Jak odstawić dwulatka od piersi? Nasz sprawdzony sposób

Niestety (do niedawna, ku mojemu ogromnemu ubolewaniu), nikt nie wynalazł magicznego sposobu na odstawienie dziecka od piersi. Szczególnie, jeśli mowa o dziecku około dwuletnim, które cechuje dosyć wysoki stopień uzależnienia. Co więcej, jego świadomość tego co dzieje się wokół jest coraz większa. A co za tym idzie, chce być bardziej samodzielne i podejmować własne decyzje. Jak wiadomo, wszystko wie najlepiej i ma najwięcej do powiedzenia.

 

Dlatego wszelkie próby przemówienia mu do rozsądku poprzez tłumaczenie, że jest już za duże na jedzenie cysia, czy że Karol, Marysia i Hania są młodsi i już nie jedzą cysia, mogą spalić na panewce. Na tym etapie nasz maluch wie co dla niego najlepsze, więc nie zdziwmy się, gdy usłyszymy ripostę w stylu: jestem już duży, więc mogę jeść cysia. Przygotujmy się na to, że każdy nasz argument może zostać użyty przeciwko nam.

 

Nie mamy również co liczyć na to, że dwulatek złapie się na sztuczki typu smoczek zamiast piersi. Nawet najlepszej jakości silikon, czy lateks, kształtem do złudzenia przypominający pierś mamy, w wersji dla leniwych z samoistnie lecącym mlekiem, nie załatwi sprawy. Na tym etapie chodzi o coś więcej, niż zaspokojenie potrzeby ssania, o której nasz maluch już dawno zapomniał, czy głodu, który może ukoić na wiele innych ciekawszych, często bardziej smakowitych sposobów. Żadna, nawet najdroższa butelka, nie zastąpi mu ciepła, bliskości i bicia serca mamy.

 

Specyfiki typu musztarda, cytryna, czy gencjana również mogą nie odnieść pożądanego skutku. Może się okazać, że smak cytryny i musztardy przypadną naszemu maluchowi do gustu. Gencjana – niekoniecznie, ale jej kolor może okazać się bardzo interesujący. Poza tym, dwulatek doskonale wie do czego służy woda i ręcznik, więc w tym przypadku zapewne wpadnie na pomysł ich wykorzystania.

 

Obranie bardziej ekstremalnego kierunku, czyli wyjazd mamy na kilka dni i pozostawienie dziecka pod opieką taty lub innej bliskiej osoby, to, według mnie, rzucenie go na zbyt głęboką wodę. Odstawienie od piersi raczej nie należy do łatwych etapów, zarówno dla dziecka, jak i dla matki. To czas kiedy maluch potrzebuje wsparcia i bliskości mamy.

 

My kilka razy próbowaliśmy, a raczej tylko przymierzaliśmy się, do odstawienia się od piersi. Przyznam szczerze, że ogromnie się bałam tego, jak Melushka zareaguje i że bardzo to przeżyje. Ciągle nie potrafiłam znaleźć odpowiedniego momentu, bo a to była chora, a to zbyt wiele się działo. A tak naprawdę nie potrafiłam po prostu  podjąć decyzji. Koniec końców, okazało się, że to nie ona, tylko ja nie byłam na to gotowa. Wiedziałam, że jak już podejmę decyzję, to nie będzie od niej odwrotu. Bałam sie, że stracę coś cennego – ogromną bliskość, której nie będę w stanie zastąpić niczym innym. Na szczęście, myliłam się.

 

Decyzję podjęłam z dnia na dzień. Jeśli chodzi o zmiany w moim życiu, najlepiej gdy dzieją się nagle, z zaskoczenia. Bo im więcej się zastanawiam, analizuję, tym trudniej jest mi podjąć decyzję. Tym razem również nie byłam przygotowana, nie czułam się gotowa. Planowałam jednak powrót do pracy i zapisanie Melushki do żłobka. Dlatego też uznałam, że jak nie teraz, to nie wiem kiedy nadejdzie lepszy moment. A nie chciałam serwować jej wszystkich zmian na raz.

 

Było mi o tyle łatwiej (albo i trudniej), że Melushka była przy piersi tylko wieczorem przed zaśnięciem oraz w nocy. Z karmienia dziennego zrezygnowała sama, mając ok. 13-14 miesięcy. Zdarzały się chwile, że chciała powrócić, ale zawsze w takich momentach starałam się odwrócić jej uwagę zabawą lub innymi ciekawymi zajęciami. Wieczorami i nocą nie było to możliwe. A w zasadzie było, ale zamieniając cysia na zabawę, wpadłabym z deszczu pod rynnę. Bo o ile przy pierwszej opcji sen jako tako był możliwy, o tyle przy drugiej już nie za bardzo.

 

I tak pewnego dnia, a w zasadzie popołudnia, stwierdziłam, że najwyższa pora na pożegnanie. Nie miałam żadnego planu, wszystko działo się intuicyjnie, pod wpływem chwili. Gdy zbliżała się wieczorna pora karmienia, powoli przygotowywałam Melushkę do tego, że trzeba już pożegnać się z cysiem, bo jest trochę chory, a ona jest już dużą dziewczynką. Ona oczywiście zgodziła się i zadała mnóstwo pytań à propos jego choroby. Spokojnie i cierpliwie wytłumaczyłam jej, że jutro będę musiała iść do lekarza i zobaczymy co powie.  Pozwoliłam jej być przy piersi przed zaśnięciem, a potem kazałam pożegnać się z cysiem. Nie pokładałam zbyt dużych nadziei na to, że uda się za pierwszym razem, bo wiele razy przyznawała mi rację, że jest już dużą dziewczynką i nie będzie chciała cysia, a potem okazywało się, że jednak zmieniła zdanie.

 

Noc była w miarę spokojna. Budziła się kilka razy, może trochę częściej niż zazwyczaj, ale po krótkim tłumaczeniu, że cysio jest chory, więc nie wolno jeść mleczka, przytulała się do mnie i zasypiała. Następnego dnia, z samego rana, przypięłam sobie do bluzki dwie czarne kokardki i zaczęłam ponownie jej tłumaczyć, że cysio jest chory, że mnie boli i dzisiaj idę do lekarza. Obowiązkowo założyłam półgolf, żeby był ograniczony dostęp do piersi.

 

Potem oczywiście wyszłam z domu, niby że do lekarza i gdy wróciłam, zdałam jej relację z wizyty. Przekazałam smutną informację, że pan doktor uznał, że cysio jest bardzo chory i nie wolno go dotykać. Oczywiście, bardzo się zmartwiła, ale okazała zrozumienie i empatię. Obok czarnych kokardek na bluzce, razem przykleiłyśmy plasterki i tak naprawdę cały dzień temat kręcił się wokół choroby jej ukochanych cysiów.

 

Chciałam aby w tym wszystkim Melushka poczuła się ważna, aby wiedziała, że liczę się z jej zdaniem i uczuciami. Dlatego też cały czas zapewniałam ją, że wiem jak jest jej trudno, że może być smutna. Pytałam się czy mi pomoże, czy będzie dzielna, czy da wyzdrowieć cysiowi. A ona za każdym razem zapewniała mnie, że tak. Do tego wszystkiego cały czas ją przytulałam, miziałam i byłam przy niej. Starałam się okazywać jej tyle bliskości, ile tylko potrafiłam.

 

Potem przyszedł wieczór, a wraz z nim obawa, że nie damy rady. Strasznie bałam się jej płaczu. Wiedziałam, że gdy będzie płakała, ja od razu zrezygnuję. Jednak nic takiego się nie stało. Nie uroniła ani jednej łzy. Gdy zasypiała, przytulałam ją, miziałam, śpiewałam jej. Zasypianie trwało znacznie dłużej, niż zazwyczaj, ale udało się. Noc była z kilkoma pobudkami, ale już bez cysia. To był nasz mały sukces, a w zasadzie ogromny krok do przodu.

 

Z każdym kolejnym dniem było coraz łatwiej. Melushka bardzo szybko przyzwyczaiła się do nowej sytuacji, czym niesamowicie mnie zdziwiła, bo czasami wydawało mi się, że będzie na piersi do osiemnastego roku życia 😉 Jeszcze przez kilka dni martwiła się, że cysie są chore, a ja nadal chodziłam z czarnym kokardkami i plasterkami na bluzce. Potem jednak temat rozmył się nie wiadomo kiedy.

 

Byłam przygotowana na to, że Melushka może mieć kryzys, że zacznie płakać i domagać się cysia. Na szczęście, nic takiego nie miało miejsca. A mnie aż trudno było uwierzyć, że poszło nam tak łatwo. Bo czasami miałam wrażenie, że nigdy nam się nie uda. A jednak…

 

O czym należy pamiętać gdy chcesz odstawić dwulatka od piersi?

 

POCZEKAJ NA ODPOWIEDNI MOMENT

Nie funduj swojemu dziecku kilku zmian na raz. Odstawienie od piersi to dla niego życiowa rewolucja, więc nie planuj na ten czas powrotu do pracy, posłania go do żłobka, czy odpieluchowania. Postaraj się poczekać na czas, kiedy wasze życie będzie toczyło się w miarę spokojnym torem.

 

 

NIE RÓB TEGO NA SIŁĘ

Jeśli maluch bardzo płacze, buntuje się, może to oznaczać, że nie jest jeszcze gotowy na odstawienie od piersi. Dlatego też jeśli masz taką możliwość, odłóż to na później. Zaoszczędź stresu zarówno jemu, jak i sobie. Spróbuj ponownie za tydzień, dwa lub miesiąc. Odpowiedni moment na pewno nadejdzie.

 

 

POSTARAJ SIE WYTŁUMACZYĆ

Dwuletnie dziecko już wiele rozumie. Co prawda, ma swoje własne racje i mądrości, i czasami bardzo trudno przekonać je do zmiany zdania. Ale da się.

 

 

POZWÓL DZIECKU DECYDOWAĆ

Dwuletnie dziecko bardzo lubi, gdy ma na coś wpływ i bierze udział w procesie decyzyjnym. Dlatego w tym przypadku również mu na to pozwól. Nawet jeśli odstawienie od piersi to była tylko i wyłącznie Twoja decyzja, stwórz pozory, że maluch miał na nią jakiś wpływ. A jeśli nie wiesz jak, zawsze możesz poprosić go o pomoc.

 

 

BĄDŹ PRZY DZIECKU

Staraj się być przy dziecku jak najwięcej możesz. Poświęć mu cały swój wolny czas, aby czuło się kochane i wspierane. Daj mu do zrozumienia, że rezygnacja z piersi nie oznacza rezygnacji z bliskości z mamą.

 

 

BĄDŹ CIERPLIWA

Dla dziecka odstawienie od piersi to taki mały odwyk. Dlatego też może być marudne, drażliwe i płaczliwe. Staraj się zachować spokój i cierpliwość. Wspieraj je, jak tylko potrafisz najlepiej. Pokaż mu, że je rozumiesz i że ma prawo do bycia smutnym. Pozwól mu przeżyć „negatywne” emocje.

 

 

POMYŚL TAKŻE O SOBIE

Odstawienie od piersi to trudny etap nie tylko dla dziecka, ale również dla mamy. Bądź dla siebie wyrozumiała

 

 

NIE PRZEJMUJ SIĘ TYM CO MÓWIĄ INNI

Jedni będą mówili Ci, że już dawno powinnaś przestać karmić, inni powiedzą, że najlepiej jest karmić dopóki dziecko samo z tego nie zrezygnuje, a jeszcze inni stwierdzą: „rób co uważasz za słuszne”. Ja na Twoim miejscu posłuchałabym tej trzeciej opinii. Pamiętaj, że to Twoje dziecko i to jak długo będziesz je karmić zależy tylko od Ciebie.

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Super napisane! Dokładnie taką samą sytuacje miałam ze swoją 1,5 córcią. Po powrocie ze wspólnego tygodniowego urlopu, mała zaczeła budzic sie co 2-3 h na cyca a niekiedy nawet co godzine. Miarka sie przebrała, najpierw zaczełam sypiać w innym pokoju od córki, pomogło na 2 tyg. Pozniej znow historia sie powtorzyła. Zrobiłam to samo co ty, założyłam wysoki golf i powiedziałam ze cycuszki są chore i niestety nie ma mleczka w tej chwili bo sie wyczerpało. Pomarudziła i zasneła – pierwszy raz bez ssania cyca 😀 nie wierzylam ze to sie udało. Ale to była spontaniczna decyzja ja byłam zdetermionowana do działania. Chociaz przy poranku dawałam z 3 dni jeszcze, bo mnie tak piersi bolały. A na noc lezałysmy razem czytałysmy ksiazeczki i głaskałam ja po buźce. I opowiadałam o cycuszkach i mleczku.
    Jeszcze dzis (2,5) pamieta ze cycuszki są puste 😛

    • Mnie też było trudno uwierzyć, że poszło tak łatwo. Dzieci to są jednak mądre, tylko my matki czasami wątpimy w nie. Moja też ma dobrą pamięć, bo przyznam szczerze, że za jakiś czas zapomni w ogóle o tym że była karmiona piersią, ale ona nadal pamięta. A jak odstawiałaś córeczkę, to karmiłaś ją jeszcze podczas dnia?

  • Super, ale nie zgadzam się z jednym. Uważam, że uleganie płaczącemu dziecku pogorszy sprawę i następna próba odstawienia będzie jeszcze trudniejsza. jeśli podejmujemy decyzję to działamy do końca. Takie jest moje zdanie

    • Ja ogólnie jestem mało odporna na płacz mojej córki i chyba nawet nie chce być. Na „jęczenie” i płacz bez łez potrafię nie zareagować, ale jeśli maluch zanosi się od płaczu, to bardzo trudno to zlekceważyć.

  • Żaneta Bomba

    U nas było samoodstawienie, więc nie miałam takiego problemu 🙂 Mały pewnego wieczoru (miał 22 msc i pił moje mleczko wieczorami do snu i rano czasem) postanowił, że to ten dzień. Sam z siebie leżał, przytulał się i głaskał moją pierś. I to było jego pożegnanie, na drugi dzień ani razu nie poprosił, ani się nie przypominał. Z dnia na dzień 🙂

    • Żaneta, przyznam Ci się szczerze, że ja w głębi duszy również miałam nadzieję, że moja Mela odstawienie się sama, ale niestety miesiące mijały, a ona nic. Postanowiłam więc wziąć sprawy w swoje ręce i działać. Ale nie przypuszczałam, że uda się tak szybko.

  • U nas niestety nie był to nasz wybór. Miałam zapalenie zatok, które przez nie branie antybiotyku właśnie z uwagi na karmienie piersią zmieniło się w coś dramatycznego. I zostały sterydy. No więc musiałam odstawić. Ale mała miała wtedy rok, więc już nie było aż takiego żalu. Gdybym miała odstawiać tak na życzenie, Twoje rady trafione byłyby w samo sedno. 🙂

    • A chciałaś karmić dłużej? Czy cieszyłaś się, że tak potoczyła się sytuacja?

  • Zupełnie nie jestem w temacie, nie podzielę się zatem swoimi wskazówkami. Kładłabym nacisk na słuchanie głosów intuicji. 🙂
    Bookendorfina

  • Masz rację, najważniejsze, to żebyśmy my były gotowe. Nie tylko my, ale też dzieciaczki 🙂 W końcu to naprawdę duża zmiana. U nas poszło w miarę gładko, ale rok wcześniej niż u Was 🙂 Myślę, że gdybym to ja nie podjęła decyzji, dalej byłybyśmy na cycu, ale wracałam do pracy i czułam, że to właśnie ten moment.

  • Brawo, za tak długie karmienie! Dla mnie odstawienie było ciężkim przeżyciem, chyba cięższym niż dla niespełna rocznej córki. Świetne rady, w punkt!

  • gratuluję odstawiania. ciekawa metoda, ale jak widać skuteczna 😀 sensowne rady, ale rzeczywiście najważniejsze jest chyba to, żeby samemu do tego dojrzeć.

  • Maksio ma rok i właściwie karmimy się tylko raz w nocy. Czasami raz dziennie. Zastanawiam się czy sam się odstawi czy będziemy musieli to razem zrobić. 🙂

  • Ciekawa metoda. Mleko matki ma bardzo wiele plusów, jednak kiedyś i tak trzeba je odstawić. 2 lata to dobry czas.

  • Honorata Dyjasek

    Bądź cierpliwa i dodałabym konsekwentna. Starszą córkę bardzo długo odstawiałam, bo po 2-3 dniach obie miałyśmy kryzysy i pozwalałam jej wrócić do piersi, a może to ja miałam kryzys. Obawiałam się, ze z młodszą córką będzie podobnie, ale kiedy miała 8 miesięcy trafiłam na tydzień do szpitala tata zajął się odzwyczajaniem córki od piersi. Nawet podczas odwiedzin nie mogłam karmić, poniewaz przyjmowałam antybiotyk, tak więc córka miała całkowity detoks. Po moim powrocie już nie chciała piersi. Poźniej żartowałam, że podczas odpieluchowywania też powinnam zniknąć 😉

  • Bardzo przydatne wskazówki. Każde dziecko inaczej reaguje na odstawienie, czesto zdarza się rownież, że samo rezygnuje z mleka mamy.