Jesteś lepszą matką ode mnie…

Tak to już w życiu jest, że wszyscy wiedzą lepiej ode mnie, co jest dobre dla mojego dziecka. Szczególnie ta emerytowana pani z klatki obok, ta dziewczyna, którą spotykam od czasu do czasu w piaskownicy i te ciotki, które widzą moje dziecko dwa razy do roku. Wszyscy, a raczej wszystkie wokół wspierają mnie swoimi dobrymi radami, a najchętniej to wychowałyby za mnie moje dziecko. Bo przecież nie nadaję się do roli matki i istnieje ogromne ryzyko, że skrzywdzę swoje dziecko. Co więcej, zrobię to świadomie, bo nie posłucham ich cennych rad.

Na dodatek te wszystkie mądre książki, poradniki i czasopisma, nafaszerowane złotymi radami, z których każda jest jedyna i właściwa. Nieważne, że jedna sugeruje, abyśmy pozwalali dziecku wypłakać się, a druga każe je utulić gdy tylko zakwili. Według kolejnej powinniśmy podawać tylko i wyłącznie zmielone jedzenie łyżeczką, a inna propaguje karmienie metodą BLW. I tak dalej, bez końca… dać smoczek, czy unikać go jak ognia, nosić dziecko, czy nie, karać i nagradzać, czy budować wewnętrzną motywację…

Nie wspominając już o kopalni wiedzy, jaką jest internet, król sprzecznych informacji.

 

W co wierzyć? Komu zaufać?

SOBIE I SWOJEJ INTUICJI.

 

Ja zaufałam, dlatego też…

 

Nie wtrącaj się w nasze codzienne sprawy, zajmij się swoim dzieckiem i swoim życiem.

Nie mów mi, co ma jeść moje dziecko. Mnie nie obchodzi, czy twoje je wyłącznie pączki, czy szpinak. Moje będzie jadło, to co ja zadecyduję. Więc jeśli jesteś tego świadoma, to nie proponuj mu rzeczy, których nie pozwalam mu jeść.

Nie mów mi, jak mam ubierać moje dziecko. Dla mnie Twoje może chodzić zimą w sandałach, a latem w kożuchu. Ja swoje będę ubierać, jak chcę.

Nie mów mi, co ma robić moje dziecko, jak powinno się zachowywać, jak się bawić. To ja będę o tym decydować. Nie zwracaj mu uwagi w mojej obecności. Nie zmuszaj go do niczego.

Nie wmawiaj mi, że jest chore lub że coś mu dolega. Ty masz tylko szczątkowy obraz, to ja jestem z nim 24 godziny na dobę.

Nie obgaduj mnie za plecami. Nie mów sobie pod nosem ” tak zimno, a to dziecko tak lekko ubrane”, udając że nie chcesz żebym usłyszała. Miej odwagę powiedzieć mi to prosto w oczy.

Nigdy mi nie mów „a nie mówiłam…”, bo to do niczego nie prowadzi. Może oprócz tego, że chcesz udowodnić swoja przewagę nade mną.

Powstrzymaj się zanim powiesz „nie chce się wtrącać, ale…”. Skoro nie chcesz się wtrącać, to nie rób tego.

Tak samo jak Ty, ja też mam swoje racje, do których jestem przekonana. Nie zamierzam ci się tłumaczyć. Nie podważaj ich.

Bez względu na to, czy mam lat 18, 28, czy 38, jestem początkująca matką i mam prawo popełniać błędy, których konsekwencje ponoszę tylko ja i moje dziecko, Tobie nic do tego.

Nie przedstawiaj mi macierzyństwa w czarnych barwach. Nie pomożesz mi jeśli wzbudzisz mój strach.

Nie zadawaj mi pytań w stylu „no jak to, twoje dziecko jeszcze nie przesypia nocy, jeszcze nie siedzi, nie chodzi, nie mówi?”. Co zamierzasz przez to osiągnąć?

Nie krytykuj mnie, ani mojego dziecka, chyba że sama nie masz sobie nic do zarzucenia.

To, że masz jedno, trójkę, czy piątkę dzieci nie oznacza, że jesteś autorytetem w dziedzinie wychowywania.

Nie udzielaj mi rad, jeśli cię o to nie poproszę. Jeszcze nie czuję się pewnie w roli matki, więc nie zawsze będę potrafiła puścić twoje rady mimo uszu, nawet jeśli intuicja będzie podpowiadała mi, że nie masz racji.

Nie mów mi, że nie jestem matką idealną. Owszem, nie jestem i nigdy nie będę, bo nie ma ludzi idealnych.

Wspieraj mnie, a nie osądzaj, bo sama jesteś matką i świetnie zdajesz sobie sprawę z tego, że początki bywają trudne.

Niestety, udzielając mi dobrych rad, często nie kierujesz się dobrem mojego dziecka, czy moim, ale chorą rywalizacją, aby pokazać mi że jesteś lepszą matką ode mnie.

 

Nie wątpię, że jesteś lepszą matką ode mnie dla swoich dzieci. Ale moje dziecko nigdy nie będzie miało lepszej matki ode mnie.

 

A Wy, co jeszcze dopisałybyście do mojej listy?

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Ja również tak uważam. Niestety, czasami z tym trudno u początkujących matek, które zewsząd zalewane są złotymi radami, a na dodatek hormony szaleją 🙂

  • A Ty dużo dostajesz takich złotych rad?

  • Niektóre rady rzeczywiście są przydatne, ale spora ich część jest z palca wyssana. Jednak każda matka musi nauczyć się, jak sobie z nimi radzić. Najtrudniej jest tym początkującym.

  • Coś w tym jest 🙂

  • Zgadzam się, że każdy powinien wychowywać swoje dzieci po swojemu. Tylko szkoda, że nie wszyscy to rozumieją 🙁

  • Kinga Lalowicz

    Zawsze najlepiej ufać własnej intuicji i żyć zgodnie z nią. Nie tylko w kwestii wychowywania dzieci, ale każdej jednej. To jest również i moja dewiza 🙂

  • Gosia

    Sama prawda, fantastycznie napisane. Czytałam z przyjemnością.

  • Marlena Czerwińska

    Nie ma jak to słuchać swego serca i swego sumienia reszta jest nieważna.

  • Brawo, tak trzymaj. Twoje dziecko nie ma i nie będzie miało lepszej mamy. I tak mądrej. naprawdę mądry, dojrzały tekst

  • Mam w rodzinie jedną osobę, która zachowuje się jak sto obcych na ulicy. Ma zawsze gotową wersję, skuteczne rozwiązanie, najlepszą poradę medyczną i wychowawczą. Jak dobrze, że jest daleko ode mnie. Nigdy nie wchodzę w polemikę z osobami, które mają tak wiele do powiedzenia na tematy, które ich nie dotyczą. Ta zasada dobrze sprawdza się w praktyce 😉