Jak ona to robi?

Gdy stajesz się matką twój świat wywraca się do góry nogami. Dokonuje się życiowa rewolucja, która oczywiście przynosi zmiany na lepsze. Odkrywasz w sobie umiejętności, talenty, a przede wszystkim możliwości, które nie mieściły się w twoich najśmielszych snach. Na światło dzienne wychodzą twoje nadprzyrodzone siły, które zaczynasz wykorzystywać każdego dnia. A wszyscy wokół pytają się, jak ona to robi?

Nawet jeśli w trakcie ciąży zostaniesz posądzona o syndrom „baby brain”, to nie masz się o co martwić. To tylko chwilowy spadek formy, spowodowany generalnym remontem w twoim mózgu, który ma na celu powiększenie jego przestrzeni. A jeśli po porodzie ten stan nadal trwa, to również nie jest to powód do obaw. Ty po prostu zapominasz o całym świecie po to aby móc w 100% skupić się na swoim dziecku.

Jednak mimo tych ewentualnych problemów z pamięcią, nadal pozostajesz nieziemską istotą, która jest w stanie rozwiązać wszystkie problemy, zarówno te małe, jak dziura w spodniach, jak i te duże, jak zgubiony przyjaciel-miś, czy otwarta rana na kolanie, bo wystarczy plasterek, magiczny całus i od razu przestaje boleć.

A oto kilka umiejętności matki, o których zwykły śmiertelnik może sobie tylko pomarzyć:

Maksimum efektywność przy minimalnej ilości snu

Twoje dziecko, szczególnie podczas pierwszych lat życia, starannie zadba o to, aby niedostatek snu nie stanowił żadnej przeszkody w efektywności twoich działań. Nie masz się co obawiać, nie pozwoli ci się wyspać, dzięki czemu w końcu opanujesz do perfekcji wyrabianie 200% normy przy minimalnej ilości snu. Matka jest istotą bardzo elastyczną i szybko przystosowuje się do nowych warunków.

Nie przejmuj się również stwierdzeniem, że efektywny sen wpływa na jakość twojego życia. Matek to nie dotyczy. Macierzyństwo to takie przedłużenie życia studenckiego, tylko na trochę wyższym poziomie zaawansowania. Impreza trwa około 20 godzin na dobę, a sen 4, oczywiście z krótkimi przerwami, bo albo pojawia się ochota na jeszcze jedno drinka, albo silna potrzeba skorzystania z toalety, a potem trzeba jeszcze trochę pośpiewać i pokołysać się. Po prostu tańce i zabawa do białego rana, dla tych najbardziej wytrwałych, a zazwyczaj tylko ty i twój brzdąc pozostajecie na parkiecie do samego końca.

Ten wyższy poziom zaawansowania zawiera w planie tylko ćwiczenia, które wymagają od ciebie 100% zaangażowania. Nie ma mowy o wykładach, na których możesz się zdrzemnąć, czy tym bardziej o weekendach i wakacjach, kiedy to możesz odespać zarwane noce. Ale nie masz się czym przejmować, bo twój imprezowy towarzysz zadba o to, że nawet nie będziesz miała chwili na to, żeby pomyśleć o tym, jak bardzo chce ci się spać.

Poruszać się bezszelestnie niczym kot

Bezszelestne poruszanie się również opanowujesz do perfekcji. Jeśli chcesz mieć czas na domowe obowiązki, czy po prostu chwilę dla siebie, to ta umiejętność okazuje się niezbędna. Bo jak wiadomo możesz sobie na to pozwolić tylko wtedy, gdy twoje dziecko zapadło w błogi sen, a zarówno dla ciebie, jak i twojego dziecka, lepiej żeby ta błogość nie została zakłócona.

W ten właśnie sposób, uczysz się rzeczy, które dla innych wydają się niewykonalne. Bezszelestnie opróżniasz zmywarkę, robisz obiad, czy nastawiasz pranie. Rezygnujesz z odkurzania na rzecz zamiatania, pocieszając się, że przynajmniej spalisz więcej kalorii. Spuszczanie wody w toalecie pozostawiasz na czas po drzemce, a gdy myjesz ręce, kran odkręcasz na minimalny strumień. A gdy mimo to, twoja cicha krzątanina przyczynia się do zaburzenia snu twojego malucha , następnym razem nie pozostaje ci nic innego, jak tylko położyć się z książką w ręku i opanować bezszelestne przewracanie stron. Bo przecież, jak powszechnie wiadomo, efektywny sen dziecka to priorytet, a ty jesteś odpowiedzialna za spełnienie tej potrzeby, nawet gdyby wymagało to od ciebie ogromnego wyrzeczenia w postaci czytania przez 2 godziny.

Wielozadaniowość

Jedną ręką mieszasz kaszkę, w drugiej trzymasz książkę, nogą kołyszesz dziecko w bujaczku, a w międzyczasie zerkasz na telewizor i podgryzasz kanapkę. Ta sytuacja jest ci znana? Jeśli jesteś matką, to zapewne tak i to doskonale. To jest właśnie wielozadaniowość, czy jak kto woli multitasking. A stwierdzenie, że robiąc wiele rzeczy naraz, nic nie robisz w pełni efektywnie możesz włożyć między bajki, bo jak w przypadku snu, matek to nie dotyczy. Najlepszym dowodem na to jest twoja codzienność, kaszka ugotowana, jeden rozdział książki przeczytany ze zrozumieniem, dziecko śpi w bujaczku, ty najedzona, a fabuła filmu cię mocno wciągnęła. Teraz więc możesz dokończyć oglądanie filmu, prasując, pijąc kawę i jedząc ciasto.

Oczy dookoła głowy

Jak powszechnie wiadomo, matka, nie odwracając głowy, widzi wszystko, co się dzieje za jej plecami. Możesz więc spokojnie zmywać naczynia, rozmawiać z koleżanką, nie obawiając się, że twojej uwadze umknie coś istotnego, jak zabawy kuchennym nożem, pisanie po ścianie permanentnym pisakiem, czy skakanie z 3 metrowej drabinki.

Dar przekonywania

Nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych. Twoje dzieci zrobią wszystko czego chcesz. I to nie pod groźbą kary, ale dzięki twojemu urokowi osobistemu, który sprawia, że masz ogromny dar przekonywania. Twój niemowlak nie chce spróbować brokułowej papki? Nie ma takiej możliwości. Tańczysz, śpiewasz, raz jesteś żabką, a za chwilę stajesz się kurką, czy krówką. Jesteś lepsza, niż jakakolwiek kreskówka, czy show w telewizji. Swoim wystąpieniem wywołujesz uśmiech na twarzy Twojego malca i korzystając z okazji łyżeczka ląduje w jego buzi. Oczywiście, nie myśl, że to jest zmuszanie, Ty po prostu dajesz mu bezcenną szansę doświadczania nowych rzeczy.

Siła fizyczna

Już sama ciąża jest niczym trening na siłowni. W dodatku, jeszcze chyba nigdy nie ćwiczyłaś tak intensywnie i tak wielu partii mięśni na raz. Każdego dnia dźwigasz kilkanaście kilogramów i niestety, nie możesz ich odłożyć i odpocząć. Wchodzisz z nimi po schodach, sprzątasz, prasujesz, kąpiesz się, a nawet zabierasz je do toalety.

Potem gdy twoje dziecko pojawia się na świecie, czujesz ogromną ulgę. Jednak po krótkim czasie znowu zaczynasz regularny trening, zarówno siłowy, jak i interwałowy. Każdego dnia biegasz po schodach z wózkiem w jednej ręce, z dzieckiem w drugiej i całą torbą zakupów na ramieniu. Z każdym dniem stopniowo zwiększasz obciążenie, bo twój maluch przybiera na wadze, a w konsekwencji następuje przyrost twojej masy mięśniowej. Tym sposobem, po 3-4 miesiącach wyglądasz niczym kulturysta.

Sprinter

Nie tylko przybywa ci mięśni, ale również doskonalisz się w bieganiu. Na początku biegasz z wózkiem, bo tylko zdążysz odejść trochę od domu, a twoje dziecię podnosi krzyk jakby je ze skóry obdzierano. Dlatego też nie pozostaje ci nic innego jak bieg przełajowy przez osiedle, z dodatkowym utrudnieniem – wózkiem przed sobą.

Kolejnym etapem jest bieganie krótkodystansowe. Już w fazie raczkowania, czy też pełzania twój maluch potrafi cię nieźle zadziwić prędkością z jaką potrafi się poruszać, na szczęście jeszcze na krótkich odcinkach. Robisz sobie spokojnie obiad w kuchni, zadowolona, że dziecko grzecznie siedzi na podłodze, zajęte durszlakami, łyżkami i innymi frapującymi przedmiotami. Aż tu nagle odwracasz się, a po nim ani śladu. Mając świadomość, że zostawiłaś balkon otwarty, biegniesz co tchu do salonu i widzisz swojego szczęśliwego brzdąc, jak wyrzuca te wszystkie frapujące przedmioty i z zaciekawieniem obserwuje, jak spadają.

Maluch bardzo dba o Twoja kondycję, więc z czasem motywuje cię zarówno do wydłużenia dystansów, jak i zwiększania prędkość. Tak więc, biegasz ile sił w nogach, bo jak powszechnie wiadomo dzieci uwielbiają uciekać, zarówno na dwóch nóżkach, jak i na rowerkach.

Doskonały refleks

Zawsze w porę chwycisz rączkę dziecka, zbliżającą się do zwisających końców obrusa, na którym znajdują się kubki z gorącą herbatą, czy do ptasiej kupki leżącej na ławce przed blokiem. Zdążysz złapać dziecko spadające z drabinki, nawet jeśli przed chwilą stałaś 20 metrów od niego. A gdy spada z krzesła, łapiesz je w locie. Jesteś niczym Spiderman, posiadasz matczyną siłę, matczyną szybkość, matczyny chwyt oraz matczyny zmysł.

Spostrzegawczość

W przeciągu sekundy zauważasz, że tata źle zapiął śpioszki, czy też na łyżeczce, którą już zbliża do buzi dziecka znajduje się papka niewiadomego pochodzenia. Zauważysz każdą krostkę, czy plamkę na skórze twojego malucha. Przychodzisz do znajomych i wystarczy jeden rzut oka na mieszkanie, żeby wyłapać wszystkie potencjalne zagrożenia dla twojego dziecka. Patrzysz na swojego brzdąca i już po minie wiesz, że coś kombinuje albo że już coś spsocił. Taki to już urok matek, w testach na spostrzegawczość, jesteśmy nie do pokonania.

Oaza spokoju

Sama nie wiesz, skąd masz takie ogromne pokłady cierpliwości. Ty, która do tej pory była w gorącej wodzie kąpana i musiała mieć wszystko na już. A tu nagle przed wyjściem z domu czekasz pół godziny, aż twoje dziecię podejmie kilkanaście prób i w końcu uda mu się założyć skarpetki, czy buty. To nic, że masz coś ważnego do załatwienia, przecież trzeba pozwalać dziecku na samodzielność.

W trakcie posiłków, pośpiech również niewskazany, więc czekasz ile trzeba, aż twój maluch trochę pobawi się jedzeniem, połowę zrzuci na podłogę, cały się wysmaruje, a w międzyczasie coś zje. Potem z uśmiechem na ustach wszystko sprzątasz, myjesz dziecko i tak trzy razy dziennie.

Motywacja

Jesteś tylko człowiekiem, więc ciebie również nachodzą myśli, że masz dość, że już nie dasz rady zmieniać pampersa po raz setny, wstawać w nocy co pół godziny, czy robić trzy różne obiady, bo twoje dziecko nie jest dzisiaj w nastroju i samo nie wie, czego chce. Jednak wystarczy tylko jeden uśmiech, czy jedno słowo „plosę”, a ty z entuzjazmem, którego zwykły człowiek nie potrafi pojąć, zabierasz się za codzienne obowiązki.

Kreatywność

Mówi się, że dzieci są niesamowicie kreatywne. Zgadnij, od kogo tej kreatywności się uczą? Jasne jak słońce, że od ciebie. Bo gdy już od godziny, twoje dziecię pałęta ci się pod nogami, znudzone wszelkimi zabawkami, a ty musisz pilnie coś zrobić, nie pozostaje ci nic innego, jak uruchomić swoje ukryte pokłady kreatywności i przedstawić mu jakieś propozycje zajęć nie do odrzucenia, typu przesiewanie mąki przez sitko, przesypywanie ryżu przez lejek, czy przelewanie wody z wiadra do miski za pomocą konewki. Nic nie szkodzi, że prawdopodobnie będziesz miała bajzel w całym domu. Dasz radę. Nie zapominaj o tym, że jesteś wielozadaniową oazą spokoju.

Agresywność

Niech wszystkie ciotki, zagrażające zdrowym nawykom żywieniowym, czy uzębieniu twojego dziecka, mają się na baczności. Będąc matką, potrafisz walczyć jak lwica.

Gdy jakiś starszak uderzy twojego malucha albo celowo obsypie mu oczy piaskiem, ty oddasz ze zdwojoną siłą. Jednym słowem, żadna bójka ci nie straszna.

Pomyśl sobie, co to będzie, gdy w końcu się wyśpisz? Zawojujesz cały świat.

jak ona to robi 2

jak ona to robi 4

jak ona to robi 5

jak ona to robi 6

jak ona to robi 7

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Oj skąd ja to znam 🙂 Mam dokładnie tak samo.

  • Ja co prawda, oazą spokoju również nie jestem, ale czasami mam tyle cierpliwości do Melushki, że nie mam pojęcia skąd ją biorę 😉

  • Jesteśmy po prostu wyjątkowe, a dzieci dają nam ogromną motywację i siłę do działania 🙂

  • Mnie się czasami udaje wyspać, jak jadę do rodziców i wtedy moja mama przejmuje pieczę nad moją córką, ale niestety to się rzadko zdarza. Ale jak już się zdarzy, to korzystam do woli 🙂

  • Dokładnie, niestety pracodawcy zazwyczaj nie dostrzegają naszych nieziemskich sił. Nie wiedzą co tracą ;D

  • I bardzo dobrze 🙂 U nas również mąż odczuł ogromne zmiany po pojawieniu się dziecka na świecie. Trzeba wychodzić naprzeciw stereotypowym podziałom ról w małżeństwie 🙂

  • Oczywiście, że są takie kobiety, bo od każdej reguły są wyjątki 🙂 A co do życiowego przewrotu, to ja bym nawet zaryzykowała stwierdzenie, że dla ojca często te zmiany są bardziej odczuwalne, bo tak jak napisałeś on musi poradzić sobie nie tylko z dzieckiem, ale również z żoną. Poza tym my, kobiety, mamy hormony i różne inne czynniki, które ułatwiają nam przeżyć tę rewolucję, a mężczyźni muszą radzić sobie na swój sposób.

  • Ciekawy wpis 🙂

  • Ja też się często sobie dziwię 😉 My to po prostu mamy we krwi 😀

  • Cieszę się bardzo, że udało mi się Ciebie rozbawić i podnieść samoocenę ;D Bezszelestne poruszanie się to jest świetna umiejętność. Jedyne czego mi jeszcze brakuje to zdolność teleportacji, oczywiście ze wszystkimi klamotami około dziecięcymi, tak żeby nie trzeba było się pakować.

  • Oczywiście, że tak, bo kto by lepiej ogarnął naszą całą rzeczywistość, niż my same ;)?