Matko, zwolnij…

Przedświąteczna gonitwa. Niestety często okres przedświąteczny jest czasem, w którym każdy gdzieś goni. Jedni gonią po centrum handlowym za prezentami, drudzy w domu, aby zdążyć posprzątać każdy kąt, a jeszcze inni po supermarketach, a potem po kuchni, aby wyrobić się z 12 potrawami, a czasami nawet kilkoma ponad to.

Oczywiście tej gonitwie towarzyszy stres i zdenerwowanie. Wszyscy się spieszą, aby wyrobić 200% normy. W sklepach tłumy, w tle leci „Jingle Bells”, na każdym kroku choinka i inne dekoracje świąteczne, a wśród ludzi brak uprzejmości, przepychają się łokciami i nie zauważają drugiego człowieka. W domu też nie najlepsza atmosfera, bo zmęczenie, zdenerwowanie i natłok obowiązków sprzyjają kłótniom. Na szczęście, ktoś to dobrze wymyślił, bo wigilia to czas wybaczania.

Oprócz tych wszystkich zwykłych ludzi, jest jeszcze inny gatunek. Człowiek niezwykły. Człowiek posiadający nieodpartą potrzebę bycia perfekcyjnym. Matka. Według niej, nie wystarczy być tylko idealną matką. Trzeba być również idealną żoną, idealną panią domu, idealną córką, idealną przyjaciółką i idealną kobietą. Okres przedświąteczny, który dla niej zaczyna się już 1 listopada, albo nawet i jeszcze wcześniej, to czas pełen obowiązków, oczywiście tych narzuconych samej sobie.
Jej lista zadań najczęściej wygląda w sposób następujący:
  • zrobić kalendarz adwentowy, a do niego prezenty, najlepiej ręcznie robione
  • zrobić na szydełku czapkę, szalik i rękawiczki dla dziecka, bo zima zbliża się wielkimi krokami
  • zrobić czapkę, szalik i rękawiczki dla Zosi, Kasi, Basi i Frania
  • zrobić sweterek i sukieneczkę, akurat będzie na święta
  • uszyć obiecane T-shirty
  • skończyć szycie zaczętej bluzeczki
  • dobrze by było uszyć dla siebie jakąś sukienkę na święta
  • uszyć świąteczne poduchy
  • posprzątać mieszkanie, ale nie tak jak co tydzień; na święta trzeba wysprzątać na błysk, powymiatać wszystkie kurze zza i spod mebli, wyszorować fugi, umyć okna, wypastować podłogi, odkurzyć każdą książkę po kolei
  • zrobić porządek na komputerze
  • zrobić porządek w zdjęciach
  • kupić prezenty, oczywiście nie takie banalne jak sweter, czy skarpetki, tylko coś oryginalnego, coś co zarówno sprawi przyjemność, jak i będzie spełnieniem marzeń obdarowanego. Dobrze by było dla wszystkich zrobić również coś własnoręcznie; potem trzeba to jeszcze ładnie zapakować
  • kupić i ubrać choinkę
  • upiec pierniczki i ususzyć pomarańcze na choinkę, bo obecne mają już chyba 4 lata
  • uszyć nowe dekoracje na choinkę
  • zrobić dekoracje świąteczne, aby w całym domu panowała świąteczna atmosfera (bo oczywiście sama choinka to za mało)
  • upiec piernik i jakieś ciasteczka, to nic, że na święta wyjeżdżamy, ale zapach piernika roznoszący się po całym domu musi być

 

Jej lista jest pewnie niekompletna, bo:
a. o czymś zapomniała
b. zawsze można zrobić więcej
Oczywiście wszystko co powyżej matka robi w wolnym czasie, a poza tym:
wykonuje codzienne obowiązki, jak gotowanie, pranie, prasowanie; spędza czas z dzieckiem; poświęca czas mężowi; spotyka się z przyjaciółmi i rodziną; dba o regularne wpisy na blogu; rozwija swoje pasje.
W międzyczasie przydałoby się zadbać trochę o siebie, czyli: zrobić manicure i pedicure, ogolić nogi, nałożyć maseczkę na twarz, zrobić peeling całego ciała, poczytać książkę, gazetę, obejrzeć kilka filmów.
Wśród tego wszystkiego musi radzić sobie z jelitówką i wyżynającymi się czwórkami. Nie wspominając o braku snu, bo kładzie się późno z powodu nadmiaru obowiązków, a gdy już się położy, nie może spać, bo cały czas się zastanawia ile ma jeszcze do zrobienia. Na dodatek, dziecko budzi się co godzinę.
W końcu nadchodzi wyczekana wigilia i święta. Matka siada przy stole i nie ma siły ruszyć ręką, ani nogą. Oczy na zapałki, bo niestety snu nie było na liście rzeczy do zrobienia. Nie ma ochoty na te 12 potraw, ani na te ciasteczka co upiekła. Na piernik niestety zabrakło czasu. Słucha kolęd, patrzy na swoje dziecko, którym zajmuje się babcia albo ciocia, bo ona oczywiście już nie ma siły. Jest z siebie  niezadowolona, bo okazało się, że nie jest perfekcyjna. Wykonała zaledwie 50% planu, a może nawet i nie.  Zaczyna się zastanawiać po co to wszystko? Czy warto było sprzątać każdy kąt? Piec  te ciasteczka? Dekorować całe mieszkanie? Czy potrzebowała nowych pierniczków i suszonych pomarańczy? Czy to wszystko sprawiło, że jest bardziej szczęśliwa?
Czy nie lepiej byłoby ten czas poświęcić dziecku, które wyjątkowo często słyszało słowa „zaraz”, „poczekaj”, „nie teraz”? Spędzić więcej czasu z mężem na rozmowie, a nie na siedzeniu w jednym pomieszczeniu, gdzie każdy zajmuje się swoimi sprawami? Czy nie lepiej byłoby po prostu odpocząć, zwolnić, a nawet na chwilę zatrzymać się?
Generalne porządki mogły przecież poczekać do 15 stycznia, czy 20 kwietnia, obiecane T-shirty do nowego roku, pierniczki na choinkę do kolejnych świąt, a pomarańcze mogła ususzyć za dwa lata. Święta i obowiązki przedświąteczne będą za rok, dwa, trzy i dziesięć lat, a te wszystkie chwile spędzone z bliskimi i z samą sobą są niepowtarzalne i konieczne do tego, aby mieć siłę do działania. Bo przecież po świętach nie będzie miała więcej czasu, a lista rzeczy do zrobienia będzie tak samo długa.
Matka ma więc w planach, że kolejne przygotowania do świąt będą pełne spokoju i wypełnione czasem spędzonym z najbliższymi, przez co i święta będą takie jak z reklamy.
Tego sobie życzy na przyszły rok.

 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Ja w tym roku w Święta pasożytowałam na rodzinie 🙂 Połowa u rodziców, połowa u teściów i problem z przygotowaniami sam się rozwiązał 🙂 Naturalnie nie obeszło się bez kilku wypieków i świątecznych potraw. Mimo to zostało sporo czasu na delektowanie się magią Bożego Narodzenia…

  • Z jednej strony to bardzo fajnie, że Święta się skończyły i mogę chwilę odpocząć, ale z drugiej strony ta wizja (rocznego oczekiwania) bardzo mnie dołuję.