Mały najeźdźca


Niczym najeźdźca, niepostrzeżenie wkrada się na twoje terytorium i zagarnia coraz większe obszary. A często nawet zostaje uprzejmie zaproszony. Wszystko zaczyna się niepozornie…


Zwabiona obietnicą pięknego macierzyństwa i sielanki życia we troje, z niecierpliwością czekasz aż pojawi się w Twoim życiu i sama z radością przygotowujesz i oddajesz mu kawałek swojej prywatnej przestrzeni, która odtąd staje się wspólna. Gdy już zawita w Twoje mniej lub bardziej skromne progi, wszystko zaczyna się niepozornie. Oprócz Twojej wyłącznej uwagi, niewielkiego miejsca w Twoim łóżku, zazwyczaj o wymiarach ok. 60×20 cm, jednej półki w Twojej szafie (ewentualnie można upchnąć jego rzeczy między swoje), nie wymaga nic więcej. Czasami jesteśmy bardziej szczodre i ofiarujemy mu kawałek podłogi w naszej sypialni, gdzie próbujemy stworzyć jego własną oazę prywatności, czy to poprzez postawienie łóżeczka, kołyski, czy stworzenie specjalnego kącika. Kobieta będąca idealną panią domu, odznaczająca się ogromną gościnnością, z łezką w oku, ale zarazem uśmiechem na twarzy (wiadomo, hormony), żegna się ze swoim gabinetem, będącym jednocześnie biblioteczką i garderobą, i przeznacza to pomieszczenie dla tego specjalnego gościa, tworząc przytulny kącik z łóżeczkiem, komodą, szafą, wygodnym fotelem, delikatnym oświetleniem, mięciutkim dywanikiem i masą innych ozdób. A wszystko po to, aby czuł się jak najlepiej. Na samym początku, nasz gość korzysta głównie z łóżeczka i niewielkiej części komody, a reszta przestrzeni go nie interesuje. Czasami jednak odrzuca naszą propozycję własnego pokoju i wybiera ten mały kawałek łóżka w naszej sypialni. Z czasem, gdy się już trochę zadomowi, przejawia ogromną chęć towarzyszenia ci we wszystkim co robisz. Potrzebuje więc trochę miejsca na swój leżaczek, bujaczek, czy też inną wygodną przenośną leżankę.
Ekspansja na całego zaczyna się, gdy nasz mały gość osiąga wprawę w samodzielnym przemieszczaniu się, czy to pełzając na brzuszku, raczkując na czworaka, czy kiwając się na dwóch nóżkach. Wtedy masz wrażenie, że wraz z twoim brzdącem, umiejętność poruszania się nabyły również jego zabawki. Zaczynasz znajdować je w całym mieszkaniu, potykając się o nie na każdym kroku. Sama nie wiesz, kiedy i jak znalazły się na podłodze w kuchni, czy sypialni. Proces podbijania terytorium osiąga apogeum, gdy malec opanuje chodzenie do perfekcji. Razem z tą umiejętnością doskonali swoje zdolności w rozprzestrzenianiu zabawek. Oczywiście pojęcie zabawek jest bardzo szeroko rozumiane. Szerzej niż ci się wydaje. To nie tylko te drewniane klocki, samochodziki, pluszowy miś, piłka, czy konik na biegunach. To także durszlak, twoja pomadka, pilot do telewizora, kable, pralka, czy myszka od komputera. W ten właśnie sposób opanowuje całe mieszkanie, zarówno wspólną, jak i prywatną przestrzeń. A Ty w różnych dziwnych miejscach znajdujesz jego zabawki, pod swoją pościelą, w kuchennej szufladzie, w kosmetyczce, w pralce, a czasami nawet w koszu na śmieci. Są momenty, kiedy doprowadza Cię to do szału, ale co począć? Zawsze masz wybór. Możesz się z tym pogodzić i udawać, że nie zauważasz tej szybko postępującej ekspansji terytorialnej albo możesz wybrać  bardziej aktywną postawę – prosić, błagać lub zacząć się buntować. Wybór pierwszej opcji pociąga za sobą podnoszenie, układanie, odkładanie na miejsce manatków twojego brzdąca, i tak w kółko, niezliczoną ilość razy dziennie. Natomiast wybór drugiej opcji jest walką z wiatrakami, bo wasza relacja przypomina tę między najeźdźcą i podbitym, w której do tego pierwszego należy ostatnie słowo. Istnieją jednak dwie różnice. Po pierwsze Twój brzdąc nie jest wrogo nastawiony, a po drugie nie czerpie z tego korzyści finansowych. Ale mimo wszystko odbiera ci kawałek twojej prywatnej przestrzeni.
Czasami twoja cierpliwość jest na skraju wytrzymałości i wydaje ci się, że już dłużej nie wytrzymasz. Szczególnie w sytuacjach…
…gdy chcesz użyć swojej najlepszej pomadki, otwierasz i widzisz, że ktoś grzebał w niej swoim małym paluszkiem.
…gdy wchodzisz do łazienki i zastajesz tam swojego brzdąca całego wysmarowanego twoim najdroższym kremem, a przy okazji kuracji intensywnie nawilżającej poddana została pralka, szafka pod umywalkę i kosz na pranie.
…gdy twoja szczotka do włosów wylądowała w wiadrze od mopa, bo twój brzdąc chciał ci pomóc zmywać podłogę.
…gdy otwierasz jedną ze swoich książek i widzisz porwane strony, lub co gorsze, ich brak.
…gdy po raz kolejny chodząc bez kapci, czujesz pod swoją stopą klocka lego.
…gdy jesteś już spóźniona na umówione spotkanie, bo od 30 minut szukasz kluczy do mieszkania.
….gdy na dworze 20 stopniowy mróz, a ty musisz wyjść bez jednej rękawiczki albo co gorsze, czapki, bo wczoraj ktoś je przymierzał i nie odłożył na miejsce.
…gdy na swojej drodze napotykasz drewniany wózek, czy konika na biegunach i podczas tego nieoczekiwanego spotkania najbardziej cierpi Twój już cały poobijany piszczel.
gdy w nocy idąc do toalety z na wpół zamkniętymi oczami niespodziewanie napotykasz na swojej drodze pociąg szczeniaczka, słonika kiwaczka, czy inne grające ustrojstwo, stawiając cały dom na równe nogi. A w szczególności małego brzdąca, który koniecznie musi wstać i sprawdzić, bo chyba ktoś bawi sie jego zabawkami, wiec może skorzysta z okazji i dołączy do zabawy. A potem nie chce wrócić do łóżka, bo chęć do zabawy zwycięża i oczywiście nie rozumie, ze to był tylko nieszczęśliwy wypadek podczas nocnej eskapady w celu opróżnienia pęcherza. Bierzesz więc go na ręce, kołyszesz, tulisz, miziasz, śpiewasz kołysanki, generalnie robisz wszystko, aby to dziecię w końcu zamknęło oczy i ponownie zasnęło. A co za tym idzie, abyś sama mogła powrócić pod cieplutką kołderkę.
Jednak kiedyś nastanie kres tej obecnie postępującej ekspansji terytorialnej. Najeźdźca sam wycofa się z podbitych terenów. Wtedy będziesz miała porządek i spokój. Ale pewnie jeszcze nie raz zatęsknisz za dzisiejszym harmidrem i bałaganem. Bo dom bez porozrzucanych zabawek, to dom bez dzieci.


W tej chwili można bardzo łatwo popaść we frustrację
z powodu bałaganu, który jest rezultatem życia z dziećmi.
Przyjdzie dzień, gdy zabawki wylądują w skrzynkach,
nikt nie będzie się nimi bawić.
Będę tęsknić za tym.
Uświadamiam sobie aby zwolnić.
Nie stresować się tym.
Moje szczęście nie zależy od tego,
że wszystko jest na swoim miejscu,
a dom jest czysty i uporządkowany.

Jude Wood

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Małe dzieci potrafią zawładnąć niekiedy całym domem 😀 są wszędzie 😀

  • Ha, widzę, że mamy córy w podobnym wieku i dokładnie taki sam problem. Mała zaanektowała nasz salon, a starszak oprócz swojego pokoju rozniósł swoje manele po gabinecie i korytarzu. Chyba tylko jeszcze kuchnia pozostaje terytorium wolnym od dzieci. Jest moja i bez walki nie oddam 🙂

  • A.

    Ha skąd ja to znam, moja jeszcze roznosi po całym domu ubrania z suszarki :D.Pozdrawiam

  • Małe dzieci potrafią być często nie do ogarnięcia. A co to dopiero przy kilku.

  • Zdejmowanie ubrań z suszarki to jedno z najciekawszych zajęć. A jeszcze lepsza zabawa jest, jak mama wyprasuje i poskłada ubrania i nie zdąży ich schować do szafy. Wtedy można wszystko porozkładać i poćwiczyć ubieranie się:)

  • U nas niestety każdego dnia podejmowane są próby przejęcia kuchni, bo jest tam tyle ciekawych rzeczy. Tylko trochę mało miejsca na zabawę.

  • Fajny sposób pisania! Chyba zostanę na dłużej i przeczytam kilka wpisów wstecz 🙂

  • "Mały najeźdźca" – dobre! :))) Na początku rzeczywiście bywa trudno, ale po jakimś czasie już nie wyobrażamy sobie życia bez tego "intruza" 😉

  • Pingback: Przechowywanie zabawek – 41 inspiracji (cz. 1) – Amelushka.pl()

  • Pingback: Kosz ze sznurka - TUTORIAL #1 - amelushka.pl()