Dzień dobroci dla żony i matki (przepis na pizzę)

Lubię dni, kiedy nie muszę, jak nie chcę, a mogę, jak chcę. Takim dniem jest niedziela, która zyskała u mnie miano „dnia dobroci dla żony i matki”. Moje dziecko automatycznie przełącza się wtedy na tryb „tata”, a mój ślubny ma dwie opcje: zaakceptować to z ojcowską dumą i zadowoleniem albo z braku wyjścia. Na szczęście, zazwyczaj wybiera tę pierwszą.

A ja, pełniąc rolę koła zapasowego, nie muszę wstawać o 6:30 i nieprzytomnie powłóczyć nogami w kierunku drzwi wejściowych, żeby zrobić „papa” mężowi i ojcowi. Otwieram tylko jedno oko i oceniam sytuację, śledząc moje dziecko wspinające się na męskiego przedstawiciela rodziny z radosnym okrzykiem „tataaa”. Po czym mogę opuścić jakże ciężką powiekę i korzystać z ekskluzywnej przyjemności, jaką jest sen. Po przebudzeniu idę dosyć żwawym krokiem nastawić ekspres i piję CIEPŁĄ kawę, a nawet często celebruję tę chwilę z książką lub szydełkiem w ręku. Potem mam czas na zjedzenie śniadania w spokoju, bo nikt nie zagląda mi do talerza i nie wkłada rąk w moje kanapki, czy owsiankę. A co więcej, delektuję się każdym kęsem, a nie pocieszam resztkami.

Pochylona nad wanną, myjąc włosy, nie muszę robić „akuku” z głową między nogami. A nawet mogę pozwolić sobie na luksus, jakim jest żółtko na włosach, czy ogórki na oczach, bez obawy, że ktoś za chwilę będzie chciał je zjeść. Nie wspominając już o pełnym makijażu. W niedzielę raczej nie zdarza mi się wyjść z domu z tuszem tylko na jednym oku. A przed wyjściem nie ganiam po mieszkaniu spocona jak mysz w połogu, próbując złapać moją małą elegantkę, która zaciekle protestuje przed założeniem zimowych butów i kurtki.
Nawet tak przyziemne czynności, jak korzystanie z toalety w niedzielę wydają się łatwiejsze. Mogę wejść SAMA do łazienki, zamknąć za sobą drzwi i nikt nie pełni warty przy desce klozetowej, czekając aż skończę załatwiać swoje potrzeby, żeby podać mi kawałek papieru. A za tymi zamkniętymi drzwiami mogę chociaż przez chwilę posłuchać swoich myśli. Mycie podłogi również idzie mi o wiele sprawniej, bo nie muszę pilnować wiadra do mopa, żeby przypadkiem ktoś nie zechciał umyć w nim swoich malutkich rączek. Robienie obiadu staje się czystą przyjemnością, bo nie mam dziesięciokilogramowego rzepu przyczepionego do mojej nogi, a w zamian za to, mam dodatkową parę rąk do pomocy, dzięki którym nie muszę płakać podczas krojenia cebuli. A czasami nawet, te ręce mnie wyręczą , podczas gdy ja oddaję się rozpuście, jaką jest szycie, czy inne twórcze prace. Wtedy obiad staje się prawdziwą ucztą dla podniebienia.
Ostatnio ta dodatkowa para rąk zagniotła ciasto, pokroiła cebulę, pieczarki i paprykę i tak powstała pizza, która zdarza się jeszcze rzadziej, niż dzień dobroci dla żony i matki.
CIASTO:
  • 300 g mąki
  • 1 opakowanie suchych drożdży (7 g)
  • ok. ½ – 1(płaska) łyżeczka soli
  • ok. ½ łyżki oliwy z oliwek lub oleju rzepakowego
  • ok. 200 ml lekko ciepłej wody
 SOS POMIDOROWY:
  • 4 (czubate) łyżki przecieru pomidorowego (ja używam takiego z kartonu)
  • 1 łyżeczka octu balsamicznego
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka bazylii
  • 1-2 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • szczypta soli i pieprzu
  • 1 papryczka chili lub piri-piri (opcjonalnie)
Mąkę przesiać, wymieszać z drożdżami i solą. Dodać wodę i oliwę (lub olej) i zagnieść gładkie ciasto. Nie powinno się kleić do rąk.
Następnie przykryć ścierką lub folią spożywczą i odstawić w ciepłe miejsce na ok. 1,5 h. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.
Blachę do pizzy wysmarować oliwą, lub wyłożyć papierem do pieczenia. Ja użyłam maty teflonowej. Uformować na niej spód pizzy. Uformowany spód posmarować sosem pomidorowym i położyć ulubione dodatki. Włożyć do piekarnika nagrzanego do 230°C i piec przez ok. 10-15 min.
Po tym czasie, na wierzch nałożyć starty ser i piec jeszcze przez ok. 5 min.
SMACZNEGO:-)
TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Taka domowa pizza to coś świetnego! Fajnie, że chociaż w jeden dzień w tygodniu możesz pomyśleć o sobie 😉

  • Uwielbiam domową pizze, taka jest najlepsza 🙂

  • Domowa pizza coś wspaniałego,
    tak strasznie Ci zazdroszczę dnia dobroci ;( u nas tato niestety ciągle w delegacji i chodzę z rzepem 24/7 ;(
    http://www.kolorowe-usta.blogspot.com

  • takie dni są bardzo potrzebne:)

  • Mam ogromną ochotę na kawałek domowej pizzy.

  • Uwielbiam domowej roboty pizzę! Zdarza mi się ją robić i bez wątpienia jest o niebo lepsza niż ta kupna! No i mogę na nią wrzucić cokolwiek zechcę, nie jestem ograniczona menu. 🙂

  • Mam bardzo podobny przepis na ciasto do pizzy.. w sumie to potem kwestia tylko proporcji cukru czy soli.
    Bardzo ładna pizza! Pysznie wygląda 🙂

  • Teraz się zastanawiam jak połączyć to leniuchowanie z pizzą. No, bo nie było wzmianki o telefonie, chyba, że ją przegapiłem.

  • Wygląda przepysznie! 😀 Ja tez z moim mężem często samo robimy pizze… 😀 dlatego piątka! 😉

  • Pizza pierwsza klasa!

  • A co tam pizza!!! Najważniejszy ten jeden dzień w tygodniu dla siebie, pójście na siusiu samej, nałożenie czegoś na włosy i ta świadomość, że ktoś inny weźmie na rączki to małe latające pod nogami!!! Uwielbiam te dni!!! Mam na to nie tylko niedzielę ale i sobotę – to dopiero luksus 😉

  • Uwielbiam domowa pizze!

  • Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam 🙂 domowa pizza jest jak dla mnie dużo lepsza niż taka z pizzerii 😉

  • oooo tak, muszę koniecznie spróbować… pizza chodzi za mną od dawna… tylko jak się nie ma normalnego piekarnika to aż szkoda próbować… żeby wszystko w śmieciach nie wylądowało…

  • Pyszności! Domowa pizza to coś o co od dłuższego czasu domaga się mój żołądek 🙂

  • pizzę uwielbiam, więc muszę wypróbować Twój przepis 🙂
    Pozdrawiam MARCELKA fashion 🙂

  • Pingback: Mężczyźni nie tacy straszni, jak ich malują... - amelushka.pl()

  • Ja też uwielbiam tę deskę 😉 Ooooo, a masz jakiś przepis? Z chęcią bym spróbowała 😉