20. miesiąc życia Amelushki

Nie będę robiła wszystkiego co chcą rodzice, bo przecież mam swoje własne obowiązki i plany. Jest tyle rzeczy do odkrycia, tyle ciekawych przedmiotów do zabawy i zupełnie nie rozumiem, po co mi dają ten zabawkowy telefon, jak ich są o wiele ciekawsze, dlaczego mam się bawić swoimi garnkami, skoro mama w kuchennych szufladach ma tyle skarbów, dlaczego mam chodzić tam gdzie mama chce, jak ciekawią mnie inne, jeszcze niezbadane szlaki. Wiem, wiem, niektórych rzeczy mi nie wolno, ale jak tu się powstrzymać, jak to wszystko jest takie ciekawe. Cały czas im mówię, tłumaczę, a nawet proszę, żebym mogła zrobić coś sama, a oni i tak niektórych rzeczy mi nie pozwalają. Ach, czasami to bywa naprawdę frustrujące.

 

Mały odkrywca, badacz, żywioł, buntownik, pomocnik, gaduła i przytulacha w jednym. Mogłabym tak wymieniać i wymieniać bez końca. Ogólnie robi się coraz ciekawiej, bo Melushka bardzo intensywnie nabiera swojego własnego charakteru i jeśli coś idzie nie po jej myśli, to nie daje sobie w kaszę dmuchać.

 

SEN

W kwestii nocy nic się nie zmieniło. Nadal się budzi, czasami częściej, czasami rzadziej, ale koniec końców i tak ląduje u nas w łóżku, bo tata jest już tak padnięty, że nie ma siły kołysać i odkładać do łóżeczka, a mama ma przy sobie bardzo cenną rzecz, która niesamowicie kusi, więc nie ma mowy, aby z niej zrezygnować na rzecz spania we własnym łóżeczku.

Ostatnio Melushka zaczęła śnić, niestety dosyć często są to jakieś koszmary, przez  które budzi się z płaczem i krzyczy dziwne rzeczy.

Przez te 20 miesięcy zdarzyły sie tylko 2 noce, które przespała bez pobudek, oczywiście nie liczę tego, że na nogach była juz od godziny 5.

Podczas dnia śpi jeden raz. Drzemka trwa od 1,5 godziny, nawet do 3 godzin. Do niedawna spała od godziny 12, ale teraz gdy są cieplejsze dni, to w ogóle nie chce wracać do domu, więc zasypia tak ok. 14, przez co oczywiście później wstaje i wieczorem później chodzi spać. Ten miesiąc był ogólnie wyjątkowy, bo na ogól zasypiała dopiero między 22-23.

 

JEDZENIE

Ma kilka rzeczy, które uwielbia i których nazwy czasami nie wolno wymawiać w jej obecności, np. jeśli w danym momencie ich nie mamy albo nie chcemy, aby je jadła. Są to migdały, słonecznik, awokado, ziemniaki, bułka, wafle, kiwi, pomarańcze, kefir, naleśniki.

Uwielbia jeść zupy, szczególnie pomidorową i krupnik. Ostatnio bardzo polubiła owoce, wszystkie, nawet banany, których długo nie lubiła. Z warzyw najbardziej lubi pomidory, ziemniaki, buraki i ogórki kiszone.

Pije głównie wodę, świeżo wyciskane soki, a ostatnio czasami zdarza jej się pić herbatki dla dzieci. Poza tym, koktajl nadal jest obowiązkowym punktem każdego dnia. Dzień bez koktajlu jest dniem straconym.

Coraz częściej dobitnie oświadcza na co ma ochotę i wskazane jest, żebym przyrządziła to czego w danym momencie Panienka sobie życzy. Na szczęście zazwyczaj wybiera rzeczy zdrowe.

Ostatnio zapałała niezwykłą miłością do naleśników. Pewnego dnia z samego rana wyciągnęła mąkę, patelnię i ubijaczkę, i powiedziała: „Mela chciała śnika”. Więc cóż mogłam zrobić po takim wstępie? Z ledwo co otwartymi oczami wzięłam się za smażenie naleśników.

 

MÓWIENIE

Z każdym dniem mnie zaskakuje. Ostatnio bardzo się rozgadała i buzia jej się nie zamyka. Trochę więcej na ten temat możecie przeczytać tutaj.

Mówi prostymi zdaniami, jak np. „mama idzie robić babki”, „mama założyła okulary”, „tata kupi bukę (tłum. bułkę)”, „ciocia kręci Melę”. O sobie mówi oczywiście w trzeciej osobie i robi to bardzo często, więc ciągle słyszę „Mela to, Mela tamto”.

Jest na etapie nazywania wszystkiego i wszystkich, którzy są w zasięgu jej wzroku, oczywiście nie uwzględnia przy tym liczby, więc mówi „to jest miska”, jak i „to jest klucze”. Jak ją poprawiam, to powtarza bezbłędnie, ale przypuszczam, że dla niej to żadna różnica.

Pochwalę się, że ostatnio wylała cały dzban miodu na moje serce, mówiąc „Mela kocha mamę”. Dla mnie były to najpiękniejsze słowa, jakie do tej pory usłyszałam z jej ust, chociaż zdaję sobie sprawę, że jeszcze do końca nie zna ich znaczenia. Ale czy to ważne? To trochę tak jak dziecko dopiero co zaczyna składać sylaby, a my między wierszami słyszymy słowo „mama” 😉

Jednym słowem, coraz łatwiej się z nią dogadać, nawet obcym osobom, chociaż czasami nadal muszę spełniać obowiązki osobistego tłumacza.

 

RUCH

Jest niesamowicie ruchliwa. Wszędzie jej pełno. Biega, tańczy, wspina się, podejmuje pierwsze próby skakania. Muszę mieć oczy dookoła głowy, bo zanim się obejrzę, a ona już jest na samej górze na drabinkach.

Uwielbia tańczyć, gdy tylko usłyszy jakąkolwiek muzykę, od razu zaczyna pląsać. Nadal chodzimy z nią na Muzyczne Fikanki i przyznam szczerze, że widzę niesamowite postępy. Nie tylko jeśli chodzi o ruch, ale również o wyczucie rytmu i śpiewanie piosenek.

Dzisiaj, zupełnie przez przypadek, odkryła nową rzecz, że ze zjeżdżalni można zjeżdżać nie tylko na pupie, ale również na brzuszku.

 

 

ZABAWA

Coraz częściej i coraz dłużej sama się bawi. Najczęściej zanosi zabawki do swojego łóżeczka i tam urzęduje. Jak jest czymś zajęta, nie lubi jak jej się przeszkadza, a kilka razy nawet zdarzyło się, że kazała mi wyjść z jej pokoiku. Przyznam szczerze, że jestem niesamowicie dumna z tych jej pierwszych prób manifestowania swojej indywidualności.

Najbardziej lubi spędzać czas na dworze, a szczególnie na placu zabaw, bawiąc się w piaskownicy. Szaleństwom na drabinkach, zjeżdżalni i karuzeli również oddaje się z wielkim zapałem. Do domu trzeba ją siłą zaciągać.

Nadal jedną z jej ulubionych zabaw jest opiekowanie się lalkami i pluszakami oraz gotowani

Jednak ten miesiąc był miesiącem ciastoliny, która jest naszym nowym nabytkiem. Na początku Melushka była tak pochłonięta lepieniem z niej, że zapominała o jedzeniu i spaniu. Teraz nie ma już takiego szału, ale nadal potrafi spędzić nad nią dużo czasu.

Z zabaw kreatywnych lubi także malować, rysować, a szczególnie kredą po asfalcie, a czasami nawet po ścianach.

 

POMAGANIE

Melushka chciałaby mi we wszystkim pomagać. Wstawia pranie, opróżnia zmywarkę, zmywa podłogę, ściera kurze, wyrzuca śmieci do kosza i robi wiele innych rzeczy około domowych. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że sprawia jej to ogromną przyjemność. Ciekawa jestem, jak długo to będzie trwało 😉

 

EMOCJE

No cóż… Emocje są i to bardzo intensywne. Uwielbiam patrzeć, jak śmieje się na cały głos i skacze ze szczęścia, ale trudniej mi jest radzić sobie z tymi negatywnymi emocjami, jak płacze, krzyczy, bije, kopie, wyrywa się, a czasami nawet uderza o coś głową. Wiem, że to normalne, że to minie. I ze wszystkich sił staram się pomóc jej przejść przez ten trudny okres, ale niestety, nie zawsze potrafię. Jednak ta jej niesamowicie szczera radość zwycięża wszystko. Czasami wystarczy tylko jej jeden uśmiech.

 

Na sam koniec jeszcze krótkie podsumowanie.

 

Amelushka…

… waży 11,09 kg

… nosi ubranka o rozmiarze 86/92

… nosi buty o rozmiarze 22

… ma 16 ząbków

 

Taka to właśnie jest ta moja 20. miesięczna dziewczynka 🙂

 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Oj, te nasze córy naprawdę by się świetnie dogadały 🙂 Moja też jeszcze do niedawna uwielbiała samochody, a teraz przerzuciła się na lalki. Jeśli chodzi o różnicę wieku, to już za rok, czy dwa, to nie będzie jej w ogóle widać, ale teraz rzeczywiście, ja też ją dostrzegam, gdy ktoś jest nawet dwa miesiące starszy od Meli. A często Twoja Zosia się budzi w nocy?

  • Przyznam szczerze, że dla mnie to jest jeden z najpiękniejszych okresów, bo już można się z nią dogadać, a jednocześnie jest jeszcze taka urocza w tej swojej mowie 😉

  • Zdecydowanie za szybko. Ja też się boję, że u nasz te trzy lata miną zanim się obejrzę. Pewnie tak będzie. Ale teraz będziesz obserwowała drugie maleństwo jak rośnie i się zmienia 😉 Piękny czas przed Tobą ;*

  • Ale śpi u siebie w łóżeczku? Bo nasza Melushka jak się obudzi, to często bierzemy ją do siebie do łóżka, bo trudno ja odłożyć do łóżeczka.

  • Dokładnie, dlatego trzeba wykorzystać każdą chwilę z nimi spędzoną.

  • Dziękuję 😉 Oby został 🙂

  • To wcale nie brzmi paskudnie, bo mnie również to pociesza, że nie jestem sama 😉 A ostatnio to mela śpi z nami już od północy, bo zaczęła śnić i ciągle ma jakieś koszmary, więc budzi się co chwilę z płaczem i bardzo trudno ją uspokoić.

  • A u nas właśnie z tym uspokojeniem trochę trudniej, bo trzeba ją kołysać, przytulać i mówić do niej, ale to sprawia, że się rozbudza.