło mi dech w piersiach. Czułam się tak jakbym wyszła z siebie, stanęła obok i obserwowała swoją reakcję.

 

Po chwili pojawiło się niedowierzanie. Że jak to? Że moja córka? Niemożliwe. Przecież ona jest taka energiczna, przecież ma tyle siły w sobie, biega, skacze, tańczy, jest w ciągłym ruchu i wszędzie jej pełno. Nie, nie, niemożliwe. To jakieś żarty. Chyba zaszła jakaś pomyłka. Że niby od urodzenia? Przecież po urodzeniu, z czwórki dzieci na sali, ona jako jedyna była zdrowa. Więc jak to możliwe? Nie rozumiem. Tak bardzo się wtedy cieszyłam. A teraz czuję się tak jakby ktoś siłą wyrwał ze mnie tę radość. Odebrał te piękne wspomnienia.

 

Potem przyszedł czas analizowania. Rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze. Szukania przyczyny. Zastanawiania się kiedy to wszystko się zaczęło, gdzie popełniłam błąd. W którym momencie, czy jeszcze w trakcie ciąży, porodu, czy już po. Czy mogłam coś zmienić? Może będąc w ciąży, powinnam bardziej o siebie dbać, więcej spać, odpoczywać. Może powinnam szybciej zgodzić się na cesarkę. Złość na samą siebie, wyrzuty sumienia, które do niczego nie prowadziły. Czasu nie da się cofnąć, a nawet gdyby się dało, w tej kwestii chyba nie za wiele mogłabym zmienić.

 

Dopiero po kilku dniach to wszystko do mnie dotarło. I wylałam całe morze łez. Płakałam, płakałam i płakałam. Nie potrafiłam powstrzymać łez. Jak każda matka, ja również, chciałam dla swojej córki życia idealnego. Chciałam ochronić ją przed wszystkim co złe. Dać jej wszystko co najlepsze. A tymczasem zostałam zmuszona do odebrania jej wielu rzeczy, które kocha. Niestety, nie wszystko zależy ode mnie. Choć tak bardzo bym chciała.

 

Wszyscy wokół mówili mi, że nie wolno się poddawać, że nie mogę płakać, bo muszę być silna dla swojej córki. Ale ja potrzebowałam tych łez niczym powietrza. Czułam, że z każdą wylaną łzą ulatuje ze mnie strach, ból, złość i bezsilność. Wszystkie emocje, z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Dlatego też płakałam. Płakałam aż zasnęłam ze zmęczenia. Wiedziałam jednak, że jutro będzie nowy, lepszy dzień.

 

A gdy teraz patrzę na jej piękne duże oczy, uśmiech od ucha do ucha, to wiem, że będzie dobrze, bo przecież nie może być inaczej. Będę chwytała się wszystkiego, co da mi choć odrobinę nadziei. Nadziei na to, że to wszystko okaże się pomyłką. Że ktoś mi wreszcie powie, że jej małe serduszko jest silne jak dzwon, że będzie mogła żyć normalnie. Wierzę, że tak będzie, bo przecież jestem matką. A matka to istota szczególna. Bo gdy już wszystkim wydaje się, że nadzieja umarła, ona zawsze znajdzie ledwo co żarzącą się iskierkę, z której rozpali ogromny płomień.

 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Bardzo mi przykro, przytulam mocno i przesyłam mnóstwo życzeń, by wszystko skończyło się dobrze. Cuda się zdarzają i to nie są tylko puste słowa, naprawdę tak jest! Ja wymodliłam życie mojego syna, który według wszelkiego prawdopodobieństwa nie mógł przeżyć, będąc w moim brzuchu pół godziny bez łożyska! Także wiem dobrze, że wszystko jest możliwe!

  • Bardzo Wam współczuję choroby i tego strachu… Wierzę, że mała wyzdrowieje i będzie w pełni korzystać z życia, trzymam za to kciuki bardzo bardzo mocno!

  • Podaję dłoń, i wiem, jak Mama do Mamy.

  • Blondynki Kreatywnie

    Zdrówka kochane wszystkiego donrego

  • Aneta Sawicka

    Nie ma nic gorszego niż choroba dziecka. Dużo siły, wiary i zdrowia dla córeczki!

  • Kamila Posobkiewicz

    W dzieciństwie miałam wadę serca, wyszłam z niej i wszytko jest ok. Tego życzę Wam. Siły i wiary, będzie dobrze!

  • Och Wychowanie

    Taka ogromna miłość jaka bije z tego postu, na pewno da Wam siłę, życzę by wszystko się jak najlepiej zakończyło 🙂

  • Kochane! Przytulam mocno i przesyłam mnóstwo siły! Kobieto, nigdzie nie popełniłaś błędu, takie rzeczy się zdarzają. Moja druga ciąża była bardzo trudna, na porodówce płakałam ze szczęścia licząc paluszki i oddychając z ulgą… My matki z automatu uruchamiamy machinę wyrzutów sumienia i analizowania, a to do niczego nie prowadzi. Wierzę mocno, że wszystko się ułoży, a problemy Meluszki okażą się z gatunku tych, z których się wyrasta. Ściskam mocno!

  • Gosia

    Kochana czytam i sie rozklejam. Wierzę, że w tym wszystkim zakończenie będzie jak z bajki. Musi być jak z bajki, dacie radę, Ty jako mama jesteś dla niej największym oparciem. Trzymam kciuki i wysyłam to co najlepsze, same pozytywne myśli.

  • Katarzyna Mirek

    Życzę Ci wiary w dobre zakończenie, trzymam kciuki aby się Wam powiodło. Przesyłam Ci dużo siły dla Ciebie i rodziny

  • Bardzo ciężko się czytam… też mam córeczkę i nawet nie wyobrażam sobie co musisz czuć. Mam nadzieję że wszystko będzie dobrze, choć wiem że zapewne te słowa nie wiele teraz znaczą. Życzę wam wszystkiego dobrego

  • entomka

    Czasami brakuje słów, aby powiedzieć coś mądrego, a przy tym pokrzepiającego, dającego siłe i tak mam teraz … Trzymam kciuki w walce o szybkie zdrowie.

  • To prawda, chcemy dla swych dzieci życia idealnego…to strasznie boli, kiedy tak się nie dzieje, ta bezsilność…matki jednak zawsze znajdują w sobie siłę, żeby przy dziecku być i je wspierać ❤