Kobieta kobiecie wilkiem

Cztery sytuacje. Chciałabym napisać, że wyjątkowe, ale niestety zdarzyły się, i zdarzą jeszcze nie raz, ot tak po prostu w życiu codziennym matki.

Trochę przykre, ale prawdziwe…

Wszystkie sytuacje mają ze sobą jeden wspólny czynnik: kobieta przeciwko matce. Za każdym razem były to dojrzałe kobiety, które wiele przeżyły i  zapewne same są matkami.

 

Sytuacja #1

Środek tygodnia, godziny przedpołudniowe. Na zewnątrz temperatura 35°C. Kobieta w końcówce 7. miesiąca ciąży jedzie do apteki po leki, bo anemia mocno daje o sobie znać. Pod apteką kolejka, bo wewnątrz już się ludzie nie mieszczą, niczym jak za czasów PRL-u. Zagląda do środka, patrzy 4 farmaceutki i decyduje, że poczeka. A co tam… Piękna pogoda, ona w całkiem dobrej formie, więc jak każdy inny klient ustawia się na końcu kolejki. A przecież mogła wybrać inną aptekę, teraz są one na każdym kroku. Ale po co? Przecież nigdzie się jej nie spieszy.

I się zaczyna…

Pan stojący bezpośrednio przed nią, wiek na oko 60 lat, mówi: „Proszę, przepuszczę panią”. Ona grzecznie dziękuje, mówiąc że poczeka, bo się dobrze czuje. Mimo że nie skorzystała z okazji, kobiety stojące przed owym panem zaczynają komentować. Oczywiście między sobą, takim głośniejszym szeptem, żeby to niby nikt nie usłyszał: „ taka młoda dziewczyna, dlaczego trzeba ją przepuszczać, my starsze i nikt nas nie przepuszcza”, „a no widzi pani, co to się dzieje na tym świecie, żadnego szacunku dla starszego człowieka”. I tak wywiązała się zażarta dyskusja, oczywiście nadal „szeptem”.

Nagle odzywa się pan, na oko siedemdziesięciolatek, stojący jako pierwszy w kolejce i mówi do pani w ciąży: „Proszę, niech pani stanie przede mną”, a ona mu na to z uśmiechem na twarzy: „ale naprawdę nie trzeba, dobrze się czuję, więc mogę poczekać, a poza tym bardzo lubię słońce”. Pada odpowiedź: „niech pani się nie wygłupia, tylko kupi sobie co trzeba, a potem idzie korzystać ze słońca”.

Oburzone kobiety stojące w kolejce podnoszą protest (oczywiście nadal szeptem): „no jak to… tak nie można, me też czekamy, on chyba nie wie co to znaczy być schorowanym, ale jeszcze się przekona”. (ale na pewno wie, co to znaczy być w ciąży 😉 ).

Kobieta w ciąży, uprzejmie dziękując, przechodzi na początek kolejki, kupuje jeden lek na receptę i po 3 minutach (a może nawet i nie) wychodzi, mówiąc do widzenia. Słyszy za sobą: „ale ci młodzi ludzie są teraz niewychowani, myślą, że wszystko im wolno”.

 

Sytuacja #2

Zima. Wszyscy opatuleni po sam nos. Mały osiedlowy supermarket. Kobieta z dzieckiem w wózku robi zakupy na obiad. Uwija się całkiem sprawnie, bo wiadomo prawie żadne dziecko nie czerpie przyjemności z zakupów, zresztą ona sama z tych spożywczych również nie. Staje w jednej z dwóch kolejek do kasy. Dziecko zaczyna się coraz bardziej niecierpliwić, wierci się i marudzi.

Odzywa się kobieta, stojąca przed nimi w kolejce: „a pani to musi to dziecko do sklepu zabierać? niech pani, stanie w kolejce obok, a nie stanęła pani za mną”. Kobieta z dzieckiem zrobiła wielkie oczy i powiedziała: „ale tamta kolejka jest jeszcze dłuższa”.

Przecież wcale tego dziecka do sklepu nie musiała zabierać, mogła zostawić je przed wejściem, żeby poczekało, albo mogła w ogóle nie robić zakupów, przecież ani ona ani dziecko nie muszą jeść obiadu.

 

Sytuacja #3

Urząd pracy. Środek tygodnia, godziny przedpołudniowe. Kobieta z dzieckiem przyjechała do urzędu na wizytę obowiązkową, jej nieobecność mogła zostać usprawiedliwiona jedynie zwolnieniem lekarskim. A ona po prostu nie miała z kim zostawić dziecka, to niestety nie jest wystarczający powód na wytłumaczenie się.

Pomimo że nie była to pora drzemki, dziecko zasnęło w samochodzie w drodze do urzędu. Jak się łatwo domyślić, nie było zadowolone, gdy mama obudziła je i na dodatek wyjęła z ciepłego samochodu, podczas gdy na zewnątrz wiał wiatr i padał deszcz. A jak wiadomo, w centrum miasta w godzinach pracy, zawsze panuje deficyt miejsc parkingowych, więc trzeba było kawałek przejść. Zaspany maluch nie był jednak chętny do tuptania na własnych nóżkach, więc mama musiała dźwigać to ponad 10 kilogramowe szczęście, a potem jeszcze wnieść po schodach na 3. piętro.

W urzędach jak zawsze kolejki, ale na szczęście ktoś wymyślił system numerkowy, więc nie ma szans, że ktoś wciśnie się przed ciebie, sądząc, że poszedł tylko na chwilę do toalety, czy że był umówiony na określoną godzinę.

Kobieta pobrała więc numerek, była druga w kolejce. Miała cichą nadzieję, że osoba przed nią uwinie się dosyć szybko, bo dziecko jawnie wyrażało swoje niezadowolenie z sytuacji. Chodziła po korytarzu z zaspanym brzdącem na rękach, pokazując mu różne kolorowe plakaty i zdjęcia, żeby czymś go zainteresować i uprzyjemnić czekanie. Nagle słyszy zza pleców rozmowę dwóch kobiet: „patrz, specjalnie wzięła dziecko, żeby nie musiała czekać w kolejce i żeby szybciej załatwić sprawy”.

 

Sytuacja #4

Kobieta z dzieckiem poszła na pocztę. Przy wyjściu z trudem otwiera drzwi, które do najlżejszych nie należą, a tu jeszcze jedną ręką pcha wózek, drugą ręką trzyma dziecko za rączkę. Przed wejście stoi kobieta. Nawet nie pomyśli o tym, aby przytrzymać drzwi, a na dodatek mówi: „czy mogłaby się pani pospieszyć?”

 


 

Dlaczego kobieta w takich sytuacjach nie potrafi zrozumieć drugiej kobiety? Dlaczego nie wykazuje chęci pomocy, tak sama z siebie, nie będąc o nic proszona? Mało tego, nie tylko nie chce pomóc, ale jeszcze doda trzy grosze od siebie, zwróci uwagę, oceni, nawet jeśli sytuacja w żaden sposób nie dotyczy jej samej. Często nawet nie zrobi tego otwarcie, tylko szeptem, ale tak, żeby wszyscy wokół słyszeli.

Najbardziej w tym wszystkim dziwi mnie wiek tych kobiet. To nie były nastolatki, czy młodziutkie kobiety, które tak często oskarża się o brak wychowania, empatii, czy zrozumienia. To były dojrzałe kobiety, które prawdopodobnie również są matkami i przeszły przez to samo.

Z czego więc wynikało ich zachowanie? Z zawiści, z zazdrości? Z czystej złośliwości? A może to efekt zgorzkniałości?

To że jesteśmy kobietami nie zwalnia nas od prostych uprzejmości takich jak przepuszczanie w kolejce, otwieranie drzwi, czy zatrzymanie się przed przejściem dla pieszych. Wiem, że niektórzy nadużywają naszej uprzejmości, parszywie to wykorzystują, ale nie można z góry zakładać, że wszyscy wokół mają złe zamiary.

A może to nie jest kwestia płci, tylko wieku. Może to właśnie wiek jest przywilejem, dzięki któremu więcej możemy i mniej musimy.

Nie ważne, czy jesteśmy kobietą czy mężczyzną, czy mamy lat 15, 35, czy 65, starajmy się być uprzejmi nie tylko dla tych, którzy są nam bliscy, ale również dla tych, których nie znamy. Dajmy tym małym istotkom, które dopiero co zaczynają życie w społeczeństwie dobry przykład. To od nas zależy, jakimi będą ludźmi.

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Człowiek człowiekowi wilkiem, bo takie zachowania mają miejsce bez względu na płeć:(

    • To prawda, ale wydawałoby się że starsza kobieta powinna lepiej rozumieć młodą matkę. Niestety, nie zawsze tak jest ;(

  • Jeżeli chodzi o kolejki w sklepie to nigdy mi się nie zdarzyło, aby ktoś mnie przepuścił. Musiałam sama korzystać z kas pierwszeństwa jeżeli takowe były. Natomiast w komunikacji miejskiej to zwykle starsze kobiety pierwsze ustępują mi miejsca.

    • Ja gdy byłam w ciąży, szerokim łukiem unikałam komunikacji miejskiej, ale byłam kilka razy świadkiem, że starsza kobieta kazała kobiecie w ciąży ustąpić sobie miejsca. Z jednej strony, rozumiem, że starsi muszą siedzieć, tylko że z drugiej strony, nie potrafię zrozumieć, że kilka siedzeń dalej siedzi młody chłopak i do niego taka pani już nie podejdzie. Ale całe szczęście, że Ty masz inne doświadczenia 🙂 To pozwala wierzyć, że jeszcze istnieją dobrzy ludzie. A co do kolejek w sklepie, to przyznam szczerze, że z tymi kasami pierwszeństwa to różnie bywa, bo zazwyczaj sam z siebie nikt Cię nie przepuści, tylko musisz się upomnieć o swoje, a to trochę mija się z ich celem.

  • Słuszna prawda, człowiek człowiekowi wilkiem, a kobiety są w tym mistrzyniami, niestety

    • Ja się często zastanawiam z czego to wynika. Czy my kobiety jesteśmy aż na tyle zazdrosne i zawistne? Czy może skrajnie egoistyczne?

  • No cóż, ja ostatnio miałam ochotę naprawdę nawrzeszczeć na pewną starszą panią. Najpierw wepchała się przede mnie w kolejce u lekarza, ale to mnie niespecjalnie ruszyło, natomiast ruszyło mnie to, że cały czas próbowała mnie w tej kolejce przesunąć do tyłu, niemiłosiernie się na mnie pchając. Nie ruszyłam się nawet na milimetr, ale musiałam też mocno zagryzać zęby, bo pani nieźle mi podniosła ciśnienie i gdybym się już odezwała, to nie byłoby miło 😉

    • Oj, kolejki u lekarza to jest klasyka gatunku. Zabrakłoby miejsca, żeby to wszystko opisać. Mnie najbardziej denerwuje to, że u mnie w przychodni, starsze kobiety stoją już pod nią od godziny 5:30 (a rejestracja otwierana jest o 7) i na to mają wystarczająco siły i zdrowia, ale żeby potem czekać w kolejce do lekarza to już nie za bardzo. Tym bardziej, że zapisy są na określoną godzinę, a one potrafią przyjść 2 godziny przed swoją wizytą i się wpychać, bo są zbyt chore, żeby czekać. Nie wiem, może spieszy im się do pracy 😉

  • Wydaje mi się, że to kwestia wieku i naszego uwielbienia do narzekania :/ Niestety ciągle jestem światkiem podobnych sytuacji :/ Wczoraj będąc na zakupach z dzieckiem, podeszłam do kasy i zaczęłam wypakowywać jedzenie. Starsza Pani z pełnym wózkiem podchodzi i oświadcza, że wejdzie przede mnie za czym się wypakuję z tym dzieckiem. Odpowiedziałam jej, że przecież sama ma cały koszyk zakupów… na szczęście obyło się bez szeptanych uprzejmości… bardzo mi doskwiera to negatywne nastawienie do wszystkiego dużej części naszego społeczeństwa…

    • Takich sytuacji jest tysiące. Ja czasami mam wrażenie, że niektórzy starsi ludzie są przekonani, że mają więcej praw i przywilejów ze względu na wiek. Oni często oczekują od nas bezwzględnego szacunku, ale niestety bardzo często nie dają tego samego nam, młodym. A przecież każdy człowiek ma swoje prawa i zasługuje na szacunek.

  • Dobrze, że trafiłaś na taką co odpuściła, bo niektóre panie to są tak zawzięte, że nie dosyć, że nie odpuszczą, to jeszcze powiedzą kilka miłych słów. A jeśli chodzi o tą politykę kolejkową to niestety mało osób to respektuje, więc zazwyczaj i tak się kończy dyskusją. To jest trochę przykre, że zawsze tak trzeba walczyć o swoje.

  • To prawda, egoizm i brak empatii to jedno, ale większość ludzi po prostu nie zastanawia się nad tym co mówi i robi.

  • To jest zwykły egoizm i brak empatii. Ale to smutne, że żyjemy w takim świecie, że każdy jest zdany na siebie, bo czasami nawet wzajemnego szacunku brak.

  • Ja przez Grójec tylko przejeżdżam, jak jadę do rodziców, ale dobrze wiedzieć. Ja kiedyś byłam świadkiem, jak kobieta została wyproszona z wózkiem ze sklepu, więc zostawiła dziecko na zewnątrz i poszła robić zakupy. Powiem szczerze, że byłam w szoku, aż się zaczęłam zastanawiać, czy to matka, czy niania, bo nie wierzyłam własnym oczom. Ale nie mnie to oceniać, każdy sobie radzi, jak umie.

  • Napisałaś bardzo ważne słowa. Ja również uważam, że nie warto zniżać się do czyjegoś poziomu i po prostu być sobą. najbardziej jednak denerwuje mnie fakt, że duża ilość starszych ludzi narzeka, a wręcz oburza się, że młodzi ludzie są niewychowani, a tymczasem oni często nie reprezentują sobą lepszego wychowania.

  • Święta prawda. Nawet najmniejsza drobnostka potrafi wywołać burzę. A przecież wystarczy odrobina akceptacji i szacunku. Tak niewiele trzeba, żeby zachować przyzwoite relacje, ale niektórych nawet na to nie stać.

  • Niestety. Oczywiście nie można generalizować, bo nie zawsze tak jest. Ale moim zdaniem takie sytuacje w ogóle nie powinny się zdarzać, a zdarzają się bardzo często.

  • Nie potrafią, bo często nie widzą nic poza czubkiem swojego nosa. Czasami mam wrażenie, że spora część osób wychodzi z założenia „Ty nie możesz mieć lepiej ode mnie, więc nie będę miły i uprzejmy”. To przykre…

  • Życie byłoby zdecydowanie łatwiejsze, gdyby każdy był dla siebie uprzejmy i okazywał sobie wzajemny szacunek i empatię.
    Ja też mam nadzieję, że taka nie będę. A jak kiedykolwiek będę miała takie zapędy, to zajrzę ponownie do tego, co napisałam.

  • Ja wychodzę z założenia, że będę szanowała osoby, które szanują również mnie. Dla mnie wiek do niczego nie zobowiązuje.

  • Ja mam wrażenie, że niektóre z nich myślą, że pójście do kościoła po prostu wszystko załatwi.

  • Płeć oczywiście nie ma znaczenia. Tak jak napisałaś, to smutne, że zamiast sobie nawzajem pomagać, ludzie są przeciwko sobie. Czasami mam wrażenie, że każdy się tylko martwi o to, aby drugi nie miał lepiej.