11 miesięcy za nami…

Dzisiaj Amelka kończy 11 miesięcy. Czas tak niewiarygodnie szybko leci. Pamiętam, jakby to było wczoraj, jak zaraz po tym jak wyjęli Ją z mojego brzuszka, przysunęli mi Ją do twarzy, a ona zaczęła wysuwać do mnie swój malutki języczek i patrzeć na mnie tymi swoimi ciemnymi oczkami. Ze szczęścia popłynęły mi łzy. Była taka maleńka i bezbronna. Miałam ochotę wziąć Ją w swoje ramiona i tak mocno do siebie przytulić. Ale niestety nie mogłam… Jedyne o co poprosiłam, to aby dali Ją mojemu K., bo wiedziałam, że w jego ramionach będzie bezpieczna. Chciałam, aby było Jej cieplutko, mięciutko, aby wyłączyli te wszystkie rażące światła i aby mogła czuć zapach i bicie serca kogoś bliskiego. Już w tamtym momencie wiedziałam, że oddam dla Niej wszystko, co mam, i że ze wszystkich sił będę walczyła o jej bezpieczeństwo i szczęście, nikomu nie pozwolę zrobić Jej krzywdy.
Od chwili, kiedy pierwszy raz Ją ujrzałam, minęło już 11 miesięcy. Przez ten czas niesamowicie się zmieniła. Oto najważniejsze fakty z Jej życia:
  • waży 8750g
  • w nocy budzi się 2 razy (z wyjątkiem czasu, kiedy ząbkuje lub ją cos boli), a ok. godziny 5-6 bierzemy Ją do siebie do łóżka, gdzie śpi jeszcze do ok. 7
  • podczas dnia ma 2 drzemki, które trwają ok. 1-1,5 godziny (zasypia bujana na rączkach, albo przy cysiu)
  • potrafi stać bez podparcia, a czasami nawet wstaje sama
  • chodzi przy meblach i przy wszystkim, czego może się chwycić
  • chodzi trzymana za rączki (chociaż staramy się jej nie prowadzać)
  • chodzi popychając krzesło lub kolejkę z Ikea
  • mogłaby brać udział w zawodach biegania na czworaka:-)
  • cały czas się do wszystkich uśmiecha i zaczepia ludzi na ulicy
  • uśmiecha się nawet do zdjęć ludzi, szczególnie małych dzieci
  • lubi dzieci
  • lubi kłócić się z tatą
  • daje buziaki, jak jamochłon;-)(ale tylko mnie nimi zaszczyca)
  • mówi: mama, tata, dada, baba, dziadzia, papa (ale jeszcze chyba nie rozumie znaczenia tych słów) i wiele innych sylab, które czasem wydają się słowami
  •  ma 5 ząbków (ostatnie 3 wyszły w przeciągu 2 tygodni)
  • wskazuje na jedzenie (również na cysia), mówiąc „am, am”
  • uwielbia kefir, jogurt naturalny, brokuł i kalafior
  • lubi jeść rączkami
  • próbuje jeść łyżeczką
  • pije wodę ze zwykłego kubka i butelki
  • karmi nas i zabawki, szczególnie swoją lalę
  • uwielbia książki, a nawet udaje, że je czyta:-)
  • uwielbia telefony, telewizor (chociaż nie pozwalamy Jej oglądać), komputery i wszystko, co elektroniczne
  • lubi bawić się kablami
  • lubi turlać się w naszym łóżku
  • wskazuje na odkurzacz, suszarkę, blender, ekspres do kawy, pralkę mówiąc „wwwwuuuuuuu”– 
  • wskazuje na samochody, mówiąc „brum brum”
  • wskazuje na zwierzęta (szczególnie psy i ptaki, które uwielbia), mówiąc „eeeee”
  • –wskazuje na piłki, mówiąc „bach, bach”
  • –gdy schodzi, np. z łóżka lub podnosi się, mówi „opa”
  • gdy coś chce, wskazuje rączką i mówi „da”
  • gdy chce gdzieś iść, wskazuje rączka i mówi „tam”
  • denerwuje się i krzyczy, gdy nie chcemy jej dać tego co chce
  • usypia swoją ulubioną lalę, mówiąc „aaaaa”
  • bawi się w „a kuku”–
  • robi papa
  • robi „kosi kosi łapci”, a nawet „kosi kosi nóżki”
  • potrafi wskazać „oko”
  • podryguje do muzyki
  • śpiewa, gdy słyszy muzykę i gdy ktoś Jej śpiewa (uwielbia, gdy Jej się śpiewa)
  • uwielbia bawić się w piaskownicy, kręcić się na karuzeli, zjeżdżać na zjeżdżalni
  • uwielbia bańki mydlane
  • ulubione zabawki: układanka z Ikea, kolejka z Ikea, lalka, którą dostała od mojej mamy, piłki (potrafi nimi rzucać), gumowe zabawki do kąpieli
  • umie kręcić bączkiem
  • lubi bawić się moją torebką i kosmetykami
  • lubi bawić się spinaczami do prania
  • ostatnio lubi nakładać zakrętki na słoiki i nakrętki na butelki
  • lubi wyciągać pranie z kosza na brudną bieliznę
  • lubi bawić się w chowanego
  • lubi, gdy ją się mizia
  • uwielbia kąpiele
A co zmieniło się w moim życiu przez te 11 miesięcy?
Na pewno czuję się pewniej w roli matki. Nie przejmuję się ludźmi, którym wydaje się, że znają moje dziecko lepiej i służą mi „dobrą” radą. Ja NAJLEPIEJ wiem, co jest dobre dla mojej córeczki i będę o to walczyła ze wszystkich sił.
Po za tym nauczyłam się cierpliwości, która jest niezbędna przy małym szkrabie, szczególnie w takie dni, kiedy Meluszka nie odstępuje mnie na krok i cały czas łapie się moich spodni i wyciąga rączki do góry, a kiedy znikam choć na sekundę, od razu uruchamia swój przeraźliwy krzyk. Na szczęście umiejętności wykonywania codziennych czynności (typu robienie siku, mycie zębów, suszenie włosów, jedzenie, zmywanie naczyń), trzymając Ją na rękach, mam dobrze opanowaną. Jednak zdarzają się chwile, kiedy moja cierpliwość się wyczerpuje. Biorę wtedy kilka głębszych oddechów i staram się iść dalej. A jeśli już nie daję rady, to wtedy najczęściej krzyczę na mojego męża:-) A jeśli i to nie pomaga, staram się zrobić coś dla siebie, albo zająć się jakimś rękodziełem. To zazwyczaj jest skuteczne.
A co najważniejsze, nauczyłam się mojej małej Córeczki. Wiem co oznacza każdy jej płacz, każdy krzyk, a także każdy uśmiech. Wystarczy, że tylko na Nią spojrzę i wiem w jakim jest nastroju.
Z każdym kolejnym dniem kocham Ją co raz bardziej, chociaż codziennie wydaje mi się, że już bardziej nie można. A jednak można…
TO TEŻ CIĘ ZAINTERESUJE
Facebooktwittergoogle_pluspinterest