16. miesiąc życia dziecka

 
Okres niemowlęcy odszedł już bezpowrotnie. Maluszek coraz pewniejszymi krokami, a częściej nawet biegiem, zmierza ku kolejnemu etapowi. Staje się pełnoprawnym dzieckiem, którego świat opiera się na zabawie i odkrywaniu, a temu wszystkiemu towarzyszy niewiarygodna kreatywność. My zaczynamy dostrzegać w nim małego człowieczka, który zaczyna wyrażać swoje zdanie i  upodobania, często sprzeczne z naszymi.

Amelushka:
…waży 10, 10 kg
…nosi ubranka o rozmiarze 86
…nosi buty o rozmiarze 22
… ma 10 ząbków
NIEKOŃCZĄCA SIĘ ZABAWA
Amelushka bawiłaby się wszędzie, wszystkim i o każdej porze. Ostatnio nawet poczuła nieodpartą chęć, a wręcz przymus zabawy w środku nocy. Na szczęście nie zdarza się to regularnie. Do zabawy oczywiście zawsze potrzebuje towarzysza. Miesiąc temu już miałam nadzieję, że coś zaczęło się zmieniać w tej kwestii, że zaczyna się bawić samodzielnie. A obecnie jeszcze bardziej domaga się, żeby się z Nią bawić, albo po prostu biernie towarzyszyć Jej w zabawie. Nieważne, czy gotuję obiad, czy siedzę w toalecie, Amelushka zawsze bierze mnie za rękę i ciągnie abym poszła się z Nią pobawić. Jaki z tego wniosek? Nadzieja matką głupich. A tak prawdę mówiąc, uwielbiam te nasze wspólne chwile spędzone na zabawie, która nie polega już tylko i wyłącznie na oglądaniu zabawek, potrząsaniu nimi i rzucaniu. Moja Córka bawi się jak „prawdziwe dziecko”:-) Jeździ samochodzikami, gotuje, karmi lalki i misie, buja się na koniku, kroi swoją drewnianą pizzę, buduje z klocków, chodzi w moich butach i kapciach, zakłada na siebie ubrania (nie tylko swoje, ale także i nasze), bierze telefon i mówi „alio, alio”, albo udaje, że metka z ceną od ubrania to telefon z klapką, chowa się i gania po całym mieszkaniu albo wokół samochodu, zapala i gasi światło, uwielbia rysować kredkami, i wszystkim co pozostawia po sobie ślad. Jednak najlepszą zabawą nadal są figle z mamą i tatą. Czasami wystarczy tylko gdy jestem obok Niej podczas gdy ona się bawi, a ja mogę się zająć swoimi rzeczami, jak szydełkowanie, robienie na drutach, czy czytanie. Ostatnio nawet pozwoliła mi szyć na maszynie. Oczywiście to są zaledwie chwile, przerywane spełnianiem naglących potrzeb mojej córki, typu podanie czegoś, czego nie może sięgnąć, przekrojenie drewnianego pomidora, czy odnalezienie zaginionego samochodzika lego. Ale jak wiadomo matka to istota wielozadaniowa. Podzielność uwagi ma we krwi.
TANIEC
Jej miłość do tańca nadal trwa, a taneczne kroki stają się coraz bardziej skomplikowane. Jej repertuar poszerzył się o figurę podobną do robienia przysiadów, podskakiwanie na siedząco i wypinanie pupki. Czasami tez kręci nadgarstkami, jakby wkręcała żarówki. Zdarza się, że tańczy do rytmu, więc chyba powoli wchodzi na wyższy stopień zaawansowania. Czerpie z tego niesamowitą radość. Uwielbia także obserwować, jak ktoś tańczy (szczególnie mama), z zaciekawieniem przygląda się jak ruszają się stopy i reszta ciała.
CIEKAWOŚĆ
W domu nie ma miejsca, które nie zostało jeszcze przez Nią odkryte. No może oprócz małego kąta w salonie, w którym stoi gitara, bo z niewiadomych mi powodów boi się jej. Musi wszędzie wejść, wszystkiego dotknąć, wszystko zobaczyć. Gdy otwieram jakąś szafkę, szufladę, czy wchodzę na drabinkę, Ona zaraz jest przy mnie.
MÓWIENIE I KOMUNIKACJA
Zaczęła powtarzać wszystkie słowa i dźwięki, które przykują Jej uwagę. Dzięki temu w końcu krowa zaczęła robić „muuuu”, a nie „beeee”, jak do tej pory, kotek „miau”, a nie „kici kici”, a piesek „hau hau”, a nie „eee”. Ale świnka nadal robi „pepa”:-) Jej słownik znacznie się poszerzył w ostatnim miesiącu. Niektóre z nowych słów to: jeż (jesz), mysz (myś), lis, jeść, pisu pisu, malu malu, myju myju, tam, tu, masz (maś), krem (kem), ała, oko, nos, buzi, brzuszek (bziuś), dobre (dobe), garnki (gaki), nóż (nóś), puść (puś), pizza (pica), królik (kiko). Ostatnio coś się ruszyło w kwestii „tak”. Zaczęła nieśmiało, prawie że szeptem mówić „ta”.
Komunikacja z Melushką staje się coraz bardziej efektywna. Nawet jeśli nie potrafi czegoś powiedzieć, albo ja Jej nie potrafię zrozumieć, to bierze mnie za rękę i pokazuje co chce.
Z chęcią wita się ze wszystkimi, mówiąc „cześć” (a w zasadzie „cześ) i podając rączkę, żegna się, mówiąc „papapa” i machając.
SEN
W kwestii snu nie za wiele się zmieniło. Matka z ojcem już od 16 miesięcy chodzą niewyspani, bo ani jednej nocy nie przespali w całości, a Amelushka – mały wulkan energii, wiecznie zadowolona, bo cały czas Ją bujają i kołyszą do snu. Z jednym małym wyjątkiem – w ostatnią sobotę zasnęła mi w krzesełku do karmienia, jedząc drugie śniadanie. Sama nie wierzyłam swoim oczom. A jednak potrafi:-) Dzienne drzemki trochę się skróciły, ku mojemu niezadowoleniu, i trwają ok.1-1,5 godz. Mam nadzieję, że to tylko okres przejściowy.
W tym miesiącu wyjęliśmy szczebelki z łóżeczka. Na szczęście Amelushka wychodzi tylko w trakcie dnia. W nocy jeszcze jej się nie zdarzyło. Ale jeszcze wszystko przed nami.
JEDZENIE
Je samodzielnie. Bardzo się denerwuje, gdy chcemy Jej pomóc, chyba, że sama o to poprosi. Całkiem sprawnie posługuje się łyżeczką i widelcem. Oczywiście, jeszcze bardzo daleko Jej do zasad savoir-vivre, bo uwielbia wymachiwać łyżeczką, pomagać sobie rękoma, oblizywać paluszki, czy wybrudzić całą twarz (razem z czołem, a niekiedy nawet włosami). Czasami koniec posiłku sygnalizuje zrzuceniem talerza na podłogę, nieważne, czy z  zawartością, czy bez. Właśnie wczoraj potłukła swój talerzyk z jeżykiem, który oczywiście nie był z porcelany, tylko z melaminy. Ale ja będę tęsknić za nim chyba bardziej, niż jego mała właścicielka.
Chciałabym oświadczyć wszem i wobec, że skończyliśmy z obiadkami ze słoiczków, z którymi Melushka długo nie chciała się rozstać. Na szczęście, ostatnio nadszedł dzień, kiedy powiedziała słoiczkom „NIE”. Miała też kilka dni, kiedy buntowała się przeciwko posiłkom na mleku modyfikowanym, ale teraz znowu do nich powróciła, chociaż mleko krowie i zupy mleczne zawsze zwyciężają. Jednak najlepsze jest wszystko to, co jedzą rodzice. Ogólnie je prawie wszystko to co my, tylko bez cukru i soli. Ostatnio chyba postanowiła wykształcić w sobie zdrowe nawyki żywieniowe, ponieważ je mało, ale bardzo często. Do swojej listy smakołyków dodała zupę pomidorową, ogórki kiszone, granata, ser żółty i biały. Niektóre produkty zyskały swoją nazwę:
– jogurt: „go, go”
– kurczak: „ko ko”
– jabłko: „byś”
– pieczywo: „waf”
CZUŁOŚCI
W tym miesiącu nastąpił ogromny przypływ czułości. Uwielbia się przytulać, zarówno do nas, jak i do swoich pluszaków i lalek. Mogłaby to robić godzinami. Daje buziaki, gdy Ją o to poprosimy. A czasami spontanicznie dostanie mi się jakiś ekstra buziak. Nauczyła się też przesyłać buziaki, ale to jest zarezerwowane tylko dla najbliższych.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest
  • Dzieci w tym wieku są najbardziej rozkoszne, choć zajmowanie się nimi nie należy pewnie do łatwych 😉 Na szczęście-nieszczęście to jeszcze przede mną

  • Amelushka jest przecudna 🙂 jak pięknie sama je 🙂 Dużo zdrowia życzę, a rodzicom przespanych nocy 🙂

  • jakie wspaniałe zdjęcia!