Maluch w samochodzie – nasze sposoby i kilka gadżetów

Kilkugodzinna podróż samochodem z maluchem niestety nie należy do przyjemności, ani rodziców, ani tym bardziej dziecka. Brzdąc nie rozumie, dlaczego przypięli go pasami w foteliku i każą mu siedzieć w jednym miejscu, podczas gdy on by z chęcią pobuszował w samochodzie, w końcu w jest tam tyle interesujących rzeczy. Z kolei rodzice dwoją się i troją, aby zapewnić mu rozrywkę i przeżyć podróż bez uszczerbków na zdrowiu.

Oczywiście, nie można generalizować, wśród dzieci są też takie, na które podróż samochodem działa zbawiennie. Od razu po zapakowaniu ich do fotelika, opadają im powieki i z trudem podnoszą je dopiero, gdy dotrzemy do celu. Niestety moja Melushka do nich nie należy. Dlatego też, czasy kiedy mogłam poczytać lub zdrzemnąć się w trakcie jazdy, odeszły w zapomnienie wraz z pojawieniem się Jej na świecie, ale mam nadzieję, że nie bezpowrotnie.

Za każdym razem, gdy wybieramy się w dłuższą podróż samochodem, a niestety zdarza się to znacznie częściej niż raz, czy dwa razy do roku, z racji tego, iż jedni dziadkowie Melushki mieszkają daleko od nas, staramy się zapobiec wszelkim niedogodnością podróży. Wyjeżdżamy zawsze w porze dziennej drzemki, a przed wyjazdem obowiązkowo wychodzimy na spacer, żeby Amelushka się wybiegała i zmęczyła.

A oto nasze sposoby na „udaną” podróż:

Dzienna drzemka = pora wyjazdu

Zawsze staramy się wyjeżdżać około południa, kiedy Amelushka ma około 2-godzinną drzemkę. Przed wyjazdem idziemy na spacer, aby się wybiegała i zmęczyła. A potem pakujemy Ją od razu do fotelika i ruszamy w podróż, mając nadzieję, że szybko zaśnie i prześpi 2-3 godziny.

Niestety, czasami nic z tego nie wychodzi i budzi się po niecałej godzinie. Żeby zapewnić Jej efektywny sen, muszą zostać spełnione trzy podstawowe warunki: droga musi być w miarę równa, samochód nie może się zatrzymywać (nawet na czerwonym świetle), a po trzecie, w tle musi lecieć…

Spokojna muzyka

Melushka uwielbia zasypiać przy muzyce. Zazwyczaj jest to Perfect, Piotr Rogucki albo André Rieu. Niestety, podczas ostatniej podróży nie postaraliśmy się i jedyną płytą jaką mieliśmy były kolędy, które kilka lat temu dostaliśmy na stacji benzynowej. Na dodatek, Mela miała spore problemy z zaśnięciem, więc nie było innego wyjścia, „Jezus malusieńki” towarzyszył nam przez całą drogę, nieważne, że to luty, a nie grudzień.

Przystanki

Zasada jest jedna: gdy Melushka śpi, nie robimy żadnych przystanków, bo to nikomu ni wyszłoby na dobre. Zatrzymujemy się tylko wtedy, gdy nie śpi i zaczyna być marudna. Wtedy robimy jakiś przystanek na wybieganie się i zjedzenie czegoś pożywniejszego.

Zabawki

Zabieramy ze sobą cały tabun zabawek. Podczas kilkugodzinnej jazdy samochodem jedna, czy dwie ulubione zabawki, niestety nie wystarczą. Ostatnio sprawdzają się u nas grające zabawki, typu robot Bebo i lego duplo, niestety ani jedne, ani drugie nie są zbyt poręczne w podróży. Dlatego też, jestem zmuszona do pełnego zaangażowania w zabawę, bo a to trzeba coś przytrzymać, a to zanurkować pod siedzenie w ślad za spadającymi klockami. Oczywiście nasz kierowca, tata, również musi uczestniczyć w zabawie, nie ma lekko.

Oprócz zabawek, zabieramy również książki. Dla nas numerem jeden jest Ulica Czereśniowa.

Jedzenie i picie

Gdy Melushka się wyśpi, wszystkie zabawki się znudzą, to nadchodzi czas na przekąski. Aby uniknąć czyszczenia fotelika i siedzeń, zabieramy ze sobą tylko i wyłącznie produkty, które nie powodują ogólnego bałaganu, zazwyczaj są to wafle ryżowe lub musy owocowe w tubkach. Do picia tylko i wyłącznie woda. Do niedawna używaliśmy kubka Lovi 360°, ale ostatnio Melushka doszła do wniosku, że jest zbyt dorosła, aby z niego pić, więc teraz pije ze zwykłej butelki. Na szczęście, nie ma nic przeciwko butelce z dziubkiem niekapkiem 🙂

Zasłonka przeciwsłoneczna

Mela strasznie się denerwuje, gdy słońce świeci Jej w oczy. Dlatego też,  w samochodzie zawsze mamy ze sobą zasłonki przeciwsłoneczne. Czasami jednak nie są one tak skuteczne, jakbyśmy chcieli, więc zasłaniamy szyby kocem lub pieluchą (oczywiście tetrową, a nie pampersem;) )

Przewijak

Pieluszkowe wpadki najczęściej zdarzają się w najmniej odpowiednim momencie.  Dlatego też przewijak i cały zestaw do przewijania to punkt obowiązkowy każdej podróży. Niestety nie zawsze mamy dostęp do miejsca, gdzie możemy swobodnie przewinąć malucha, więc często gęsto robimy to w samochodzie. Czasami trzeba się mocno nagimnastykować, gdy samochód wypełniony jest po sam dach, oczywiście rzeczami Melushki, bo ja, odkąd ona jest na świecie, jestem mistrzynią minimalizmu w kwestii pakowania.

Poniżej znajdziecie zestawienie rzeczy, które mogą ułatwić, a zarazem uprzyjemnić podróżowanie z dziećmi, nawet tymi najmłodszymi. Niektóre z nich są, według mnie, tylko zbędnymi gadżetami, ale może coś wpadnie wam w oko.
Gadżety do samochodu dla niemowlaków

  1. Poduszka antywstrząsowa
  2. Wkładka do fotelika
  3. Aktywne lusterko
  4. Interaktywny panel
  5. Poduszka stabilizacyjna
  6. Zagłówek i nakładki na pasy
  7. Uchwyt do fotelika z zaczepami na zabawki
  8. Podgrzewacz samochodowy
  9. Butelka z dozownikiem
  10. Pojemnik na mleko w proszku
  11. Śpiworek do fotelika
  12. Zawieszka żyrafa

Gadżety do samochodu dla maluchów

  1. Zagłówek i nakładki na pasy
  2. Zagłówek
  3. Termos obiadowy
  4. Bidon ze słomką
  5. Kubek niewysypek
  6. Stolik do samochodu
  7. Organizer do samochodu
  8. Kierownica
  9. Mata pod fotelik i organizer
  10. Osłonka przeciwsłoneczna z relfeksami
  11. Osłonka przeciwsłoneczna

 

A jak wyglądają wasze podróże? Macie jakieś sprawdzone magiczne sposoby?

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Szczerze podziwiam Hanię, że dała radę. Z Melushką byłoby ciężko. Ona nawet nie przepada za codzienną jazdą po mieście. A jak jedziemy z moim mężem, to ja zawsze siedzę z tyłu razem z nią. Gdy jedziemy tylko we dwie, to muszę cały czas coś do niej mówić i śpiewać jej 🙂 A relację z podróży chętnie przeczytam:)

  • Mam nadzieję, że się przyda 🙂

  • Ja bym się pewnie nie nudziła, ale z moją córką już gorzej 😉

  • Mam nadzieję, że w życiu Melushki też nadejdzie taki moment, że będzie spała jak zabita gdziekolwiek. Bo jak na razie, to ciężko zachęcić ją do snu, bez względu na to gdzie.

  • Nam się ostatnio zdarzyła taka sytuacja. Pojechaliśmy kupić Melushce butki, a ona postanowiła uciąć sobie drzemkę w samochodzie (jak nigdy). Spała tak twardo, że zakupy musieliśmy przełożyć na później:)

  • Moim zdaniem niemal każdy gadżet przy małych dzieciach się bardzo przydaje, czasem ten niepozorny okazuje się strzałem w dziesiątkę z jego zastosowaniem. 🙂 Te przedmioty są takie śliczne, aż bardzo żałuję, że moje dzieciaki już ich nie potrzebują. 🙂 Chociaż zawieszka z żyrafą i lwi zagłówek z pewnością bardzo by je ucieszyły. 🙂

    • Szczerze mówiąc, to ja sama bym się ucieszyła z takiego lwiego zagłówka 😉

  • Ja sobie nie wyobrażam podróży do Niemiec z moją córka. Chyba by był jeden wielki krzyk i marudzenie. To prędzej ja bym z nią nie wytrzymała i zwariowała 😉

  • Niektóre rzeczywiście ułatwiają podróżowanie, ale niektóre są zupełnie zbędne.

  • Ciekawy post. U mnie córka zasypia zazwyczaj po 10-15 min. jazdy. 😉

    • Ach, zazdroszczę. Mnie się marzy spokojna podróż z książką, bez gimnastykowania się z zabawkami.

  • Izabela Kornet

    W sumie nie mam zbyt dużo do czynienia z dziećmi… Ale jak moja kuzynka była mała, to też zawsze wyjeżdżaliśmy w porze drzemki 🙂 I obowiązkowo ulubione zabawki + płyta z piosenkami do śpiewania 😉

    • My nigdy nie braliśmy ze sobą płyty z piosenkami do śpiewania, ale chyba o tym pomyślę. Do tej pory często śpiewałam jej sama, chociaż mój głos pozostawia wiele do życzenia 😉

      • Izabela Kornet

        Nie wiem, w jakim wieku dokładnie jest Twoja córcia, ale moja kuzynka chodziła już wtedy do żłobka, a później do przedszkola i tam wciąż uczyli się nowych piosenek. Wtedy te piosenki na płytę i dawaj w aucie – śpiewamy wszystko, co znamy ;D

        • Moja Melushka ma prawie 1,5 roku, więc sama jeszcze nie śpiewa, oczywiście oprócz „tatatata” i „lalala”. Za to ja śpiewam prawie że non-stop, więc pewnie ona też niebawem zacznie 🙂

  • Dzięki za linki! Mnie to dopiero czeka za kilka miesięcy:)

    • Mam nadzieję, że się przydadzą. Przyznam szczerze, że gdy byłam w ciąży i jeszcze na początku mojego macierzyństwa, nie miałam pojęcia o istnieniu wielu przydatnych gadżetów. Teraz z perspektywy czasu, żałuję, że niektórych nie kupiłam.

      • A których żałujesz najbardziej?

        • Gdybym mogła teraz cofnąć się w czasie, to kupiłabym wkładkę do fotelika, oczywiście jeśli chodzi o podróżowanie. Co do innych rzeczy, napiszę na priv.

  • Ja też myślę o organizerze, a oprócz tego zastanawiam się nad stoliczkiem, bo już mam trochę dosyć spełniania roli „trzymaczki” zabawek i nurkowania pod siedzenie 😉

  • Dobrze, że zwróciłaś mi na to uwagę, bo powiem szczerze, że zastanawiałam się nad tym stolikiem. Ale po tym co mi napisałaś, zmieniam zdanie. Dziękuję za otworzenie oczu 😉

  • Miło, że zwróciłaś na to uwagę i napisałaś 🙂 Bardzo mnie cieszy, że będziemy miały okazję spotkać się i porozmawiać w rzeczywistości 🙂

  • Organizer samochodowy rzeczywiście wiele ułatwia. Przekąski i picie są pod ręką, a w naszym przypadku też smoczki, bo bez nich ani rusz, a mała lubi sobie czasem nimi rzucać w dal, tak że złośliwie wpadają akurat pod fotel. 😀

    • Moja Melushka nigdy nie miała smoczka, więc nie mam z nimi doświadczeń. Ale za to ostatnio latały klocki po całym samochodzie. Nie jest to najwygodniejsza zabawka podczas podróży, ale jedyna która potrafiła się dłużej zająć.