Matko, wyjdź do ludzi !

Czasami zdarza mi się zapomnieć jak bardzo potrzebuję ludzi. Oczywiście, nie byle jakich, ale tych, którzy dają mi pozytywną energię, motywują i potrafią wysłuchać bez oceniania. Z którymi mogę porozmawiać o wszystkim i o niczym, lub po prostu pomilczeć. Którzy pochwalą, a zarazem skrytykują, kiedy trzeba. Na których mogę polegać  zawsze i wszędzie.

Zazwyczaj przypominam sobie o tym w momentach mniej lub bardziej kryzysowych. Wtedy czasami wystarczy krótka pogawędka z przypadkowo napotkaną osobą, a innym razem muszę się wygadać i wyżalić, a do tego niezbędna jest mi obecność kogoś bliskiego. Z własnego doświadczenia wiem, że nawet krótkie spotkanie przy kawie może zdziałać cuda.

Tę potrzebę obecności innych ludzi zrozumiałam dopiero gdy zostałam matką. Co nie oznacza, że kiedyś jej nie posiadałam, tylko po prostu nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Chodząc do szkoły, potem studiując, czy pracując, była ona zaspokajana w sposób naturalny. Miałam to szczęście, że w moim otoczeniu zawsze znajdowała się jakaś bliska mi osoba. Poza tym, wieczorne wyjścia na pogaduchy z przyjaciółmi, czy znajomymi nigdy nie stanowiły problemu.

Macierzyństwo wiele zmieniło w tej kwestii. Przyjaciele i znajomi oczywiście nie zapadli się pod ziemię, ale kompletnie zmieniła się moja dyspozycyjność. Przestałam chodzić do pracy, a popołudniowe czy wieczorne wyjścia z domu nie były już tak łatwe pod względem logistycznym. Jedyne co pozostało, to spotkania w domowych pieleszach, ale tutaj też trzeba było wszystko dopasować do planu dnia najważniejszego, a zarazem najmniejszego członka rodziny. Z czasem było coraz łatwiej, więc nawet wyjścia z domu przestały stanowić problem.

Prawda jest jednak taka, że łatwo jest się w tym wszystkim pogubić. Zaniedbać znajomych, przyjaciół, a przede wszystkim siebie. Albo nie mamy czasu, albo nie mamy możliwości, a na dodatek jesteśmy tak zmęczeni, że nie zawsze nam się chce. Warto jednak się wysilić i znaleźć choć chwilę dla siebie i innych. Bo nawet jeśli wydaje się nam, że tego nie potrzebujemy, to dobrze jest naładować swoje akumulatory na zapas. Jak wiadomo, przebywanie z dzieckiem 24 godziny na dobę, to trochę tak jak pozostawienie samochodu z włączonymi światłami, akumulator pada po kilku godzinach.

Na szczęście, my, matki, posiadamy znacznie mocniejsze akumulatory, ale niestety, nie są niezawodne. Najczęściej do ich naładowania potrzebujemy innych ludzi, a tych jest pod dostatkiem. Każdy znajdzie „coś” dla siebie, wystarczy tylko rozejrzeć się dookoła.

Mimo iż jestem osobą, która lubi towarzystwo swojej córki, a jeszcze bardziej ceni swoje własne, mój akumulator też czasami ulega rozładowaniu. Zdarza się to niesamowicie rzadko, bo staram się do tego nie dopuścić. Jednak w tym roku początek jesieni dał mi solidnie w kość i prawie całkowicie wyeksploatował moje siły. I wiecie co mi pomogło? Wystarczyło zaledwie kilka spotkań, rozmów o wszystkim i o niczym, i znów czuję się jak nowo narodzona. Jakby ktoś podłączył do mnie kabel i naładował baterie. Po raz kolejny zrozumiałam, że potrzebuję ludzi jak powietrza.

Chociaż mnie też czasami się nie chce ruszyć. Szczególnie gdy już się tak zasiedzę w tych moich domowych pieleszach i z pozoru wydaje mi się, że dobrze mi z tym. Jednak mój wewnętrzny głos podpowiada mi, rusz się, wyjdź z domu, a będzie jeszcze lepiej. I zazwyczaj tak właśnie jest. Wychodzę i potem się dziwię, że nie zrobiłam tego wcześniej.

Dlatego też jeśli jeszcze tego nie zrobiłaś, rusz się, wyjdź do ludzi. Bez względu na to, na jakim etapie macierzyństwa jesteś, czy możesz to zrobić bez dziecka, czy razem z nim, rano, czy wieczorem. Bycie matką, a tym bardziej urlop macierzyński, to świetny czas na to, aby poznać nowe osoby, kobiety, które są w podobnej sytuacji, co ty. Nawet jeśli ci się nie chce, zrób to. Naładuj swój akumulator na zapas, bo jeśli padnie, nie będziesz w stanie naładować baterii swojego dziecka.

A ja będę powtarzać do znudzenie, że szczęśliwa matka, to szczęśliwe dziecko. Inna opcja nie istnieje.

matko, wyjdź do ludzi 2

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Najważniejsze, to nie zatracić gdzieś siebie po drodze. Ale myślę, że to normalna kolej rzeczy. Też tak miałam, najpierw dziecko jest całym twoim wszechświatem, ale potem dorasta i to się zmienia, ono się zmienia i Ty się zmieniasz. Zaczyna mieć własne sprawy, towarzystwo, etc., dlatego nigdy nie wolno zapominać o sobie samej. Ale dotyczy to oczywiście nie tylko rodzicielstwa.

  • Zgadzam się, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko 😉 Natomiast ja jestem totalnym introwertykiem i mi szczęście dają zupełnie inne rzeczy w życiu, a nie obecność ludzi 😉 Więc po części zgadzam się z Tobą, ale każda mama musi znaleźć swoją własną drogę 😉

  • Zaskakujące, jak dokładnie można opisać temat – wydawałoby się – powszechnie pomijany w rozmowach, myślach

  • Dokłądnie tak!
    Wiesz, jak byłysmy studentkami to przebywanie poza domem, wśród ludzi było dla nas tak naturalne, że nie odczuwałyśmy tej potrzeby! teraz wszystko jest inaczej i faktycznie czasem chwila przy kawie, gdzieś poza domową rutyną może zdziałać cuda 🙂

  • A ja właśnie mam coraz mniejszą potrzebę wychodzenia do ludzi, dziczeję tak na tym Szczycie 🙂

  • Piękna puenta. Myślę, że kontakt z ludźmi jest potrzebny każdemu. Nawet zagorzałym introwertykom, więc Twoja potrzeba jest naturalna i zrozumiała.:)

  • Iwona Kosińska

    Ja już zdziczałam totalnie…

  • Nie jestem jeszcze mama, ale doskonale rozumiem potrzebę, która opisujesz. Można ją również odczuć, gdy zaczyna się pracować z domu… Zakres i liczba osób, z jaką masz wtedy kontakt znacznie się ogranicza i wszystko zależy od właśnie tytułowego „wyjścia do ludzi”. Znacznie łatwiej to realizować w dużym mieście, w bliskich odległościach z przyjaciółmi oraz bliskimi.

    Oczywiście wszystko zależy tylko od nas – czy wyjedziemy z domu… Ja wyszłam! I czuję się lepiej 🙂

  • Świetnie poruszona kwestia. Nie jestem matką, ale w stu procentach rozumiem bo sama znajduje się w podobnej sytuacji, z tym, że ja zawsze umiem dla kogoś czas znaleźć, a inni nie i przez to wszystkie znajomości się posypały no bo ileż można wysłuchiwać wymówek. No i czasem dopada mnie ta samotność, mimo, że mam wspaniałego chłopaka to jest to przytłaczające.

  • Asia – Matka w Kratkę

    Wszystko trzeba wyważyć – czas dla dziecka, czas dla ludzi, czas dla samej siebie. Spojrzeć czego się potrzebuje. Ustalić co jest realne – i przez realne nie mam na myśli wymówek, tworzenia problemów i wyjścia raz na miesiąc na godzinę. I działać! Zawsze jak się zrobi ten pierwszy krok jest łatwiej!

  • Pięknie napisane i zgadzam się z Tobą bardzo, bardzo, bardzo!!!!

  • Moje dzieci już wyrosły, ale nie zapomniałam o tym, jak to jest być zamkniętą w czterech ścianach z dzieckiem. Z natury jestem bardzo ruchliwa i lubię zmiany, a domowa stagnacja działała na mnie bardzo przygnębiająco. I jeszcze te oczekiwania ludzi wokół mnie … To były czasy, gdy mama powinna wręcz była oddać się dziecku bez reszty. Na szczęście teraz jest już inaczej i potrzeby kobiety też są brane pod uwagę. Piękny mądry tekst MAMY I KOBIETY <3

  • W macierzyństwie oczywiście bardzo ważne są również potrzeby mamy i to, aby o nie dbać i je realizować. Niektóre kobiety nie potrzebują wychodzić i szczęście daje im przebywanie z dzieckiem 24h, ale jeśli niektóre tęsknią za samotnymi wyjściami, to jak najbardziej powinny znaleźć na nie sposób 🙂

  • Joanna Kołpak

    Spacery z dzieckiem, wypady do piaskownicy lub na plac zabaw. Wyjścia są i to często, ale nieco inna miejscówka niż kiedyś 😉

    • Tak trzymaj 🙂 Miejsce jest nieważne. Najważniejsze to żeby wyjść do ludzi.

  • Ja, dzięki mojemu dziecku poznałam kilka fajnych młodych mam i teraz od czasu do czasu razem z dziećmi chodzimy do restairacji na kawę i ploteczki.

    • Ja również poznałam wielu ludzi, a nawet z niektórymi się zaprzyjaźniłam. Dlatego uważam, że posiadanie dziecka otwiera wiele możliwości, trzeba tylko umieć z tego korzystać 🙂

  • Myślę, że jednak kobiety-matki najczęściej same sobie robią krzywdę. Nie zostawią męża z dzieckiem, nie zawiozą do babci, nie wyjdą na fitness, do znajomej itp- to tylko sprawia, że staje się ograniczona w swoich zainteresowaniach, znajomościach, spojrzeniu na świat.

  • Mała Mi

    Trafne spostrzeżenia – ja też potrzebuję ludzi! 😉 hehe za czasów studiów i pracy (jednocześnie) tak jak piszesz – potrzeba zaspokajana naturalnie 😉 ale teraz, z dwójką dzieci, od prawie 3 lat w domu… Bez resetu gasnę 😉 i chociaż mam go zdecydowanie za rzadko, to zdecydowanie pomaga! 😉
    Pozdrawiam,
    Aneta Warowna

  • Matka-Dietetyczka

    Ja gdy wracam do domu po spotkaniu etc. mam zdecydowanie szerszy uśmiech niż gdy z domu wychodzę. O te akumulatory chodzi…!:)

    • Dokładnie, mam tak samo 🙂 I od razu wszystko jakoś tak bardziej się chce 🙂